poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Zostać dawcą szpiku nie jest łatwo. Ale warto się postarać. Wystarczy mieć 18 lat i być zdrowym. Tylko tyle, by komuś uratować życieMichalinka...
...ma 4 latka. Od pół roku nie widziała ani swoich dziadków, ani swojego rodzeństwa. Tata też rzadko ją odwiedza. Bo Michalinka od pół roku jest w szpitalu. Od pół roku nie widzi nic poza szpitalnymi korytarzami, pielęgniarkami, lekarzami. Na szczęście może być przy niej mama. I jest codziennie.

Michalinka jest mała, ale rozumie bardzo wiele. Wie, że jest chora. Że wyleczyć może ją tylko przeszczep szpiku. – Taka kroplówka, tylko magiczna – opowiada dziewczynka. – Bo po niej będę zdrowa jak rybka. Nie mogę się doczekać.
Pani Ania, mama Michalinki, nie może wtedy powstrzymać łez. – Wszyscy pocieszają, że dziecko dobrze znosi chorobę, że wszystko będzie w porządku. Ale wystarczy popatrzeć na małą, a łzy same cisną się do oczu.
Michalinka nie ma włosów. Wypadły jej brwi. To efekt leczenia chemią. Dziewczynka ma bardzo duży, wydęty brzuszek, spuchnięte policzki. – Śmieje się, że wygląda jak balonik – dodaje pani Ania. – I że to minie. Tylko żeby ten przeszczep już był. A tu ciągle nie ma dawcy...
Żeby zostać dawcą...
Postanowiłam zostać dawcą szpiku kostnego. To tylko jedno zwykłe badanie krwi. Potem wpisują Cię na listę do banku dawców. I czekasz... Aż znajdzie się ktoś, kto Twojej krwi i Twojego szpiku będzie potrzebował. Może się tak zdarzyć, że z Twojej oferty nie skorzysta nikt. Może się zdarzyć, że uratujesz życie kilku osobom.
Szukam w Internecie banków szpiku. Jest informacja: „Dawcą możesz zostać kontaktując się z najbliższą Wojewódzką Stacją Krwiodawstwa”. Więc się skontaktowałam.
Piotr...
...ma 34 lata. Jest po przeszczepie szpiku. Drugim. Bo pierwszy przeszczep jego organizm odrzucił. Teraz modli się, żeby scenariusz się nie powtórzył. – Bo to będzie oznaczało, że pożegnam się z tym światem. A ja tak bardzo chcę żyć – mówi Piotr.
Zaczęło się niewinnie. Ciągłe zmęczenie, senność, jakieś rozdrażnienie, bóle głowy. – Nie było to specjalnie dokuczliwe, więc się nie przejmowałem. Tylko moja dziewczyna ciągle powtarzała, że za szybko się męczę, że się pocę – opowiada Piotr. – Dla świętego spokoju zrobiłem badania. Potem kolejne, bo pierwsze laborantka poradziła mi powtórzyć. A potem następne, następne, następne... Coraz bardziej inwazyjne. Coraz bardziej bolesne. Coraz bardziej niepokojące.
Miesiące oczekiwania na przeszczep. A w tym czasie chemia. Kilka godzin leżenia pod toksyczną kroplówką. A potem całe dnie męczarni. Wymioty, potworny ból mięśni. – Nie chcę tego pamiętać – mówi Piotr. – Wtedy jedynym moim marzeniem było, żeby zjawił się dawca. Żeby do sali wszedł lekarz i powiedział: „Panie Piotrze, mamy dawcę”.
Chcę, ale nie mogę...
– Proszę pani, chciałam zostać dawcą szpiku – mówię do młodej pielęgniarki, spotkanej na korytarzu centrum krwiodawstwa w Lublinie. – Co muszę zrobić? Gdzie pójść?
– Ale u nas nie można zapisać się do banku szpiku – odpowiada zakłopotana pielęgniarka. – Bo... nie mamy pieniędzy na takie badania, które są potrzebne. Wie pani... ministerstwo zdrowia wprowadziło cięcia. Wcześniej robiliśmy takie badania, ale teraz to już niemożliwe.
Niemożliwe? Bo cięcia, bo brak pieniędzy, bo badania drogie?
