sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

List do Świętego Mikołaja

Dodano: 4 grudnia 2003, 11:38



W pierwszych słowach mego listu gorąco Cię pozdrawiam i pragnę Cię poinformować, że my tu, w Lublinie i na całej cudnej Lubelszczyźnie, jesteśmy zdrowi, bogaci, szczęśliwi i niczego od Ciebie nie potrzebujemy. Po tych miłych słowach jednoznacznie chcę Ci wyperswadować wizytę w naszych stronach; może gdzie indziej Twój przepastny worek bardziej się przyda.
Pieniędzy mamy jak lodu. Nie wiemy już, co z nimi robić, bo nam je wciskają na siłę. Taki, na przykład, prezydent Zamościa od lat bronił się rękami i nogami, jak – za przeproszeniem – lew, żeby mu płacy nie podnosić, ale nie było wyjścia – dodatkowe pieniądze musiał przyjąć.
Miasto Lublin ma tyle pieniędzy, że już się nie mieszczą w skarbcu pod ratuszem. Parę dni temu musiano więc z tego powodu wstrzymać pobieranie opłat na parkingach.
Z pracą u nas gorzej, ale nie tragicznie, bo właśnie odkryliśmy i przetestowaliśmy skuteczny sposób likwidacji bezrobocia, więc chyba poradzimy sobie bez Twojej protekcji.
Lubelska metoda zdobywania posady polega na zaparkowaniu samochodu (grata dowolnej marki) w okolicy, gdzie aktualnie przebywa wysokiej rangi lokalny polityk lub urzędnik, będący pod wpływem chwilowego lub permanentnego silnego wzburzenia emocjonalnego. Jest wielce prawdopodobne, że polityk użyje naszego pojazdu w roli pochłaniacza swych nerwów i go skopie, podrapie, antenkę mu ukręci, a może nawet rurę mu urwie. Gdy, dzięki naszemu gratowi na kółkach, nabuzowany złymi emocjami osobnik zwany politykiem odzyska równowagę emocjonalną, składamy na niego doniesienie do prokuratury.
W tym momencie zaczynają się dziać dziwne rzeczy, których nauka ani specjalistyczne organa do tej pory jeszcze nie wyjaśniły, ale wszystko przed nimi. W każdym razie skutkiem owych wciąż niezbadanych procesów jest to, że serce nam niespodziewanie mięknie i wycofujemy skargę na wandala, który szkodę naprawił i ładnie przeprosił. W nagrodę za naszą samarytańską postawę niebo niespodziewanie zsyła posadę dla naszej bezrobotnej cioci, córeńki, synalka – i to nie byle gdzie, tylko w instytucji, której szefuje akurat ów dżentelmen, co się niegdyś zachował jak chuligan.
Zabawek, święty Mikołaju, też nam nie przynoś. Od zabawiania lublinian jest prezes poważnej firmy, która nas wozi autobusami i trolejbusami. Ten prezes to urządza na mieście takie jaja, że głowa mała – a to każe nam wyłączać komórki, a to znów zarządza, aby nas brali tylko od przodu. Ludzi już brzuchy bolą od śmiechu, a w kabaretach trwa panika. Trudno się dziwić – nie przewidzieli wejścia na rynek tak poważnego konkurenta, w dodatku występującego gratis.
Krótko mówiąc, w tym roku nie musisz się nami, jako społeczeństwem, zajmować, bo inni się zajęli. Aż za dobrze. A na indywidualne prośby to już odpowiedz wedle własnego uznania.
Kończę, bo wiem, ze zaraz idziesz do roboty.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!