środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Lublin w walce o ESK 2016: Stawka większa niż życie

Dodano: 2 czerwca 2010, 15:04

Rozmowa ze Stevem Austenem, menedżerem kultury i współtwórcą obchodów Europejskiej Stolicy Kultury 1987 w Amsterdamie.

W 2016 roku jedno z polskich miast, wspólnie z miastem hiszpańskim, będzie nosić tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Czy Lublin pokona takie miasta, jak Gdańsk, Wrocław czy Poznań? Czy Lublin ma szansę na ESK?

• Dlaczego warto starać się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury?

– Już same przygotowania do konkursu to starter wielu procesów, które rozwijają miasto. I nawet jeśli jakieś miasto nie zostanie stolicą kultury, to proces ten wymusza na mieście działania, które w innych warunkach nie byłyby rozpoczęte. Albo zaczęłyby się w nieokreślonej przyszłości. Lublin już stara się o tytuł ESK. Mieszkańcy zastanawiają się, co takiego jest w ich mieście, że upoważnia do gry o wielką stawkę. Zaczynają rozmawiać o zasobach miasta. To też jest bardzo ważny proces, bo szukamy wartości, które stoją za takim tytułem. I pytamy, jak to się przełoży na przyszłość całego miasta.

• Jeśli zainwestujemy, jeśli się uda: co z tego będziemy mieli?

– Dzięki takiemu wyróżnieniu miasto jest w stanie bardzo mocno zaistnieć na mapie Europy czy świata.

• Aż tak?

– Aż tak. Dźwignią wygranej jest dobre przygotowanie się na pierwszym etapie konkursu, co właśnie ma miejsce.

• Jak przekonać mieszkańców całej Lubelszczyzny do tego, żeby uwierzyli w to, że kultura jest im potrzebna i identyfikowali się ze staraniami?

– To bardzo ważne pytanie. Wielka odpowiedzialność spoczywa na osobach pracujących w instytucjach kultury: bibliotekach, muzeach, ośrodkach kultury. Prawdopodobnie jeszcze większa odpowiedzialność spoczywa na mediach: regionalnej prasie, radiu i telewizji. Jeśli ludzie pracujący w kulturze nie wierzą w pewną wartość dodaną do tego, co robią, jeśli władze miasta, które stara się o tytuł jest odizolowane od mieszkańców, jeśli media nie robią nic w tym kierunku, żeby też walczyć – to sukcesu nie będzie.

• Co zrobić, żeby uwierzyli?

– Jeśli operator kultury nie zdaje sobie sprawy z tego, że musi się kontaktować z większą liczbą ludzi niż tylko widzowie na spektaklach, wystawach czy koncertach, wtedy taka postawa do niczego nie prowadzi.

• Załóżmy, że Lublin wygra. To się przełoży na nowe miejsca pracy czy inwestycje?

– Wygrana w konkursie oznacza zmianę klimatu inwestycyjnego dla Lublina. Wchodzi tu w grę konkurencja między europejskimi miastami a elementem rywalizacji jest kultura. Jeśli chodzi o dobra konsumenckie Europa jest mocno zunifikowana, w każdym kraju można praktycznie kupić to samo, na takim polu jak kultura można się zdecydowanie wyróżnić. Jeśli Lublin zostanie Europejską Stolicą Kultury, przyjedzie tu dużo turystów z całej Europy, a to oznacza stworzenie wielu nowych miejsc pracy.

• Czy Lublin może być łącznikiem między kulturalnymi, gospodarczymi i biznesowymi instytucjami kultury Europy a ich odpowiednikami na Wschodzie: Ukrainie, Białorusi czy Mołdawii?

– Byłem tam. Taka okazja może być elementem strategii dla Lublina, którą właśnie wypracowujecie. Choć musicie mieć świadomość, że instytucje kultury ze Wschodu mają silne kontakty i mocne relacje z instytucjami europejskimi. Być może dźwignią sukcesu w konkursie byłoby tworzenie sieci partnerskich wśród krajów wschodniej Europy, które już są członkami Unii. Budujcie mosty z najbliższymi sąsiadami.

• W aplikacji do konkursu chodzi o to, żeby udowodnić, jak bardzo duża część mieszkańców identyfikuje się ze staraniem o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury.

– Wszystkich się nie przekona. Pamiętajmy, że nie jest to konkurs piosenki europejskiej. Należy sobie zdać sprawę, że ci, którzy wierzą w ten tytuł, są pionierami. Walczą na pierwszej linii frontu.

• Ale muszą czuć, że mają za sobą mieszkańców regionu.

– Muszą o to walczyć. Nie możemy udawać, że w 2010 roku mamy już za sobą szeroką akceptację całej Lubelszczyzny. Trzeba ją budować. Jeszcze raz podkreślam, że regionalne media mają tu wiele do zdziałania. Jeśli weźmiemy przykład Antwerpii, która była Europejską Stolicą Kultury, to na początku starań nie identyfikowali się z tymi działaniami. Kiedy wygrali konkurs, nagle uwierzyli w to, co się dzieje. Ostatecznie byli dumni ze swego miasta, bo Europa ich zauważyła.

• Czy do wygrania konkursu trzeba mieć szczęście? Jak Lublin ma konkurować z silniejszymi ośrodkami?

– Ten konkurs przypomina trochę grę na loterii. Jest lista kandydatów, ale ostatecznie na zwycięstwo wpływa jakiś irracjonalny czynnik, który stoi za wyborem jurorów. Mam przeczucie, że Lublin, który jest mniejszy od Gdańska, Poznania czy Wrocławia jest w stanie zwrócić na siebie uwagę jurorów. Serce mi mówi, że to w stronę waszego miasta zadziała ów irracjonalny czynnik.
Czytaj więcej o:
Prut
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Prut
Prut (3 czerwca 2010 o 15:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lublin ma duży potencjał, ale sukcesywnie przez lata jest on marnowany. Białystok i Rzeszów prędzej czy później odbiorą nam prymat największego miasta po tej stronie Wisły. Ale jak widać naszym oficjelom nie za bardzo to przeszkadza. Panów, którzy udzielają wywiadu nie chce w żaden sposób oceniać ponieważ mają jeszcze 6 lat do wyłonienia laureata. Mam jednak nadzieję że zadają sobie sprawę z ogromnego wyzwania jakiego się podjęli i ile pracy ich to będzie kosztować. Noc kultury w tamtym roku było totalną porażka, w dużej mierze przez aurę, w tym roku będzie lepiej, chyba...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!