niedziela, 19 listopada 2017 r.

Magazyn

Widzisz dwóch chłopaków na ulicy. Trzymają się za ręce. Co myślisz? Że to homoseksualiści. Widzisz na ulicy dwie dziewczyny. Trzymają się za ręce. Co myślisz? Że to przyjaciółki. Dobre koleżanki. I tylko dlatego łatwiej w Polsce być lesbijką niż gejem

Ania rok temu skończyła liceum. Miała iść na studia, ale przedłużyła sobie trochę wakacje. - I w końcu poszłam do głupiej pracy; w sklepie kosmetycznym - opowiada. Zupełnie zwykła dziewczyna: długie włosy, dyskretny makijaż i modne ciuchy.
Dorota jest o rok starsza. Studiuje zaocznie. W dzień pracuje w biurze. I też wygląda zupełnie normalnie.
Ale obie dziewczyny są lesbijkami. I obie chcą razem mieszkać oraz mieć dziecko.
- Stosunek społeczeństwa do lesbijek zawsze był łagodniejszy niż do gejów - mówi Kara Auchemann, wydawca internetowej strony "lesbijka.org”. - Ale i tak miłość lesbijska dalej postrzegana jest jako forma zboczenia i dewiacji. Zatwardziałych przeciwników się nie przekona, ale daje się odczuć pewną poprawę. Ludzie dowiadują się, że homoseksualizm to nie choroba, że żadna z nas nie wybiera sobie preferencji seksualnych, że lesbijka to nie pedofilka, dewiantka czy psychicznie chora.
Rodzice Ani nie robili większych problemów. - To się zaczęło w gimnazjum. Koleżanki się stroiły i pędziły na dyskotekę rwać facetów. A mnie właśnie te koleżanki bardziej interesowały. A faceci? Owszem, pogadać, pójść na piwo... ale nic więcej.
W końcu Ania była pewna. Jest lesbijką. - Moi rodzice zawsze wydawali mi się otwarci, tolerancyjni. Pomyślałam: powiem im, zanim zaczną się dopytywać o facetów.
Powiedziała.
I była w szoku. - Wspaniale to przyjęli. Nie chcieli mnie leczyć ani wydziedziczać. Nie chcieli mnie poznawać z synem znajomych ani wyrzucać z domu. Znalazłam w nich nie tylko rodziców, ale prawdziwych przyjaciół.
Dorota miała gorzej. - Dzika awantura nakręcana przez matkę - wspomina wydarzenia sprzed roku. - Nawyzywali mnie od zboczonych i kazali znaleźć sobie chłopaka, który wybije mi z głowy te wszystkie bzdury.

Co ludzie powiedzą?

- Czasami rodzice czują się winni, że ich syn jest gejem czy córka lesbijką - wyjaśnia dr Stanisław Dulko z Zakładu Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich w Warszawie. - To dotyczy zwłaszcza ojców. W ich mniemaniu narusza to ich godność i męskość. Nic bardziej mylnego: homoseksualizm to trwała, wrodzona i nieodwracalna predyspozycja, nabyta w okresie płodowym. Nikt nie jest winny. Nie jest to żadne zboczenie czy choroba.
Inna sprawa, że rodzice boją się. Co ludzie powiedzą? Co sąsiedzi pomyślą?
Kara Auchemann twierdzi, że w tej sprawie niewiele się zmieniło. - Jawne zachowania nie są tolerowane. Nawet jeśli sąsiedzi czy pracodawca wie, że dana kobieta jest lesbijką, to dopóki zachowuje to ona wyłącznie w sferze swej prywatności, dopóty oni mogą na to przymknąć oko. Gorzej, gdy lesbijka się ujawni. Wówczas nie uniknie szykanowania lub bardziej drastycznych form, jak np. zwolnienie z pracy pod byle pozorem. Czy powybijania szyb w mieszkaniu.
Mało tego. Są grupy zawodowe, które nie tolerują lesbijek pod żadnym względem. - Np. nauczyciele. Istnieje absurdalne przeświadczenie, że nauczycielka-lesbijka z pewnością zdemoralizuje uczniów - dodaje Auchemann.
Na szczęście Ania i Dorota nie będą miały takich problemów. Bo nie chcą być nauczycielkami. Ale mają inne kłopoty.
Dorota wciąż nie może dojść do ładu z rodzicami. - Jest lepiej, bo zwyczajnie o tym nie mówimy i udajemy, że wszystko jest fajnie. Gorzej, jak akurat rodzina nas odwiedzi i jakaś ciocia zacznie się wypytywać o chłopaka i ślub. Mama wtedy naprawdę dziwnie wygląda - podkreśla Dorota.

Bez gapienia w cycki

Obie dziewczyny mieszkają w Lublinie.
- I bardzo dobrze - dodaje Auchemann. - W małym miasteczku czy na wsi trudno się ukryć. Tu wszyscy wiedzą o wszystkich. Na wsi rządzi zazwyczaj ksiądz i ujawnienie preferencji seksualnych skazuje daną osobę na powszechne potępienie.
W dużych miastach jest zupełnie inaczej. Ludzie mieszkają w bloku 10 lat, a nawet nie znają sąsiada z naprzeciwka. Łatwiej więc parze lesbijek "zniknąć” w tłumie.
Największym marzeniem dziewczyn jest własne mieszkanie. - W Lublinie nie da się na nie zarobić. - W marcu jadę do Anglii, do pracy. W wakacje może dojedzie Ania. Będziemy pracować, odkładać i oszczędzać na czym się da. Bo chcemy wrócić do Lublina. Lubimy to miasto i naszych znajomych.
Chociaż Lublin to - jak na polskie warunki - spore miasto, a w dodatku pełne studentów, to jednego w nim nie ma: gejowskich czy lesbijskich klubów. Takich jak "Disco Paradise” w Warszawie. Zwykły facet może tu spokojnie przyjść, bo raczej nikt go nie zaczepi. Jak powiedział nam jeden z bywalców, gej rozpozna geja. Po ubraniu, sposobie patrzenia, po oczach. To samo z dziewczynami.
- Ja jestem heteroseksualna - tłumaczy Julia, warszawska studentka. Przyszła tu razem ze swoją koleżanką, też "hetero” - wyjaśnia od razu Monika.
Obie bardzo często tu zaglądają. Świetna atmosfera i klimat. A ja wiem, że żaden facet nie będzie mnie łapał za tyłek, ani gapił się na cycki - dodaje Monika.
W Lublinie takich klubów nie ma. Dziewczynom trudniej kogoś poznać i rozpoznać. Dlatego lesbijki często szukają pomocy. - Mamy mnóstwo pytań związanych ze sprawami osobistymi i uczuciami. Pytają, jak się zachować w danej sytuacji, a nawet co włożyć na pierwszą randkę. Są też pytania o miejsca spotkań, o możliwość kontaktu z organizacjami, są wreszcie prośby o pomoc - wylicza Auchemann.
Nasze bohaterki - poza kasą na mieszkanie - na razie nie mają większych problemów. Jednym głosem mówią: jesteśmy szczęśliwe. Dobrze nam ze sobą i mamy sporo czasu dla siebie. Żeby pójść do kawiarni, na spacer, na zakupy, albo do kina. Ale na normalny film - podkreśla Ania. - Bo erotyczne filmy o lesbijkach są zupełnie nieprawdziwe. Kręcą je faceci dla facetów, których kręcą dwie całujące się dziewczyny.
Ania i Dorota chcą mieć normalny dom. I mieć dziecko. - Tylko czy u nas to możliwe? - pytają.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (30 listopada 2016 o 03:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zboczenie i tyle.Uśpić
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!