czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Magazyn

Łukasz ma sparaliżowane ciało, ale ma cel i się nie poddaje

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 kwietnia 2011, 11:25

Łukasz do poruszania korzysta z półleżącego wózka. (Jacek Świerczyński)
Łukasz do poruszania korzysta z półleżącego wózka. (Jacek Świerczyński)

Łukasz ma 20 lat. Od urodzenia ma sparaliżowane ciało. Ale może myśleć, pisać i korzystać z komputera. Dzięki temu skończył szkołę na samych piątkach, dostał się na studia i rozkręca własny biznes. – Nie wolno się bać. Trzeba wytyczyć sobie cel i do niego dążyć – podkreśla.

Łukasz urodził się z autogrypozą. To sztywność stawów i przykurcze. Miał 13 operacji. Pomogły, bo teraz Łukasz oparty o ścianę może sam stać. Może też używać rąk, m.in. do klawiatury i komputerowej myszki. Do poruszania korzysta z półleżącego wózka.

– Śmieję się, że jego ręka dostosowała się do myszy i doskonale ze sobą współpracują – mówi mama Łukasza, pani Beata. – A jak musi użyć dwóch przycisków na klawiaturze, pomaga sobie ołówkiem. Wychodzi mu znakomicie.

Wolałem coś ciekawszego

Komputer pojawił się w życiu Łukasza pod koniec szkoły podstawowej. W gimnazjum odkrywał jego tajniki, w liceum: zajmował się już zawodową informatyką.

– Najpierw były gry, ale z czasem mi się znudziły. Zająłem się więc innymi rzeczami, m.in. pisaniem projektów, tworzeniem stron – opowiada chłopak. – No i nauką.

– W czasach szkolnych musiałam Łukasza odciągać od nauki. Potrafił siedzieć do 22 czy 23 nad książkami albo przy komputerze – wspomina pani Beata. – Co ciekawe, nie interesowały go gry komputerowe. Do dziś, jak przychodzą do niego koledzy i pytają o gry czy
filmy, dziwią się, że on po prostu takich rzeczy nie ma.

Mogę pracować głową

– Ze względu na moją sytuację postawiłem na naukę – tłumaczy Łukasz. – Przecież do pracy fizycznej nie pójdę. Mogę za to pracować głową. I zajmować się tym, co jestem w stanie zrobić. Komputery i Internet dają mi takie możliwości.

W życiu Łukasza nic nie jest przypadkiem: Wszystko planuję z dużym wyprzedzeniem. Studia, pracę, drogę życiową. Jakiś czas temu po prostu musiałem sobie to poukładać w głowie.

To wszystko nie udałoby się, gdyby nie gigantyczny upór Łukasza i nieograniczona pomoc mamy. Mamy, która jest bardzo dumna z syna.

Bałem się…

Pani Beata już wiele lat temu postawiła sobie cel: Łukasz nie może być odizolowany, nie może siedzieć w domu, musi mieć kontakt z ludźmi. – Nawet u nas w Opolu Lubelskim są osoby niepełnosprawne, które nie wychodzą z domu. Nie wyobrażam sobie tego w przypadku Łukasza – mówi pani Beata. – Łukasz od najmłodszych lat miał kontakt z rówieśnikami. Chodził do szkoły, mimo że był w niej pierwszą osobą z taką niepełnosprawnością. Jeździł na wycieczki, nawet w Bieszczady i do Krakowa.

– Bałem się – przyznaje Łukasz. – Ale udało się.

– Pytałam dyrektora: może odpuścimy sobie jakąś imprezę, która akurat miała się odbyć w szkole – wspomina mama. – Nie, niech Łukasz koniecznie przyjdzie – odpowiadał dyrektor.

Młodzież przychodzi też do niego – Łukasz pomaga np. w nauce fizyki – mówi mama. – Niedawno dowiedziałam się, że kolega zabrał Łukasza do Tesco. Zdziwiłam się, jak zmieścili się z tak dużym wózkiem w bramce, przez którą muszą przejechać sklepowe wózki. Nachyli wózek Łukasza i się zmieścili.

