sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Ludzka podłość nie zna granic

Dodano: 11 lipca 2008, 11:24

Rozmowa z Marią Ferens ze schroniska dla bezdomnych psów w Krzesimowie

• Szczeniak podpalony przez nastolatków, pies z odciętą siekierą łapą... Takie historie to dla państwa w schronisku chleb powszedni?

- Każdy pies, który do nas trafia, ma za sobą dramatyczną historię: głodu, samotności, poniewierki. Także bólu i cierpienia, którego sprawcą jest człowiek, często jego własny pan. Ale przyznam, że historia podpalonego psa wstrząsnęła mną strasznie. To już dowód absolutnego zwyrodnienia! Boję się, że żadna kara nie zmieni psychiki sprawców, którzy najwyraźniej nie mają uczuć, sumienia i od małego byli nauczeni, że każde żywe stworzenie można skrzywdzić, a nawet zabić. Jestem tym przerażona. Co za ludzie z nich wyrosną?!

• Do państwa schroniska trafiają zwierzęta boleśnie skrzywdzone przez człowieka. Zastanawiacie się, jakie przeżycia mają za sobą i kto im to zrobił?

- Większość z tych historii już na zawsze pozostanie dla nas tajemnicą. My widzimy tylko ślady na ciele zwierząt. W Łuszczowie miejscowi wskazali mojemu pomocnikowi Alfredowi dół, w którym od dłuższego czasu leżał pies. Pies leżał bez ruchu, a robaki jadły go żywcem. Na głowie i szyi Robaka, bo tak go potem ochrzciliśmy, było 7 głębokich dziur po widłach. To przecież zrobił człowiek!

• Są gdzieś granice ludzkiej podłości?

- Moim zdaniem, nie ma. Pirat, gdy do nas trafił, miał świeżo obciętą łapę. Równiutko, siekierą. To była tygodniowa rana. Pies cierpiał strasznie, ale się nie poddawał. Dziś Pirat ma wspaniały dom, ale trochę czasu zajęło, zanim przekonał się do ludzi. Kusy też trafił do nas bez łapki. Ślady wskazują, że też została odrąbana siekierą. Może, żeby nie biegał za kurami? A może ktoś miał taką fantazję? Tofi czeka na amputację łapki, bo ma ją całkowicie zmiażdżoną. Baja ma ponadcinane całe ciało. Miluś przyjechał do nas z wielką blizną na szyi. Któregoś dnia mój pomocnik wziął kosę, a Miluś z potwornym skowytem uciekł do budy. Mało jej nie rozniósł. Było jasne, co go wcześniej spotkało. Na wsi jest taki zwyczaj, żeby dorosłemu psu podciąć ogon szpadlem, żeby głośniej szczekał; takie bestialstwo. Mam wymieniać dalej?

• Co możecie zrobić w takiej sytuacji?

- Szukanie sprawców nie przynosi efektów, bo zwierzęta zazwyczaj są wywiezione daleko albo same przebyły długa drogę. Możemy im ulżyć w cierpieniu, z powrotem odbudowywać w nich zaufanie do człowieka. Rany powoli się zabliźniają, natomiast te w psychice pozostaną do końca. Dopiero po pewnym czasie widać, jaką krzywdę człowiek wyrządził psu. Gdy czuje się już bezpieczny, to otwiera się na ludzi, zaczyna się normalnie zachowywać. Szczeka, nie chowa się przed ludźmi. Ale są takie psy, np. Tofi, że nie można przy niej podnieść ręki do góry. Strach ją paraliżuje. Ale wcale nie lepsi są pseudo-hodowcy, którzy obcinają psom ogony czy nadcinają uszy, żeby były bardziej "rasowe”. To przecież zabronione.

• Nikt nie ma wypisane na twarzy, że jest złym człowiekiem, czy ma nieczyste intencje. A pewnie i tacy zgłaszają się do schroniska, żeby wziąć psa.

