sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Ludzie Dobrej Nowiny

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 grudnia 2007, 12:49

Mieliśmy już erę disco-polo, Mandaryny i Dody. Teraz nastał czas na muzykę gospel - mówi Renata Wołkiewicz,...

dyrygentka i szefowa lubelskiego chóru Gospeople. - To muzyka, którą śpiewa się pełną piersią i całym ciałem. Jest spontaniczna i prawdziwa

A było tak: Gospeople powstał po IV Warsztatach Gospel w Lublinie w 2006 roku. Co roku na takich warsztatach spotykają się setki wielbicieli muzyki gospel i co roku pojawiały się pomysły typu "zróbmy w Lublinie prawdziwy chór”

Czarne kościoły

- Powiedziałam, że tym razem musi się udać! - wspomina Agnieszka Jagiełło, manager, współzałożycielka chóru i, jak sama o sobie mówi, "człowiek od czarnej roboty”. - Osoby zaangażowane w przygotowanie warsztatów szybko podchwyciły pomysł, a ja spotkałam Renatę Wołkiewicz, która zgodziła się poprowadzić chór.

Trudno było o lepszy wybór. Ta niezwykle charyzmatyczna i utalentowana absolwentka wokalistyki na Wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Akademii Muzycznej w Katowicach jest wizytówką chóru. Była stypendystką instytutu "Christ for the Nations” w Dallas. Przez kilka lat koncertowała w całej Europie, Stanach Zjednoczonych i na Wyspach Brytyjskich.

- Z moich doświadczeń z pobytu w "czarnych” kościołach wyniosłam większą otwartość, żywiołowość i spontaniczność w muzyce oraz uwielbianiu Boga. Wyjazd do Stanów potwierdził tylko moje zamiłowanie do gospel - opowiada Renata Wołkiewicz.

Po powrocie zainwestowała swój czas i ciężką pracę w prowadzenie chóru, który jest jej "dzieckiem” i z którego czerpie siłę do dalszej pracy.

Wielkie planowanie

Gospeople początkowo był jednym, wielkim eksperymentem. - Wszystko zależało od tego, czy zbierze się grupa osób chcących śpiewać w takim chórze i jak będzie wyglądać współpraca. Dzięki życzliwości i pomocy wielu osób od roku działamy i wszystko wskazuje na to, że to gospelowe przedsięwzięcie będzie czymś długotrwałym. Wierzę, że Ktoś nad nami czuwa - dodaje z uśmiechem Agnieszka.
Rzeczywiście. Dziś Gospeople to ponad 50 osób pełnych zapału i pomysłów. Do tego częste próby z zespołem, a w planach coraz więcej koncertów - i to nie tylko w Polsce!


Muzyka, która kręci

Skąd ta energia? - W tej muzyce jest coś, co dotyka duszy, która musi być nakarmiona słowem Bożym - tłumaczy Renata. - Ja najbardziej kocham w niej prawdę przekazu i realność tekstów. Przynosi ona wiarę, radość i nadzieję.
I sprawia, że na próby przychodzą tak różni ludzie. - Muzyka gospel jest żywym, głośnym, tańczącym i szalonym świadectwem Chrystusa i jego mocy. Jest ponad kościołami i wyznaniami - opowiada Karolina Sępioł, socjolog z wykształcenia, a na co dzień jeden z głosów Gospeople. - A po za tym wszystkim, gospel mnie kręci i pozwolił znów zająć się muzyką.

Wielu członków chóru ma wykształcenie muzyczne, ale są osoby, dla których muzyka jest po prostu hobby. - Praca z chórem jest bardzo przyjemna, jednak wymaga silnej osobowości, siły przebicia i mocnego charakteru. Musi się tym zajmować osoba, która zna się na rzeczy. Jest jednak o wiele większa satysfakcja z pracy z "amatorami”, bo bardziej widać jej efekty - podkreśla dyrygentka. - Tacy ludzie mają bardziej entuzjastyczne podejście, bo dźwięk wydobywają z duszy.

Robią to z zamiłowania i pasji. I chodzi nie tylko o śpiewanie. Razem z chórem występuje formacja taneczna "Kalejdoskop”, która przygotowuje specjalne dramy do utworów, wykonuje taniec z flagami wojennymi i tzw. praise dance (taniec uwielbienia).

Przekaz i magia

Manifest wiary za pomocą muzyki gospel stał się w ostatnim czasie rodzajem komercyjnego i przebojowego trendu. - Popularność gospel rośnie, bo to bardzo radosna muzyka. Młodzi ludzie szukają różnych dróg wiary. A często zdarza się tak, że najpierw zauroczą się dźwiękami, a po jakimś czasie odkrywają, że teksty, które śpiewają, mają w sobie głębsze znaczenie. Zaczynają się nad nimi zastanawiać i odkrywają przez to Boga. - mówi Agnieszka Jagiełło.

Gospel tętni życiem i kipi energią. Jest fuzją wielu gatunków i stylów muzycznych, jak r'n'b, soul, hip-hop czy jazz. Kiedy ludzie go słyszą, chcą stać się częścią koncertu, udzielają im się emocje wykonawców i okazują to w bardzo żywy i spontaniczny sposób.

To styl życia

- Dzięki słowom, które słyszę w utworach gospel, wielokrotnie odzyskiwałam motywację do działania i przekonanie, że rzeczy pozornie niemożliwe są możliwe. Zresztą, posługując się cytatem "Gospel to nie tylko styl muzyczny, to przede wszystkim styl życia” - mówi Agnieszka Jagiełło.
- Bywa bardzo wymagający i czasem trudny, bo kiedy się śpiewa o Chrystusie i jego miłości należy być konsekwentnym - dodaje Karolina.
- Muzyką gospel trzeba żyć i oddychać. A przesłanie, które niesie wyrażam poprzez muzykę właśnie - podsumowuje Renata.

Muzyka na warsztacie

Tymczasem już 8-9 marca w Centrum Kongresowym Akademii Rolniczej ruszą kolejne warsztaty gospel. Poprowadzą je - obok Renaty Wołkiewicz - Karen Gibson i Colin Vassell z Wielkiej Brytanii.
- Warsztaty co roku przyciągają coraz więcej osób - podkreśla menedżerka chóru.
I to nie tylko w Lublinie. Z roku na rok przybywa miast w Polsce, gdzie są organizowane podobne imprezy. I na każde zjeżdżają ludzie nie tylko z Polski.

Odczarowany plac

Gospeople miał już okazję występować na placu Po Farze podczas ubiegłorocznej "Nocy Kultury”. Plac został wypełniony magią. Ludzie w ogródkach okolicznych knajpek zamarli w ciszy i stąd przekonanie, że dźwięki gospel odczarowały to miejsce po kościele farnym.

Już 27 grudnia pieśni gospel ze swym radosnym przesłaniem zabrzmią ponownie. Tym razem w lubelskiej szopce.

Magdalena Chojnacka
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!