Znalazłem swoją drogę

Choroba nie zraziła też Łukasza do sportu. Choć sam nie uprawia żadnej dyscypliny, interesuje się siatkówką i piłką nożną. – Ale teraz coraz mniej, najzwyczajniej nie mam czasu – podkreśla chłopak.

Nie zraziła go też, co najważniejsze, do życia. – Patrzę na świat optymistycznie. Szukałem drogi, jak mimo tego wszystkiego, co mnie spotkało, coś osiągnąć. Znalazłem. W Opolu nie było osoby, która przeszłaby podobną drogę do mojej. Wszystkiego musiałem się sam dowiedzieć.

Zdobyć informacje o możliwości studiowania, o otworzeniu własnego serwisu z usługami. W liceum też byłem pierwszy, musiałem przecierać ślady. Nawet maturę, jako pierwszy w mojej szkole, musiałem zdawać w domu, do czego była potrzebna specjalna zgoda kuratorium. Tak naprawdę jedynym problemem, z jakim się ciągle spotykam, jest architektura. Dlatego z nadzieją czekam na nowy
budynek Instytutu Informatyki (nowoczesny gmach powstaje przy ul. Akademickiej – red.). Mam nadzieję, że tam będzie łatwiej.

Nie było "przeproś”

O same studia Łukasz jest spokojny. – Nauki ścisłe zawsze szły mi łatwiej. Matematyka, fizyka. No i język angielski. Na tych przedmiotach się skupiałem – podkreśla 20-latek.

Przez całe liceum Łukasz miał indywidualny tok nauczania. Nauczyciele kontaktowali się z nim przez Internet.

– Na początku chodziłam do szkoły na wywiadówki. Potem Łukasz sam miał wywiadówki, sam kontaktował się z nauczycielami przez sieć – opowiada mama.

Nauczyciele od początku wiedzieli, że mają do czynienia z niezwykłym talentem. W gimnazjum dawali mu zadania z liceum, w liceum – ze studiów. – Nie było "przeproś” – wspomina Łukasz. – Dostawałem na prace domowe nawet po kilkadziesiąt zadań. Zawsze miałem fajnych nauczycieli. Wymagających, ale fajnych. Bardzo mi pomogli – podkreśla chłopak.

Chcę studiować!

Efekt? Średnia ocen ponad 5 i matura zdana na najwyższych notach. Z takimi ocenami maturzysta nie powinien mieć problemów z przyjęciem na studia. Łukasz upatrzył sobie informatykę na lubelskim Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej. Mimo że studiowanie wcale nie było takie oczywiste.

– Skontaktowałem się z fundacją Fuga Mundi, która pomaga osobom niepełnosprawnym. Chciałem studiować w domu, przez Internet. Okazało się, że to niemożliwe. Ale w fundacji podpowiedzieli mi, że uczelnia organizuje dla niektórych studentów indywidualny tok nauki.
Łukasz przyjechał rok temu na drzwi otwarte UMCS. Tam poznał wykładowców. Zdobył informacje o tym, jak może studiować. Uczelnia się zgodziła.

Chłopak został przyjęty na studia. A UMCS opłaca mu przyjazdy na zajęcia do Lublina – dwa albo trzy razy w tygodniu. Ma ćwiczenia i wykłady razem z innymi studentami informatyki.

Windą do celu

Przyjeżdża razem z mamą na plac Marii Curie-Skłodowskiej. Mama pomaga mu wjechać do budynku tzw. małej fizyki. Stąd – windą towarową na pierwsze piętro. Dalej specjalna platforma przewozi go po schodach na korytarz, który prowadzi do wieżowca fizyki. Kolejna winda. I już jest na jednym z ostatnich pięter, gdzie w pracowni informatycznej ma zajęcia z systemów operacyjnych.

Część zajęć można też zrobić na odległość – Łukasz dostaje od wykładowców zadania za pomocą Internetu.

Pierwsza sesja egzaminacyjna za nim. – Poszła bez problemu. Średnia? Chyba coś koło 4,93 – wylicza Łukasz.

