poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Magazyn

Czego wyborcy nie wiedzą o radnej Lipnickiej? Właściwie niczego nie wiedzą. Tak samo, jak jej koledzy z sejmiku. Bo Anna Lipnicka (SLD) jest jedną z najmniej aktywnych radnych. W ubiegłym roku opuściła dwie sesje sejmiku i połowę posiedzeń komisji, których jest członkiem.

"Ja wyrażam zgodę” - to w ubiegłym roku jedyne słowa, które wypowiedziała podczas kilkunastu sesji sejmiku radna Anna Lipnicka. Przynajmniej tyle znajduje się w protokołach z obrad. Radna zgodziła się na uczestnictwo w komisji, która zajmuje się szacowaniem strat wojennych poniesionych przez Lubelszczyznę podczas drugiej wojny światowej. Zgodziła się na wejście do komisji, jednak ani razu na nią nie przyszła. Radni w sprawie strat wojennych spotykali się w ubiegłym roku cztery razy. Większość kolegów Lipnickiej miała wzorową frekwencję. A Lipnicka, żeby mieć czyste sumienie, w końcu z komisji zrezygnowała.
Milcząca radna jest członkiem jeszcze trzech innych komisji. W przypadku Komisji Kultury, Sportu i Turystyki nie zaprezentowała się o wiele lepiej. Radni obradowali na niej osiem razy, a Anna Lipnicka przyszła na zaledwie trzy posiedzenia. Pojawiła się na co drugiej Komisji Planowania Przestrzennego, Mienia i Infrastruktury Technicznej. Najczęściej bywała na komisji zajmującej się sprawami zdrowia. Jednak i tu nie zawsze - na jedenaście posiedzeń opuściła trzy.
Dla porównania: średnia frekwencja wszystkich radnych na posiedzeniach komisji to od 70 do prawie 90 procent (w zależności od komisji).
Anna Lipnicka jest nauczycielką z Dęblina. Do sejmiku weszła dopiero w lipcu 2003 roku. Zastąpiła Barbarę Sikorę, która została wicewojewodą. - W lokalnym SLD ma duże wpływy - mówią lubelscy politycy tej partii. Jednak na szerszej arenie radna jest praktycznie nieznana.
W sejmiku mówi się o niej: IBZ (Ideowy Bastion Złomańca). - Nic nie mówi, tylko uśmiecha się do wszystkich - opowiada jeden z radnych opozycyjnych. - Ale jeśli ktoś nie popiera poczynań wicemarszałka Mirosława Złomańca, wtedy patrzy na taką osobę wilkiem.
- Kiedyś poprosiła, żebym załatwiła stypendium artystyczne dla jakiegoś znajomego dziecka - mówi Agnieszka Kowal. - Nie załatwiłam i Lipnicka obraziła się na mnie. Zresztą chyba i tak nie lubi opozycji.
W Dęblinie Lipnicka jest bardzo szanowana i... bardzo zajęta. Oprócz zajęć w szkole ma też inną pracę - jest analitykiem klinicznym. I - jak sama przyznaje - to właśnie praca powoduje, że nie ma czasu na uczestnictwo w komisjach i sesjach. - Nie ukrywam, czasem trudno mi pogodzić działalności.
Swoją bierność na sesjach sejmiku tłumaczy tym, że woli wypowiadać się podczas komisji. - Wtedy właśnie mam najwięcej to powiedzenia. A sama sesja jest tylko podsumowaniem tego, co dzieje się w komisjach.
Radna odpiera natomiast zarzut o lekceważenie komisji zajmującej się stratami wojennymi. - Wypisałam się z niej, chyba w połowie ubiegłego roku. Niestety, przewodniczący komisji nie wziął pod uwagę mojej rezygnacji - mówi.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!