czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Łukasz ma sparaliżowane ciało, ale ma cel i się nie poddaje

Dodano: 15 kwietnia 2011, 11:25

Łukasz do poruszania korzysta z półleżącego wózka. (Jacek Świerczyński)
Łukasz do poruszania korzysta z półleżącego wózka. (Jacek Świerczyński)

Łukasz ma 20 lat. Od urodzenia ma sparaliżowane ciało. Ale może myśleć, pisać i korzystać z komputera. Dzięki temu skończył szkołę na samych piątkach, dostał się na studia i rozkręca własny biznes. – Nie wolno się bać. Trzeba wytyczyć sobie cel i do niego dążyć – podkreśla.

Łukasz urodził się z autogrypozą. To sztywność stawów i przykurcze. Miał 13 operacji. Pomogły, bo teraz Łukasz oparty o ścianę może sam stać. Może też używać rąk, m.in. do klawiatury i komputerowej myszki. Do poruszania korzysta z półleżącego wózka.

– Śmieję się, że jego ręka dostosowała się do myszy i doskonale ze sobą współpracują – mówi mama Łukasza, pani Beata. – A jak musi użyć dwóch przycisków na klawiaturze, pomaga sobie ołówkiem. Wychodzi mu znakomicie.

Wolałem coś ciekawszego

Komputer pojawił się w życiu Łukasza pod koniec szkoły podstawowej. W gimnazjum odkrywał jego tajniki, w liceum: zajmował się już zawodową informatyką.

– Najpierw były gry, ale z czasem mi się znudziły. Zająłem się więc innymi rzeczami, m.in. pisaniem projektów, tworzeniem stron – opowiada chłopak. – No i nauką.

– W czasach szkolnych musiałam Łukasza odciągać od nauki. Potrafił siedzieć do 22 czy 23 nad książkami albo przy komputerze – wspomina pani Beata. – Co ciekawe, nie interesowały go gry komputerowe. Do dziś, jak przychodzą do niego koledzy i pytają o gry czy
filmy, dziwią się, że on po prostu takich rzeczy nie ma.

Mogę pracować głową

– Ze względu na moją sytuację postawiłem na naukę – tłumaczy Łukasz. – Przecież do pracy fizycznej nie pójdę. Mogę za to pracować głową. I zajmować się tym, co jestem w stanie zrobić. Komputery i Internet dają mi takie możliwości.

W życiu Łukasza nic nie jest przypadkiem: Wszystko planuję z dużym wyprzedzeniem. Studia, pracę, drogę życiową. Jakiś czas temu po prostu musiałem sobie to poukładać w głowie.

To wszystko nie udałoby się, gdyby nie gigantyczny upór Łukasza i nieograniczona pomoc mamy. Mamy, która jest bardzo dumna z syna.

Bałem się…

Pani Beata już wiele lat temu postawiła sobie cel: Łukasz nie może być odizolowany, nie może siedzieć w domu, musi mieć kontakt z ludźmi. – Nawet u nas w Opolu Lubelskim są osoby niepełnosprawne, które nie wychodzą z domu. Nie wyobrażam sobie tego w przypadku Łukasza – mówi pani Beata. – Łukasz od najmłodszych lat miał kontakt z rówieśnikami. Chodził do szkoły, mimo że był w niej pierwszą osobą z taką niepełnosprawnością. Jeździł na wycieczki, nawet w Bieszczady i do Krakowa.

– Bałem się – przyznaje Łukasz. – Ale udało się.

– Pytałam dyrektora: może odpuścimy sobie jakąś imprezę, która akurat miała się odbyć w szkole – wspomina mama. – Nie, niech Łukasz koniecznie przyjdzie – odpowiadał dyrektor.

Młodzież przychodzi też do niego – Łukasz pomaga np. w nauce fizyki – mówi mama. – Niedawno dowiedziałam się, że kolega zabrał Łukasza do Tesco. Zdziwiłam się, jak zmieścili się z tak dużym wózkiem w bramce, przez którą muszą przejechać sklepowe wózki. Nachyli wózek Łukasza i się zmieścili.

