czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Lato w parlamencie

Dodano: 27 lipca 2006, 16:53

Jedni będą się wspinać w górach, drudzy zdecydowanie wolą leżeć plackiem na plaży. Wylegną nad jeziora, ruszą w lasy, odwiedzą inne kraje i maleńkie wioski Lubelszczyzny. Posłowie i senatorowie spakowali już walizki i wyjeżdżają. Tylko na urlop. Potem wrócą

- Właśnie siedzę w kajaku - poinformował nas prof. Ryszard Bender, senator LPR. - Ale to jeszcze nie są moje wakacje. Dopiero się na nie wybieram.

W kajaku
Ryszard Bender nastawia się na podróż sentymentalną. - Teraz Rogóźno, gdzie jeździliśmy ze znajomymi z KUL. Potem może pojadę na Półwysep Helski. No, chyba żeby pogoda nie dopisała. Wtedy trzeba będzie jechać do Bułgarii albo Chorwacji.
Dużo dalej zamierza wylądować Krzysztof Cugowski, senator z PiS. - Lecę na Dominikanę, na dwa tygodnie. Ze znajomymi i z dziećmi - opowiada wokalista Budki Suflera. - Choć gdyby ode mnie to zależało, to zostałbym w domu i po prostu odpoczął. Ale może na Dominikanie będzie trochę chłodniej niż w Polsce. Niedawno byłem trzy dni w Grecji. A po powrocie okazało się, że południowy kraj to przyjemnie chłodne miejsce w porównaniu z tropikalną Lubelszczyną.
Senator Cugowski jednak do pracy od razu po urlopie nie wraca. - Idę na te osławioną już operację biodra. A to oznacza, że potem czekają mnie przynajmniej trzy miesiące rehabilitacji. Można to potraktować jak przedłużone wakacje - żartuje.

W namiocie
Także poseł Andrzej Mańka z Ligi Polskich Rodzin wakacje zamierza spędzić w gronie przyjacielsko-rodzinnym. - Ruszam jutro. Jedziemy przez Ukrainę do Rumunii. Tam Karpaty są piękne, dzikie i puste. Bez hałasu i setek turystów - mówi. - Będziemy spać w namiocie. Myślę, że zabawimy w Rumunii dwa tygodnie. A potem do roboty, bo wybory samorządowe tuż-tuż.
Na rodzinną objazdówkę rusza Krzysztof Michałkiewicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości. - Biorę samochód, żonę, córkę i jedziemy przed siebie - zdradza wakacyjne plany szef lubelskiego PiS. - Jeździmy tak co roku. Byliśmy w Grecji, Turcji, Portugalii. A teraz chcemy pojechać nad ocean. Do Francji. Mamy trzy tygodnie. Potem wakacje się kończą.
Ale nie wszyscy nastawiają się na zagraniczne wojaże. Czasami urlopowe atrakcje zapewnią rozrzuceni po Polsce kuzyni i krewni. - Właściwie to już jestem na wakacjach - mówi Jerzy Bielecki, poseł PiS. - U sióstr w Wielkiej Wsi. Mamy tu jezioro, lasy, nawet basen. Potem wylądujemy u szwagra nad Jeziorem Białym i trochę pogrillujemy.

Na daczy
Bolesław Borysiuk z Samoobrony twierdzi, że te wakacje są dla niego bardzo ważne. Dlaczego? Spędzi je ze swoja 89-letnia mamą. - Właśnie po nią jadę - opowiada poseł. - A potem do Suchowoli, żeby pobyć blisko lasu. Tak polecił mamie lekarz.
Partyjna koleżanka posła Borysiuka, Alina Gut, wybrała jezioro Krasne. - Mam tam daczę. A przyznam, że dwa ostatnie tygodnie w Sejmie zmęczyły mnie. A w moim domku mam doprawdy luksus, jakiego trudno szukać w ośrodkach.
Niektórzy jednak z wakacji nie skorzystają. Zofia Grabczan z Samoobrony będzie remontować dom.
- Wakacje? A co to takiego? - pyta Jarosław Żaczek, poseł PiS. - Mam zaległości w domu, zaległości w partyjnych obowiązkach w terenie. A idą wybory samorządowe i trzeba pracować.
A Przemysław Andrejuk z LPR nawet nie żałuje, że na wakacje nigdzie nie pojedzie. - Zaręczam się - oznajmia radośnie. - A moja narzeczona, tak jak ja, jest młodym lekarzem. Młodzi lekarze nie dostają urlopów, a bez niej przecież nigdzie nie pojadę.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!