środa, 23 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Mam rozrzut i już

Dodano: 19 września 2008, 14:29

Rozmowa ze Stachurskym, piosenkarzem

• "Wspaniałe polskie przeboje” to chyba pierwszy twój album, jakiego słuchałem. Wcześniej jakoś twoje longplaye do mnie nie docierały.

- To oczywiście kwestia wydawcy. Teraz mam lepszego, większego, operatywniejszego. A podoba ci się płyta?

• Tak. Jestem pozytywnie zaskoczony. Cieszę się, że cię odkryłem.

- Miło mi. Ale nasuwa mi się refleksja, że świat jest dziwny. Kiedy moje albumy rozchodziły się w setkach tysięcy, ty ich nie słuchałeś, a teraz, kiedy parędziesiąt tysięcy sprzedanych płyt to wielki sukces, w końcu dotarłem do ciebie na albumie.

• Po co nagrałeś te covery?

- To taki mój ukłon w kierunku czasów młodzieńczych i ówczesnych przebojów. Zawiera moje ulubione piosenki, które zawsze chciałem nagrać. Te wszystkie utwory towarzyszyły mi w życiu. Wykonywałem je przy ognisku. Pojawiały się też w moim kręgu towarzyskim przy innych okazjach.

• Zaskoczył mnie rozrzut w twoich muzycznych fascynacjach. Jest tu i pop, i rock, i blues. Piosenki zaczerpnięte z repertuaru zespołów przez jednych hołubionych, przez innych pogardzanych.

- Taki jestem. Mam rozrzut i już. Przy wyborze kierowałem się emocjami i wspomnieniami. Nie analizowałem marketingowo, co warto zamieścić na takim longplayu. Zresztą, ja od wielu lat śpiewam dość zróżnicowany repertuar.

• Czy nie czujesz się gorszym artystą, kiedy wykonujesz cudze utwory?

- Nie, w żadnej mierze. Poprzez cudzy tekst też można przekazać swoje odczucia, poglądy, zamiłowania.

• W branży muzycznej panuje takie przekonanie, że muzyk zabiera się za wykonywanie cudzych utworów, kiedy brakuje mu pomysłów.

- Ale u nas w ogóle wymaga się od artystów więcej niż trzeba i wypada. Czy należy wymagać od Ryszarda Rynkowskiego, żeby stworzył coś w stylu "Schodów do nieba”. Albo oczekiwać od Roda Stewarta, żeby napisał przebój jazzowy, bo nagrał parę płyt z takim repertuarem? Zadaniem piosenkarza jest przede wszystkim śpiewać piosenki. A czy one są jego autorstwa, czy nie, to sprawa drugorzędna. Dawno temu piosenkarze wykonywali głównie utwory stworzone przez zawodowe spółki autorskie. I było wiele wspaniałych hitów. Potem, jak niemal wszyscy wokaliści zabrali się za pisanie, ponadczasowych szlagierów powstawało mniej. Są dziesiątki wybitnych piosenkarzy ze wspaniałymi przebojami, którzy nigdy nie napisali piosenki. Ale to wcale nie ujmuje im wielkości. Tylko w Polsce patrzy się na takich artystów podejrzliwie.

• Konsultowałeś się przed nagraniami z wykonawcami czy twórcami piosenek, które chciałeś zaśpiewać na swój nowy album?

- Oczywiście, zwróciłem się do przedstawicieli twórców o zgodę na nagranie utworu. Ale to nie wszystko. Przecież z wieloma z piosenkarzy czy twórców my się znamy i spotykamy. I trudno, żebym ja nie powiedział np. Grzegorzowi Skawińskiemu, że nagrywam jego numer. To jest kwestia uczciwości towarzyskiej. Generalnie, we wszystkich przypadkach, w których mogłem się skontaktować i powiedzieć, co zamierzam zrobić z ich kawałkami, tam docierałem i mówiłem.

• Zaskoczyłeś mnie piosenką "Requiem dla samej siebie” z repertuaru 2 Plus 1. Samym faktem, że po nią sięgnąłeś. To bardzo smutny utwór, kojarzony z kobietą, która go śpiewała.

- Ja nie jestem wielkim miłośnikiem 2 Plus 1. Ale ten numer jest wyjątkowy. Nawet nie nazwałbym go piosenką, tylko pieśnią. Jak ją dawno temu po raz pierwszy usłyszałem w poruszającym, dramatycznym wykonaniu Elżbiety Dmoch, powiedziałem sobie, że muszę ją kiedyś zaśpiewać. A że tekst jest uniwersalny, zresztą napisany przez mężczyznę, którego poznałem, to nie miałem z tym żadnego problemu.

• Jak odkryłeś piosenkę \"Nie wierz nigdy kobiecie” Budki Suflera?

- To był sztandarowy numer przy ogniskach. Zresztą bardzo lubiłem i lubię także inne piosenki z okresu, kiedy w lubelskiej grupie śpiewał Romuald Czystaw. Choćby "Bez satysfakcji”, którą też nagrałem na nowy album. Kiedyś spotkałem Krzysztofa Cugowskiego i powiedziałem mu szczerze: Nie wiedziałem, że ty byłeś na początku wokalistą Budki Suflera. I kiedy zastąpiłeś Romualda Czystawa, nie mogłem tego zaakceptować.

• Co jest dla ciebie najważniejsze w tym, co robisz?

- Na pewno nie zachwyty dziennikarzy, nie padanie przede mną na kolana, ani nie wysokie miejsca na listach przebojów. Najbardziej zależy mi, żeby moje piosenki były śpiewane przez zwyczajnych ludzi, np. przy ogniskach. Żeby były grane na prywatkach. Żeby ludzie dedykowali je innym osobom. To jest dla mnie najważniejsze. I to się spełnia.

• To wszystko się świetnie uzupełnia. Z jednej strony ty śpiewasz ulubione przez ciebie piosenki innych, a z drugiej jesteś śpiewany. Gratuluję!
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!