Znalazłem swoją drogę

Choroba nie zraziła też Łukasza do sportu. Choć sam nie uprawia żadnej dyscypliny, interesuje się siatkówką i piłką nożną. – Ale teraz coraz mniej, najzwyczajniej nie mam czasu – podkreśla chłopak.

Nie zraziła go też, co najważniejsze, do życia. – Patrzę na świat optymistycznie. Szukałem drogi, jak mimo tego wszystkiego, co mnie spotkało, coś osiągnąć. Znalazłem. W Opolu nie było osoby, która przeszłaby podobną drogę do mojej. Wszystkiego musiałem się sam dowiedzieć.

Zdobyć informacje o możliwości studiowania, o otworzeniu własnego serwisu z usługami. W liceum też byłem pierwszy, musiałem przecierać ślady. Nawet maturę, jako pierwszy w mojej szkole, musiałem zdawać w domu, do czego była potrzebna specjalna zgoda kuratorium. Tak naprawdę jedynym problemem, z jakim się ciągle spotykam, jest architektura. Dlatego z nadzieją czekam na nowy
budynek Instytutu Informatyki (nowoczesny gmach powstaje przy ul. Akademickiej – red.). Mam nadzieję, że tam będzie łatwiej.

Nie było "przeproś”

O same studia Łukasz jest spokojny. – Nauki ścisłe zawsze szły mi łatwiej. Matematyka, fizyka. No i język angielski. Na tych przedmiotach się skupiałem – podkreśla 20-latek.

Przez całe liceum Łukasz miał indywidualny tok nauczania. Nauczyciele kontaktowali się z nim przez Internet.

– Na początku chodziłam do szkoły na wywiadówki. Potem Łukasz sam miał wywiadówki, sam kontaktował się z nauczycielami przez sieć – opowiada mama.

Nauczyciele od początku wiedzieli, że mają do czynienia z niezwykłym talentem. W gimnazjum dawali mu zadania z liceum, w liceum – ze studiów. – Nie było "przeproś” – wspomina Łukasz. – Dostawałem na prace domowe nawet po kilkadziesiąt zadań. Zawsze miałem fajnych nauczycieli. Wymagających, ale fajnych. Bardzo mi pomogli – podkreśla chłopak.

Chcę studiować!

Efekt? Średnia ocen ponad 5 i matura zdana na najwyższych notach. Z takimi ocenami maturzysta nie powinien mieć problemów z przyjęciem na studia. Łukasz upatrzył sobie informatykę na lubelskim Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej. Mimo że studiowanie wcale nie było takie oczywiste.

– Skontaktowałem się z fundacją Fuga Mundi, która pomaga osobom niepełnosprawnym. Chciałem studiować w domu, przez Internet. Okazało się, że to niemożliwe. Ale w fundacji podpowiedzieli mi, że uczelnia organizuje dla niektórych studentów indywidualny tok nauki.
Łukasz przyjechał rok temu na drzwi otwarte UMCS. Tam poznał wykładowców. Zdobył informacje o tym, jak może studiować. Uczelnia się zgodziła.

Chłopak został przyjęty na studia. A UMCS opłaca mu przyjazdy na zajęcia do Lublina – dwa albo trzy razy w tygodniu. Ma ćwiczenia i wykłady razem z innymi studentami informatyki.

Windą do celu

Przyjeżdża razem z mamą na plac Marii Curie-Skłodowskiej. Mama pomaga mu wjechać do budynku tzw. małej fizyki. Stąd – windą towarową na pierwsze piętro. Dalej specjalna platforma przewozi go po schodach na korytarz, który prowadzi do wieżowca fizyki. Kolejna winda. I już jest na jednym z ostatnich pięter, gdzie w pracowni informatycznej ma zajęcia z systemów operacyjnych.

Część zajęć można też zrobić na odległość – Łukasz dostaje od wykładowców zadania za pomocą Internetu.

Pierwsza sesja egzaminacyjna za nim. – Poszła bez problemu. Średnia? Chyba coś koło 4,93 – wylicza Łukasz.