Małgorzata...
...ma 42 lata. Jej córka Agnieszka ma 18 lat. Jest już dorosła. Syn Tomek chodzi do gimnazjum. A maleńki, ośmiomiesięczny Jaś od trzech tygodni czeka w domu na mamę. Pani Małgorzata i jej mąż adoptowali najmłodszego synka. Jest z nimi od pięciu miesięcy. – To było cudowne pięć miesięcy – mówi pani Małgorzata. – Ale trzy tygodnie temu mój świat się zawalił.
W szpitalnym holu siedzi Agnieszka. Płacze. – Jak to będzie bez mamy? Jak będziemy bez niej żyć? Życie jest niesprawiedliwe. Tylu dookoła złych ludzi, a musiało trafić akurat na mamę...
– Można zrobić przeszczep – mówi pani Małgorzata. – Tylko trzeba znaleźć dawcę. A to bardzo trudne. Bo szpik dawcy i mój musi być zgodny. Może ma go ktoś z zupełnie innego kraju. Może ktoś, kto mieszka tuż obok. Gdybym wiedziała, uklękłabym przed nim i poprosiła. Odrobina jego krwi dałaby mi życie. A może wcale nie znajdzie się dawca... Poczekam... Nie mogę zrobić nic innego...
Chcieć to móc
– Jeśli pani bardzo chce, to we Wrocławiu jest bank szpiku – mówi pielęgniarka z centrum krwiodawstwa. – I tam można się zapisać.
Wertuję strony internetowe. Jest! Każdy, kto chce zostać dawcą, musi wydrukować formularz zgłoszeniowy. A potem ten formularz przesłać pod podanym adresem. A potem czekać. Na pewno ktoś się skontaktuje. Ale to może potrwać nawet pół roku.
Pół roku to strasznie długo. Nie dla mnie. Dla tych, którzy na szpik czekają. To strasznie długo dla ich rodzin. To pół roku odwiedzania szpitalnych sal, pół roku badań, uważania na siebie. Pół roku obaw, że się nie uda.
Drukuję formularz, wysyłam. I czekam...
Franek...
...ma dzisiaj 17 lat. Tamte dni usiłuje wyrzucić z pamięci, ale zapomnieć nie sposób. Miał wtedy 7 lat. Były wakacje, a on we wrześniu miał zacząć naukę w szkole podstawowej. Ale nie zaczął...
Sierpień przyniósł fatalną wiadomość – Ostra białaczka szpikowa – powiedział lekarz, a Franek nie rozumiał, dlaczego mama zaczęła płakać. Potem zrozumiał. Rozpoczęła się szaleńcza ucieczka przed śmiercią. Leczenie, sterydy, chemia. Franek był opuchnięty, smutny. Był zły. Złościł się bez powodu, kopał lekarzy. Nie chciał nikogo widzieć. Mama, która przez cały czas była z nim w szpitalu, nie wiedziała co ma robić. Było coraz gorzej.
Ale okazało się, że Franek ma szczęście. Dawcą szpiku mógł zostać jego starszy brat. Rodzice uczepili się tej nadziei. Dwa dni przed zabiegiem okazało się, że Franek ma poważnie uszkodzoną wątrobę. Że przeszczep i tak już nic nie da. Lekarze rozłożyli ręce...
I zdarzył się cud! – Pojechałem na kolejne badania do Poznania, bo tak było trzeba – mówi Franek. – A lekarze pobledli. Okazało się, że moja krew była zdrowa. Seria badań i... byłem zdrowy. Po prostu zdrowy! Teraz mam 17 lat i jestem zdrowy!
Cuda zdarzają się codziennie
Cud zdarza się, kiedy człowiek chory na białaczkę, dla którego teoretycznie nie ma nadziei, żyje. Cud zdarza się, kiedy znajdzie się niespokrewniony dawca szpiku. Cud zdarza się, kiedy kropelki czyjejś krwi spływają cienką rurką wprost do chorych żył i rodzą w nich nowe życie. Cud jest wtedy, kiedy chory zaczyna się uśmiechać. To wszystko małe cuda, które składają się na wielki cud życia.

P.S. Imiona bohaterów tekstu zostały zmienione.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!