piątek, 20 października 2017 r.

Magazyn

Mamy prawdziwych mistrzów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 lutego 2010, 14:02
Autor: KAMIL KOZIOŁ

Motocrossowiec KM Cross Ekoklinkier Lublin Jakub Piątek został najpopularniejszym sportowcem w województwie lubelskim, a pływak Wisły Puławy, Konrad Czerniak, został wybrany najlepszym sportowcem naszego regionu.

Ale zwycięzców naszego plebiscytu rzadko mamy okazję oglądać na zawodach w naszym województwie. Motocrossowcy wciąż nie mogą doczekać się toru z prawdziwego zdarzenia, a Konrad Czerniak większość czasu spędza na treningach w słonecznej Hiszpanii.

Jakub Piątek po zakończonym sezonie może odczuwać lekki niedosyt: nie udało mu się wywalczyć złotego medalu mistrzostw Polski.

– W klasie MX2 Junior zająłem drugie miejsce, a mistrzostwo przegrałem zaledwie o jeden punkt z Patrykiem Kwaśnym z LKS Jastrząb Lipno. Mam dopiero 18 lat i cała kariera przede mną, więc liczę, że w kolejnych latach odkuję się i ... ponownie zwyciężę w plebiscycie Dziennika Wschodniego – zapewnia Jakub Piątek.

– Tegoroczny triumf sprawił mi niesamowitą satysfakcję i oznacza, że motocross jest potrzebny w Lublinie, chociaż od kilku lat próbuje się go z Lublina wyprosić.

Co smuci wicemistrza

Młodemu zawodnikowi chodzi z pewnością o to, że miasto przyznaje klubowi coraz mniejsze dotacje, a w tym roku w Lublinie nie odbędą się żadne zawody.

– Smuci mnie to, bo wiadomo, że starty przed własną publicznością zawsze sprawiają największą frajdę. Zeszłoroczna eliminacja mistrzostw Polski rozegrana na torze na Globusie okazała się wielkim sukcesem zarówno od strony organizacyjnej, jak i sportowej. Przeglądając wpisy na przeróżnych forach internetowych, co chwila spotykałem się z wyrazami uznania dla Lublina – wyjaśnia Piątek.

Oponenci KM Cross niejednokrotnie podkreślają, że klub służy tylko zapewnieniu dobrej zabawy rodzinom Piątków i Więckowskich.

– To bardzo krzywdzące stwierdzenie. W KM Cross startuje wielu znakomitych zawodników, więc nie można w ten sposób stawiać sprawy. Jesteśmy najlepszym klubem w Polsce i, aby utrzymać mistrzowską formę, musimy naprawdę dużo czasu poświęcić treningom – wyjaśnia najpopularniejszy sportowiec Lubelszczyzny.

Zajęcia są bardzo wyczerpujące – podkreśla Piątek. – Motocrossowcy, aby dobrze przygotować się do sezonu, w zimie muszą wykonać tytaniczną pracę. Zawodnicy prowadzeni przez Marcina Wójcika ćwiczą pięć razy w tygodniu. – Wiadomo, że każdy z nas najbardziej lubi jazdę, ale w zimie trzeba swoje przesiedzieć na siłowni. Jazda na motocyklu jest bardzo wyczerpująca i aby utrzymać maszynę w dłoniach trzeba mieć naprawdę sporą krzepę.

Jestem jeszcze za młody

Rodzina Piątków jest kompletnie "zwariowana” na punkcie motocrossu. Dariusz Piątek w 2000 r. wystartował wspólnie z Piotrem Więckowskim w słynnym rajdzie Paryż – Dakar. Ojciec Jakuba nie dojechał do mety w stolicy Senegalu: silnik w jego motocyklu odmówił posłuszeństwa na ... trzynastym etapie.

– Kiedyś chciałbym pójść w ślady taty, ale wiem, że jestem na to jeszcze za młody. Zresztą rajd Paryż-Dakar wymaga zupełnie innych treningów. Wyścig motocrossowy trwa pięćdziesiąt minut, a podczas jednego etapu najtrudniejszego rajdu świata spędza się na motocyklu nawet kilkanaście godzin – wyjaśnia Jakub.

Bartosz Piątek, brat Jakuba, ściga się w tej samej klasie, co zwycięzca naszego plebiscytu. Ich rywalizacja w tym sezonie była bardzo zacięta i do samego końca obaj zachowywali szanse na tytuł mistrzowski. – Ostatecznie Bartek był trzeci. Stosunki między nami są bardzo dobre, chociaż nie brakuje słownych utarczek. Przecież w tym sezonie byłem lepszy i nie mogę nie skorzystać z takiej okazji – śmieje się Jakub.