- Pewnie, że tak. Dlatego nie każdy, kto przychodzi do naszego schroniska, dostaje psa. Pierwsze, o co pytam, to gdzie będzie mieszkało zwierzę. Gdy słyszę, że pies jest potrzebny na wieś, do pilnowania, od razu zapala mi się ostrzegawcza lampka.
Nie oddam go na łańcuch, do pustej miski "żeby był ostry”. Z takich nieludzkich warunków je zabieramy i nie zgotujemy im z powrotem piekła. Ale przychodzą też np. rodzice z dziećmi, szukają dla nich pupilka. Dzieciaki szarpią psy, drażnią się z nimi, widać, że tak są nauczone, że to zabawka, przedmiot. Ja już wiem, że im nie dam psa. Zwierzęta też to czują, bo się chowają. Potem te psy, jak się znudzą albo rodzina wyjeżdża na wakacje, lądują w lesie przywiązane do drzewa. A, w skrajnych przypadkach, a i takie się zdarzają, powieszone na drzewie. Bywa też i tak, że oddają do nas psa, bo mówią, że jest stary i śmierdzi. Zwierzę takiego rozstania nie jest w stanie przeżyć. Zdycha z tęsknoty. Dosłownie.

• Psy czują?

- I to jak! Czują całym sercem i wszystko rozumieją. Tak jak człowiek. Ale od ludzi różni je to, że nie są zdolne do takich okrucieństw, jak człowiek.
Czytaj więcej o:
krzesimów
mila
mila
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

krzesimów
krzesimów (19 lipca 2008 o 09:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie pisz bzdur albo podpisz się imieniem i nazwiskiem!
Rozwiń
mila
mila (15 lipca 2008 o 00:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wielka Pani Maria tylko dla prasy. Ale mało kto wie jak traktowane są psy w Krzesimowie.Panuje tam brud, smród i ubustwo.Po całych dniach psy przebywają bez opieki nie mówiąc o nocy. W razie jakiegokolwiek wypadku są narażone na niebepiecestwo a może nawet na śmierć.
Dostają do jedzenia śrutę i nie zawsze w miskach jest woda. Psy są zaniedbane, nie leczone a ile jest zakopanych wokół schroniska to tylko Bóg raczy wiedzieć. Nie jeden raz w schronisku była epoidemia i psy masowo zdychały a le to była wielka tajemnica Krzesimowa i Pani Pyłki.Obie sie pod tym wzgledem dobrały. Pani Bożkpo pisze hymny bałwochawlcze bo jest w jakichś układach z Pyłkową a ta ie widzi nic poa Maryśka i jej gadtką. Tylko gadanie a faktyczne działanie to dwie bardzo różne rzecy.Niech Pani Bozko wybierze sie do Krzesimowa bez uprzedzania Ferensowej to może otworzą jej się oczy na los przebywajacych tam zwierząt. Niech zrobi zdjecia rozwaljacych sie brudnych bud i psów umieszconych z sukami celem rozmnażania dla pienieędzy.Tak, tak to wszystko prawda tylko mało kto o tym wie.Wieć niech Pani redaktor pokaże prawdę o Krzesmoie a nie pieje hymnów pochwalnych Pyłce i Ferensowej. Zniesmaczona.
Rozwiń
mila
mila (15 lipca 2008 o 00:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wielka Pani Maria tylko dla prasy. Ale mało kto wie jak tektowane są psy w Krzesimowie.Panuje tam brud, smród i ubustwo.Po całych dniach psy przebywają bez opieki nie mówiąc o nocy. W razie jakiegokolwiek wypadku są narażone na niebepiecestwo a może nawet na
Rozwiń
Dariusz
Dariusz (13 lipca 2008 o 09:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dobrze że są tacy ludzie jak Pani Maria,którzy pomagają zwierzętom.Pani Mario jest Pani Wielka.Pozdrawiam
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!