poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Lublinianki górą! (wideo)

Dodano: 25 stycznia 2007, 09:59

84-61-89 i 89-62-89 - to wymiary Miss i pierwszej Wicemiss Polski. Ale same wymiary nie wygrywają. Trzeba mieć jeszcze rodzinę w Bychawie i oszałamiający uśmiech.

- To były ogromne emocje. Po ogłoszeniu werdyktu nie mogłam uwierzyć w moje szczęście. Potem zobaczyłam twarze rodziców. Tata zbladł, mama uśmiechnięta. I wtedy łzy mi same popłynęły - opowiada Ola. Nigdy nie zapomni tych chwil.
Rodzice Oli też nie. Byli razem z nią na gali finałowej w Warszawie i kibicowali. - Jak weszła do pierwszej "10” byliśmy bardzo szczęśliwi. To był już sukces. A tu taka niespodzianka, nasza Ola najpiękniejsza - mówi Henryka Ogłaza, mama miss. - Po ogłoszeniu wyników córka pytała mnie: "Mamo, mamo, to się naprawdę dzieje? Uszczypnij mnie, bo nie wierzę”. Dla mnie to też jest jak sen, sen, który się spełnił.
I tata Oli nie kryje wzruszenia. - Byłem tak zdenerwowany, że zdjęć nie mogłem robić, bo mi się ręce trzęsły. Ale po ogłoszeniu wyników to już była euforia - mówi Jan Ogłaza. To on zabrał na pamiątkę z hotelowego pokoju szczęśliwą "12”, numerek, z którym Ola startowała w konkursie.

Uroda to nie wszystko

Ola: blond włosy i 176 cm wzrostu. Studiuje na I roku turystykę i hotelarstwo w Państwowej Wyższej Szkole w Białej Podlaskiej. - Martwię się, że nie uda się pogodzić dziennych studiów i obowiązków miss. Ale na pewno nie zrezygnuję z nauki. Uroda nie jest wieczna, za rok oddam koronę i muszę myśleć o przyszłości - zapewnia Miss Polski.
- To jej wymarzone studia, dlatego na pewno zrobi wszystko, by je dokończyć - uważa pani Henryka. Dodaje, że córka jest konsekwentna i jak sobie coś postanowi, to zawsze tak jest. - Małymi kroczkami, ale zawsze zmierza do celu - dodaje.
Agnieszka, ciemnowłosa 20-latka z Lublina, studiuje politologię na UMCS. Dla niej - mimo tytułu I wicemiss, również najważniejsza jest nauka. - Teraz myślę tylko o egzaminach, bo trwa sesja - mówi.

Od zawsze była miss

W domu Miss Polski wszędzie pełno jej zdjęć. Mała śliczna dziewczynka w kolorowych sukienkach, młoda panienka w towarzystwie przyjaciół. Zawsze uśmiechnięta. - Ola to moja przylepka, typowa córeczka tatusia - chwali się tata. - Od małego lubiła się stroić, pozować, przebierać do zdjęć. Potrafiła trzy razy dziennie zmieniać ubranie, trudno było ją dopilnować pod tym względem.
- Zawsze była śliczna, musiałem odganiać od niej chłopaków - śmieje się Marcin Ogłaza, o 8 lat starszy brat Oli. On jako jedyny nie wierzył w zwycięstwo siostry. - Ale oglądałem konkurs w telewizji i kibicowałem. I jestem z niej dumny - zapewnia.
Kiedy postanowiła, że zostanie miss? - Miss to ona była od urodzenia. Zawsze o tym marzyła. Dla nas i tak była najpiękniejsza, a teraz inni docenili jej urodę - cieszy się pani Henryka.
Pierwsza wicemiss też miała silne wsparcie. - Byłam pewna, że zajmie wysokie miejsce, bo moja wnusia jest śliczna. Zawsze była jak laleczka - zachwyca się Ksawera Ratyńska, babcia Agnieszki.

Dziewczyna z sąsiedztwa

Ola mimo niebanalnej urody, pozostała normalną dziewczyną. - Zebrałam dużo gratulacji za jej wychowanie. Jest koleżeńska, ma wielu przyjaciół. Nigdy nie była zarozumiała i nie przewróciło się jej w głowie - mówi jej mama.
- To taka skromna dziewczyna. Nigdy się nawet nie malowała, zawsze była sobą. Dobrze, że wygrała - mówi Joanna Fijołek, mieszkanka rodzinnego miasta najpiękniejszej Polki.
- Cieszymy się, że najpiękniejsza jest od nas. Nikt w mieście nie mówi o niczym innym - dodaje Teresa Styk z Bychawy.
- Olę znam bardzo dobrze. Z moim synem chodziła do podstawówki. Zawsze była nie tylko ładna, ale też miła i sympatyczna - podkreśla Andrzej Sobaszek, burmistrz Bychawy.
Radość jest tym większa, że korzenie ma tu również pierwsza wicemiss. W Bychawie urodziła się babcia. - Ale z Olą poznałyśmy się dopiero na wyborach Miss Ziemi Lubelskiej i od tamtej pory trzymamy się razem. Bardzo się cieszę, że obie zwyciężyłyśmy. Lublinianki górą! - triumfuje Agnieszka.

Welon poczeka

O czym marzą najpiękniejsze Polki? - Bardzo chciałabym zwiedzić Chiny i zawsze być szczęśliwa - mówi Aleksandra. Podkreśla jednak, że najważniejsza jest dla niej rodzina.
- Chcę skończyć studia, mieć rodzinę i robić to co lubię - zapewnia Agnieszka. Wicemiss ma od roku narzeczonego Sylwestra. Ale jak każda finalistka konkursu musiała się zobowiązać, że przez dwa lata nie wyjdzie za mąż. - Wcale mi się nie spieszy do welonu. Najpierw muszę skończyć studia - śmieje się Agnieszka.
Ola narzeczonego jeszcze nie ma. - Nie trafiła na swoją miłość, czeka na właściwego mężczyznę - mówi pani Henryka. - Na pewno go rozpozna. Ola jest w czepku urodzona i wszystko jej się udaje.
Jutro na www.dziennikwschodni.pl film z sesji zdjęciowej.

Elżbieta Sawerska, z agencji Perform, lublinianka i Miss Polski 2004

x Bardzo się cieszę, że wygrały. Tym bardziej że to ja je odkryłam. Agnieszkę znalazłam na uczelni i namówiłam do startu w konkursie. Na początku się opierała, ale w końcu się zgodziła. Olę znałam z Bychawy, bo moi dziadkowie tam mieszkają. Przyszła na casting do konkursu. Wiedziałam, że nasze dziewczyny zwyciężą. Wyróżniały się spośród innych tym, że nie są zmanierowane. To naturalne, miłe dziewczyny. Pokazały przede wszystkim piękno wewnętrzne i dlatego wygrały. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!