Trzy medale, trzy rekordy

Niestety, Jakub nigdy nie dostąpi zaszczytu występu na Igrzyskach Olimpijskich, bo motocross nie jest dyscypliną olimpijską. Taką okazję z pewnością będzie miał Konrad Czerniak, najlepszy sportowiec w województwie lubelskim.

– Jestem niesamowicie zaskoczony tym wyróżnieniem. Trenuję w Hiszpanii i nie miałem czasu śledzić wyników tej zabawy. Zwycięstwo w plebiscycie Dziennika Wschodniego jest dla mnie wielkim wyróżnieniem. Takie zabawy są potrzebne, bo pozwalają docenić całoroczny wysiłek zawodników – tłumaczy Czerniak.

Pływak Wisły Puławy w tym sezonie zdobył trzy medale zimowych mistrzostw Polski (na 50 m i 100 m stylem dowolnym oraz na 50 m stylem motylkowym). Na każdym dystansie ustanowił rekord Polski. Nie gorzej spisał się podczas Głównych Mistrzostw Polski w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie był jedną z największych gwiazd.

– Zdaję sobie sprawę, że w przyszłym roku może to być za mało, aby wygrać waszą zabawę. Wydaje się, że najlepszym argumentem będzie medal mistrzostw Europy na długim basenie w Budapeszcie – tłumaczy Czerniak.

Niech się martwią pływacy z brzuszkiem

O sukcesy jednak nie będzie łatwo: od stycznia 2010 r. FINA zakazała używania supernowoczesnych strojów, dzięki którym pływacy uzyskiwali fenomenalne rezultaty.

– Nie przejmuję się tym. Wyniki są rzeczywiście dużo słabsze od tych uzyskiwanych w tamtym roku, ale to dla mnie nie jest przeszkodą. Martwić się mogą pływacy z lekkim brzuszkiem, bo nie będą już mogli ukryć swoich krągłości. Uważam jednak, że światowa federacja podjęła bardzo dobrą decyzję. Pływanie powoli robiło się jak Formuła 1. W pewnym momencie więcej mówiło się o rodzajach strojów, niż o pływakach.

Niewiele brakowało, aby Wisła Puławy straciła swoją gwiazdę. – Planowałem odejść z Wisły do Zielonej Góry. Na szczęście udało mi się dogadać z moim macierzystym klubem, dzięki czemu nadal będę mógł reprezentować Puławy – wyjaśnia.

Do Londynu po złoto

Ten transfer byłby niepowetowaną stratą dla całej Lubelszczyzny, bo Czerniak jest jednym z kandydatów do zdobycia medalu podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 2012 r.

– Mam jeszcze spore rezerwy. Po mistrzostwach Polski współpracowaliśmy z trenerem, który szkolił kadrę USA i znalazł u mnie jeszcze sporo błędów – mówi czerniak. – Stąd na brak pracy w najbliższych miesiącach nie będę narzekał. Niedawno powiedziałem Bartoszowi Kizierowskiemu, mojemu trenerowi, że do Londynu jadę po złoto!


NAJPOPULARNIEJSI SPORTOWCY LUBELSZCZYZNY 2009 ROKU WEDŁUG NASZYCH CZYTELNIKÓW

1. Jakub Piątek (KM Cross Ekoklinkier Lublin/motocross) – 23 % głosów, 2. Anna Bocian i Paweł Sobieszek (Taneczny Klub Sportowy Centrum Tańca Lublin/ taniec towarzyski) – 20 %, 3. Maciej Sagan (KM Cross Ekoklinkier Lublin/motocross) – 7,5 %, 4. Łukasz Kędzierski (KM Cross Ekoklinkier Lublin/motocross) – 7 %, 5. Magdalena Koperwas (AZS UMCS Lublin/koszykówka) – 6,5 %, 6. Konrad Czerniak (Wisła Puławy/pływanie) – 6 %, 7. Robert Dołęga (Orlęta Łuków/podnoszenie ciężarów) – 5,5 %, 8. Karol Baran (KMŻ Lublin/żużel) – 5 %, 9. Wojciech Zydroń (Azoty Puławy/piłka ręczna) – 4 %, 10. Jacek Pucharz (Politechnika Lubelska/kickboxing) – 3,5


Zbigniew Wojciechowski, prezes KMŻ Lublin:

Ze zdaniem kibiców nie dyskutuje się i trzeba im przyznać rację. Wiadomo, że Jakub Piątek to bardzo dobry sportowiec, chociaż oczywiste jest, że przy tego rodzaju plebiscytach ważne jest zaangażowanie danego środowiska. Niewykluczone jest, że za rok na podium stanie któryś z naszych żużlowców. Do tego konieczny jest jednak awans do pierwszej ligi. Stać nas na to, bo mamy kilku niezłych zawodników. W czołówce rankingu Dziennika Wschodniego zabrakło przedstawicieli sportów zespołowych, ale jest to wina zbyt małych środków przeznaczanych na dyscypliny drużynowe. Miejskim finansom potrzebna jest reforma. Uważam, że powinno wybrać się kilka dyscyplin wiodących i tam przeznaczać największe pieniądze. Jeżeli chodzi o sporty indywidualne, to należy dofinansowywać tylko wybitnych zawodników.

Tancerze na medal

Jedną z największych niespodzianek zakończonego niedawno plebiscytu na Najpopularniejszego Sportowca Lubelszczyzny była druga pozycja tanecznej pary Paweł Sobieszek i Anna Bocian. Tańczą ze sobą od przeszło jedenastu lat i mają na swoim koncie znaczne sukcesy. Do największych zalicza się półfinał mistrzostw Europy tańców standardowych. – Taniec jest dla nas spełnieniem sportowych ambicji oraz ukazaniem i uzewnętrznieniem uczuć – opowiada Paweł. – Z Anią wiąże mnie nie tylko sport, ale również przyjaźń i szkoła, którą na co dzień prowadzimy. Bardzo ucieszyliśmy się z drugiej pozycji w plebiscycie "Dziennika Wschodniego”, tym bardziej, że zupełnie się jej nie spodziewaliśmy. Szczerze mówiąc, nie liczyliśmy nawet na czołową dziesiątkę – dodaje.

Sympatyczni tancerze mają przed sobą już kolejne cele. Najbliższym jest "Black Foot”, największa tego typu impreza na świecie, która już w maju odbędzie się w Anglii. (micbec)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
sportowiec
~klm~
Rzeczywistość
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

sportowiec
sportowiec (8 lutego 2010 o 08:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nic dodać nic ująć
Rozwiń
~klm~
~klm~ (8 lutego 2010 o 08:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
martines napisał:
Szkoda Kuby przez kasę tatusia na sms-y fajnemu sportowcowi może się w głowie poprzewracać. Panie Hanesco pan niech kasę szykuje na rankingi w gazetach bo nakłady trzeba będzie wykupić żeby je wygrać żenada jakie to lubelskie
Nie rozśmieszajcie mnie co to za problem, jak cena gazety zbliżona do ceny esemesa
Rozwiń
Rzeczywistość
Rzeczywistość (8 lutego 2010 o 08:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szacun dla młodego Piątka za pasję, charakter, ale... kopa w dupą dla starych za organizację tego i innych głosowań. To nie ma nic wspólnego z rzeczywistą popularnością, a służy jedynie do nabicia kasy organizatorom. Przy tak małej ilości oddawanych głosów i cenie za SMS 1,22PLN powinna obowiązywać zasada: jeden numer telefonu - jeden głos. A tu preferuje się hurtowników, jak np konkurs na Najpopularniejszy Klub Lubelszczyzny gdzie wygrała Huczwa Tyszowce, po nieprawdopodobnym ataku członka zarządu klubu, który wycisnął ze swojej komóry 1500! esemesów. Tyle, że tam raz jedyny podano statystyki głosowania i był to strzał w stopę, więc następnych strzałów trudno się spodziewać.
Rozwiń
VIP
VIP (8 lutego 2010 o 07:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No obywatele bierzmy si eza łopaty i budujmy w czynie społecznym tor motocrosowy.

ps. Cóż za dziwny zbieg okoliczności z nazwiskami. Jak to możliwe że najbardziej walczący o tor radny Piątek ma podobne nazwisko do ,,miszcza'' i ,,najpopularniejszego'' motorosowca...


tubtin - miasto flustracji
Rozwiń
martines
martines (7 lutego 2010 o 22:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szkoda Kuby przez kasę tatusia na sms-y fajnemu sportowcowi może się w głowie poprzewracać. Panie Hanesco pan niech kasę szykuje na rankingi w gazetach bo nakłady trzeba będzie wykupić żeby je wygrać żenada jakie to lubelskie
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!