Nie ma innej możliwości

W międzyczasie Łukasz zaczął rozwijać internetowy biznes. – Zacząłem projektować strony internetowe, różne aplikacje – mówi chłopak. Lada dzień pod adresem www.lukasz–socha.pl będzie można znaleźć pełną ofertę studenta. Pierwsi klienci już są.

– Chcę się tym zająć na poważnie – podkreśla. – Na razie współpracuję z dwoma grafikami, od których otrzymuję zlecenia.
Wszystko dzięki Internetowi. – Dla takiego chłopaka jak ja, z małej miejscowości, nie ma innej możliwości. Internet otworzył mi drzwi do świata.

Po pół roku nietypowego studiowania obecność Łukasz na uczelni już nikogo nie dziwi. – Na początku inni studenci byli nieco zdziwieni. Teraz nie ma takich problemów. Pomagają mi. Podrzucają notatki. Kserują, co trzeba. Niedawno byliśmy w Ustroniu na wyjeździe integracyjnym. Było naprawdę fajnie.

Trzeba być ambitnym

Większość osób interesujących się nauką kojarzy Stephena Hawkinga – brytyjskiego astrofizyka, kosmologa i fizyka. Hawking cierpi na stwardnienie, którego postęp spowodował paraliż większości ciała. To jednak nie przeszkadza Hawkingowi w pracy. A ten dla wielu naukowców jest niekwestionowanym autorytetem.

Łukasz polskim Hawkingiem? – Pytali mnie już o to, ale nigdy tak nie myślałem – śmieje się student. – Czytałem jego książki, bo sam interesuję się fizyką i astronomią. Dla mnie Hawking jest po prostu ciekawym naukowcem.

– Co mógłbym doradzić innym młodym ludziom, którzy są w podobnej sytuacji, jak ja? Nie bać się. Pukać do drzwi, szukać informacji. Trzeba być ambitnym. Wytyczyć sobie cel i do niego dążyć. Nie można się z tym ot tak pogodzić. Trzeba walczyć.

Jak? – Najlepiej znaleźć sobie zajęcie, sposób na życie. Teraz jest znacznie łatwiej, bo jest Internet. Tak naprawdę można robić mnóstwo rzeczy w domu. Można zająć się informatyką, jak ja. Można tłumaczeniami, można książkami. 30 lat temu byłby z tym kłopot, teraz nie ma.

Łukasz nie potrzebuje pomocy materialnej, żadnej zbiórki ani akcji charytatywnej. Chce się tylko dalej uczyć i rozwijać.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Beata
jarek
Marta-Puławy
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Beata
Beata (8 maja 2011 o 21:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Super Łukaszu - jesteś SUPER CHŁOP
Rozwiń
jarek
jarek (17 kwietnia 2011 o 06:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zuch chłopak !!! Powodzenia !!! :-)
Rozwiń
Marta-Puławy
Marta-Puławy (17 kwietnia 2011 o 00:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Łukasz, jesteś naprawdę niesamowitym człowiekiem, godnym podziwu i naśladowania! Mam nadzieję, że Twoja historia da innym ludziom do zrozumienia, że nie ma takich przeszkód w życiu, których byśmy nie pokonali dzięki naszemu optymizmowi, uporowi i pomocy kilku życzliwych osób.
Gratuluję i powodzenia w następnych przedsięwzięciach!
Rozwiń
belferka
belferka (16 kwietnia 2011 o 22:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Łukasz, pamiętam, jak przystępowałeś do konkursu przedmotowego z biologii.Pisałeś w domu, na komputerze.Byłam pod wielkim wrazeniem: Twojej wiedzy i optymistycznego podejścia do życia, nie łatwego przecież. Życzę Ci realizacji planów i wielkie ukłony dla Twojej Mamy. Jesteście oboje wielcy. pozdrawiam
Rozwiń
aga
aga (16 kwietnia 2011 o 22:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
gratuluję mamy, która zadbała o prawidłowy rozwój i wychowała faceta pełnego optymizmu.
Życzę szczęścia!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!