niedziela, 19 listopada 2017 r.

Magazyn

Letnie warsztaty fotograficzne w Lublinie. Zoom na bohatera

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 sierpnia 2011, 15:07

19 sierpnia, początek warsztatów na placu Litewskim: Wiktoria, dwie Klaudie, Piotr, Dominika, dwóch
19 sierpnia, początek warsztatów na placu Litewskim: Wiktoria, dwie Klaudie, Piotr, Dominika, dwóch

Trzeba drogą internetową znaleźć 16 uczniów z lubelskich i podlubelskich szkół, który interesują się fotografią. Lub chcą się nią zainteresować.

Trzeba im zorganizować zajęcia, na których poznają techniki, style i sposoby patrzenia przez obiektyw. Dać im proste zadania fotoreporterskie na ulicy, omówić efekty. Młodzi mają się też zastanowić i zaproponować, kto mógłby być lokalnym bohaterem fotoreportażu i fotocastu (forma łączenia fotografii z filmem – przyp. red.). Efekty pokazujemy na wystawie. Wszystko trwa od czwartku do środy. I tak właśnie było.

Zoom na realizację

Jest wtorek, późny wieczór. W pomieszczeniach Stowarzyszenia Homo Faber przy Krakowskim Przedmieściu w Lublinie kilkanaście młodych osób z nosami w laptopach. Na jednym zdjęcie blondynki, która siedzi przy wejściu do Ogrodu Saskiego. Zasłania ją obraz, portret psa. – Ten szyld KFC pokazałaś specjalnie? Ma być przeciwieństwem tego, co ona robi? A tak nie będzie lepiej? – pyta Janusz Ratecki z Łodzi, jeden z organizatorów projektu.

Autorka kiwa głową i przygląda się jak z jej poziomego kadru znikają boki. Zostaje pionowe zbliżenie dziewczyny, centralnie skadrowanej na tle bramy parkowej.

Dookoła fruwają gazety, którymi wyklejane są ściany i zasłaniane okna. Wiszą już pierwsze zdjęcia. Praca nad kadrowaniem trwa w pomieszczeniu, które w kilka godzin ma się zamienić w galerię. – Robimy zbliżenie ale zostawiamy w tle druga osobę, co? – Mhm – mruczy autorka.

W tle słychach szczęk przycinarki do papieru. Trwa produkcja ulotek zapraszających na wernisaż.
– Sami wszystko robiliśmy, jedna osoba napisała tekst, ktoś inny dodał czarny pasek, kolejny rysunek i tytuł – mówi Krzysiek Janiak. – Tak jest najfajniej, jak się samemu coś zrobi.

Zoom na uczestnika

– Wybrałem już ze 20 zdjęć, z ilu? A ze 132 – uśmiecha się Adam Stępniak, i otwiera folder ze zdjęciami na których widać miejskiego klikona Stefana Grzyba. – To była moja propozycja na bohatera projektu i bardzo się cieszę, że ją realizowaliśmy. To niezwykły człowiek, historia miasta. Trzy dni się spotkaliśmy z panem Stefanem. Są zdjęcia z domu gdzie kiedyś mieszkał, pokazał nam swoją szkołę, byliśmy z nim w katedrze w czasie mszy z okazji 90. urodzin biskupa Pylaka.

Adam pytany czy można się nauczyć robienia zdjęć odpowiada bez zastanowienia. – Nie. Można się uczyć bardzo wiele lat robić zdjęcia – tłumaczy i zaznacza, że fotografia to nie jest jego główna pasja. Najważniejszy jest rower. – A dzięki warsztatom poznałem czterech panów z Piły, którzy przyjechali na rowerach do Lublina.

Adam w ramach pierwszych zajęć warsztatowych musiał sfotografować jakiegoś rowerzystę i z nim porozmawiać. Trafił na mieszkańców Piły. – Nie miałem oporów, żeby do nich podejść, lubię rozmawiać z ludźmi. Nie znoszę pozowanych zdjęć, architektury, przyrody. Lubię ludzi. Ale dopiero, kiedy im opowiedziałem o sobie, co robię, to się lepiej fotografowało. Specjalnie przejechali zacienioną Jezuicką. Mam na nich namiary, dostaną foty.