Nie ma innej możliwości

W międzyczasie Łukasz zaczął rozwijać internetowy biznes. – Zacząłem projektować strony internetowe, różne aplikacje – mówi chłopak. Lada dzień pod adresem www.lukasz–socha.pl będzie można znaleźć pełną ofertę studenta. Pierwsi klienci już są.

– Chcę się tym zająć na poważnie – podkreśla. – Na razie współpracuję z dwoma grafikami, od których otrzymuję zlecenia.
Wszystko dzięki Internetowi. – Dla takiego chłopaka jak ja, z małej miejscowości, nie ma innej możliwości. Internet otworzył mi drzwi do świata.

Po pół roku nietypowego studiowania obecność Łukasz na uczelni już nikogo nie dziwi. – Na początku inni studenci byli nieco zdziwieni. Teraz nie ma takich problemów. Pomagają mi. Podrzucają notatki. Kserują, co trzeba. Niedawno byliśmy w Ustroniu na wyjeździe integracyjnym. Było naprawdę fajnie.

Trzeba być ambitnym

Większość osób interesujących się nauką kojarzy Stephena Hawkinga – brytyjskiego astrofizyka, kosmologa i fizyka. Hawking cierpi na stwardnienie, którego postęp spowodował paraliż większości ciała. To jednak nie przeszkadza Hawkingowi w pracy. A ten dla wielu naukowców jest niekwestionowanym autorytetem.

Łukasz polskim Hawkingiem? – Pytali mnie już o to, ale nigdy tak nie myślałem – śmieje się student. – Czytałem jego książki, bo sam interesuję się fizyką i astronomią. Dla mnie Hawking jest po prostu ciekawym naukowcem.

– Co mógłbym doradzić innym młodym ludziom, którzy są w podobnej sytuacji, jak ja? Nie bać się. Pukać do drzwi, szukać informacji. Trzeba być ambitnym. Wytyczyć sobie cel i do niego dążyć. Nie można się z tym ot tak pogodzić. Trzeba walczyć.

Jak? – Najlepiej znaleźć sobie zajęcie, sposób na życie. Teraz jest znacznie łatwiej, bo jest Internet. Tak naprawdę można robić mnóstwo rzeczy w domu. Można zająć się informatyką, jak ja. Można tłumaczeniami, można książkami. 30 lat temu byłby z tym kłopot, teraz nie ma.

Łukasz nie potrzebuje pomocy materialnej, żadnej zbiórki ani akcji charytatywnej. Chce się tylko dalej uczyć i rozwijać.
Czytaj więcej o:
Beata
jarek
Marta-Puławy
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Beata
Beata (8 maja 2011 o 21:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Super Łukaszu - jesteś SUPER CHŁOP
Rozwiń
jarek
jarek (17 kwietnia 2011 o 06:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zuch chłopak !!! Powodzenia !!! :-)
Rozwiń
Marta-Puławy
Marta-Puławy (17 kwietnia 2011 o 00:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Łukasz, jesteś naprawdę niesamowitym człowiekiem, godnym podziwu i naśladowania! Mam nadzieję, że Twoja historia da innym ludziom do zrozumienia, że nie ma takich przeszkód w życiu, których byśmy nie pokonali dzięki naszemu optymizmowi, uporowi i pomocy kilku życzliwych osób.
Gratuluję i powodzenia w następnych przedsięwzięciach!
Rozwiń
belferka
belferka (16 kwietnia 2011 o 22:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Łukasz, pamiętam, jak przystępowałeś do konkursu przedmotowego z biologii.Pisałeś w domu, na komputerze.Byłam pod wielkim wrazeniem: Twojej wiedzy i optymistycznego podejścia do życia, nie łatwego przecież. Życzę Ci realizacji planów i wielkie ukłony dla Twojej Mamy. Jesteście oboje wielcy. pozdrawiam
Rozwiń
aga
aga (16 kwietnia 2011 o 22:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
gratuluję mamy, która zadbała o prawidłowy rozwój i wychowała faceta pełnego optymizmu.
Życzę szczęścia!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!