środa, 13 grudnia 2017 r.

Magazyn

Marcin Gortat: Nie kazano mi śpiewać

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 lipca 2012, 11:39

Jedyny Polak występujący w NBA gościł w Lublinie z okazji Marcin Gortat Camp 2012. W imprezie aktywn
Jedyny Polak występujący w NBA gościł w Lublinie z okazji Marcin Gortat Camp 2012. W imprezie aktywn

Rozmowa z Marcinem Gortatem, koszykarzem Phoenix Suns.

• Dlaczego wybrał pan Lublin na miejsce swojego campu?

– Jesteśmy tu już drugi raz i bardzo cieszę się, że mogę znowu pojawić się w Lublinie. To jest koszykarskie miasto, w którym jest pierwszoligowy basket. Jestem przekonany, że niedługo będziecie tu mieli ekstraklasę.

• W sobotę Marcin Gortat pojawił się m.in. na festiwalu Inne Brzmienia...

– Władze Lublina zawsze zapewniają mi tu dużo atrakcji. W innych miejscowościach zamykamy się w hotelu i wychodzimy dopiero na godzinę przed rozpoczęciem campu. A co do festiwalu, to dobrze, że nie kazano mi zaśpiewać, bo wtedy byłyby to prawdziwe inne brzmienia.

• Marcin Gortat Camp to również okazja do podkreślenia roli armii, z którą pańska fundacja stale współpracuje...

– Byłem ostatnio w Afganistanie i każdemu sportowcowi polecam taką wizytę. Nasi żołnierze są postrzegani w USA jako znakomici fachowcy. Oni w Afganistanie budują szkoły, szpitale i inne budynki. To zapewnia Afgańczykom możliwość normalnego funkcjonowania.

• Do NBA został pan draftowany w 2005 r. Jak wspomina pan tamto wydarzenie?

– Pamiętam, że siedziałem wtedy spokojnie w hotelu i czekałem na wieści. Zostałem wybrany z numerem 57 pod koniec drugiej rundy draftu. Nawet nie wiedziałem, że wcześniej byłem obserwowany przez scoutów z NBA. Nie da się jednak ukryć, że to było wspaniałe przeżycie.

• Jak wygląda zwykły dzień Marcina Gortata?

– Przede wszystkim jest bardzo intensywny. Dziennie mam jeden trening, ale jest on bardzo złożony, bo trwa od godz. 7.30 do 14. W jego skład wchodzi siłownia, rzutówka, baseny czy rozciąganie. Fizycznie jestem w najlepszej formie w karierze.

Wiem, że wydolność organizmu jest moją najmocniejszą stroną. Aby zostać dobrym koszykarzem, trzeba mieć jeszcze wiele innych cech, takich jak wytrwałość, cierpliwość czy dyscyplina. Pamiętam taki okres w mojej karierze, że seriami zdobywałem po kilkanaście punktów. Wtedy postanowiłem sobie nieco odpuścić treningi. Spowodowało to, że następne spotkanie zakończyłem z jednym celnym rzutem na koncie. Samodyscyplina jest w tym sporcie bardzo ważna. Nie wolno zapominać o odpowiedniej higienie.

Bardzo ważne jest przebywanie w basenie czy codzienne masaże. Dochodzi do tego jeszcze odpowiednia dieta. Podstawą całego dnia jest śniadanie. Jadam w sumie pięć razy dziennie i zawsze opróżniam cały talerz. Jak widać koszykówka nie polega tylko na odbijaniu piłki i wrzucaniu jej do kosza.

• Jak przyjął pan informacje o odejściu do Los Angeles Lakers Steve'a Nasha?

– Każdy spodziewał się, że to w końcu nastąpi, choć myśleliśmy, że stanie się to za rok. Życzę mu wiele szczęścia na nowej drodze życia.

• Czy Marcin Gortat zdecydowałby się na podobny krok? Kibice Suns i Lakers nie przepadają
za sobą.


– To nie zależy ode mnie, bo to klub podejmuje decyzje. Nie chcę gdybać.

• Orlando Magic to prawdopodobny kierunek w pana przypadku? O odejściu z Magic myśli Dwight Howard. Marcin Gortat wydaje się jego idealnym następcą.

– Widziałem się w tej roli przez ostatnie cztery lata, ale teraz jestem w Phoenix Suns. Po odejściu Howarda sytuacja w Orlando diametralnie zmieni się. Magic będą musieli przebudować grę. Jeszcze raz powtarzam, że w sprawach transferowych mam mało do powiedzenia. Ja mam skupiać się wyłącznie na trenowaniu.

• Następcą Nasha w Phoenix Suns ma zostać Goran Dragić. Jak pan zapatruje się na współpracę ze słoweńskim rozgrywającym?

– Dragić przyszedł do nas z Houston Rockets i jestem zadowolony z tego transferu. To cichy facet, ale
wie, jak dobrze podawać piłki. Jestem przekonany, że stworzymy dobry duet.

• Najlepszy kumpel w Phoenix Suns to...

– Ze wszystkimi zawodnikami dogaduję się bardzo dobrze. Żyjemy jak rodzina, bo razem spędzamy siedem miesięcy w roku.

• W hali Globus pojawi się pan ponownie za niespełna dwa miesiące przy okazji meczu Polska – Albania w ramach eliminacji do mistrzostw Europy.

– Mam nadzieję, że przyjedziemy tu świętować awans do Eurobasketu. To będzie spotkanie kończące eliminacje i nie wyobrażam sobie, abyśmy po tym meczu nie byli w dobrych humorach.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!