Zoom na bohatera

– Ja tu mam często i TVN i Polsat. Przyjeżdżają, to się zawsze jakiejś wypowiedzi udzieli. Ten zakład jest okazały, nie jakaś dziura. a pamięta dawne czasy. Co się miałem nie zgodzić na zdjęcia – mówi Kazimierz Pietrzyk.

Pan Kazimierz jest krawcem i od czterdziestu lat prowadzi Usługi Krawieckie Miarowe Damsko-Męskie przy ul. Kowalskiej 8. Jedna z grup była w jego pracowni. Ich bohaterem był bohater zbiorowy: rzemieślnicy i ich ginące zawody.

– Za socjalizmu się pracowało i za kapitalizmu się pracuje. A młodzi fotografowie? Ja mam do czynienia z klientami, to, co za kłopot fotografowie. No i nie byli długo. Na wystawę pewnie wyślę syna. Nie, nie jest krawcem, nie wszystkim może być tak dobrze, że są krawcami. Będzie się męczył jako prawnik – dodaje pan Kazimierz i poprawia wiszącą na szyi miarę krawiecką.

Zoom na uczestnika

– Pierwszy aparat dostałam na komunię. To był prezent od rodziców, nawet nie wiem dlaczego aparat. Ale pamiętam, że goście jeszcze siedzieli przy stole, a ja już w ogrodzie byłam z aparatem – opowiada Klaudia Giza. – Fotografuję znajomych, czasami robię zdjęcia "patrzcie tu byłam”. Ale i takie nad którymi pracuję. Już wiem, że dobre zdjęcie to nie znaczy to samo, że koleżanka ładnie na nim wygląda. O warsztatach powiedziałam mi mama, znalazła w Internecie informację. Pierwsze zadanie było trudne, bo miałam temat "taksówkarz” i kilku się nie chciało zgodzić. Ale znalazłam panią. Nawet nie wiedziałam, że są taksówkarki. Opowiedziała mi o swojej pracy i nawet bardziej jej słuchałam niż robiłam zdjęcia. Miała bardzo piękne oczy i mam nadzieję, że to uchwyciłam.

Zoom na projekt

Letnie Warsztaty Fotograficzne pod hasłem "Zoom na bohatera” odbywały się w ramach projektu Polska Doc. Zorganizowane zostały przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę” (Warszawa) i Stowarzyszenie Homo Faber (Lublin). Opiekunami 16 uczestników byli: Marta Sienkiewicz, Anna Dąbrowska, Anna Majewska i Janusz Ratecki. Wystawę można oglądać przy Krakowskim Przedmieściu 39 do końca sierpnia i na http://hf.org.pl

Zoom na uczestnika

– Zwykle ludzie myślą, że schronisko, to klatka, zwierzak w klatce, klatka, zwierzak. A tam w jednym boksie jest po kilkanaście psów, kilka kotów. Niesamowite, że tak wygląda schronisko – mówi Krzysiek Janiak, który pracował w tej samej grupie co Klaudia i fotografował bohatera zbiorowego: wolontariusze ze schroniska.

– Oni mają niesamowicie ciężką pracę. Sprzątają klatki, zajmują się zwierzętami. Widzieliśmy jak jedna dziewczyna próbowała wyprowadzić z boksu psa na smyczy, bo miał być adoptowany i pozostałe zwierzęta nie pozwalały.

Krzysiek pytany o zalety takich warsztatów twierdzi, ze największym atutem są zajęcia praktyczne. – Żadne wykłady, prezentacje, tylko bierzemy aparaty i idziemy na zdjęcia, to jest najlepsze. Tego doświadczenia nikt mi nie odbierze, a po za tym znamy się tydzień, a jest fajna więź między nami. Ja to na prawdę czuję.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Bartek
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Bartek
Bartek (31 sierpnia 2011 o 21:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dodano: 31 sierpnia 2011, 18:45
a wystawa do końca sierpnia... Szkoda, bo chętnie bym zobaczył.

Autorowi tekstu gratuluję refleksu...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!