piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Marian Stani: Ten słynny dyrektor. Historie wybrane

Dodano: 4 listopada 2011, 16:21
Autor: Dominik Smaga

Marian Stani (Archiwum)
Marian Stani (Archiwum)

Bodajże najbardziej kontrowersyjny urzędnik żegna się z Ratuszem. 10 listopada Marian Stani przestanie być dyrektorem Wydziału Ochrony Środowiska. W Lublinie przez 8 lat był ostro krytykowany i uznawany za niezatapialnego. Teraz sam zmienia pracę.

Marian Stani pojawił się w Urzędzie Miasta w 2003 r., sprowadził go ówczesny prezydent Andrzej Pruszkowski. Od tamtej pory kierował Miejskim Inspektoratem Ochrony Środowiska, przekształconym później w Wydział Ochrony Środowiska. Od początku chętnie opowiada o sukcesach.

Teraz, gdy odchodzi, chwali się m.in. zorganizowaniem systemu selektywnej zbiórki śmieci czy też oczyszczeniem Zalewu Zemborzyckiego, który od trzech lat jest dopuszczany do kąpieli. – Mam żal, że my jako miasto nie chwaliliśmy się sukcesami, a wielu ludzi zajmowało się ośmieszaniem pewnych działań – mówi Marian Stani.

Tyle że tematów do krytyki dyrektor umiał dostarczać bardzo dużo.

Wrzesień 2003

Miasto remontuje zniszczony amfiteatr w parku Ludowym. Prace kosztują 100 tys. zł, a zlecenie na ich wykonanie dostaje spółka Kom-Eko, której Stani – zanim trafił do magistratu – doradzał, jak pozyskiwać zewnętrzne fundusze. Dyrektor tłumaczy, że remont to dobry pomysł.

– Mają się tu odbywać małe przedstawienia czy występy oraz imprezy masowe, koncerty dla tysięcy ludzi – mówił wówczas Stani. – Chcemy wyprowadzić koncerty z placu Zamkowego. Mieszkańcy okolicznych kamienic skarżą się na hałas. Tutaj byłoby idealne miejsce, jest dobry dojazd i daleko od zabudowań.
Nowy amfiteatr do dziś jest prawie wcale nie wykorzystywany.

Jesień 2005

Dziennik Wschodni ujawnia nieprawidłowości dotyczące zarządzania miejskim składowiskiem ziemi przy ul. Zawilcowej, które podlega Wydziałowi Ochrony Środowiska. Terenem administruje spółka Kom-Eko, która zlecenie na te prace dostała jeszcze zanim Stani trafił do magistratu.

Później umowę 16-krotnie aneksowano, choć w międzyczasie weszła w życie zabraniająca tego ustawa Prawo zamówień publicznych. W ten sposób z naruszeniem prawa miasto przekazało spółce prawie 4 mln złotych. Co więcej, przy sporządzaniu czterech aneksów pracował dyr. Stani, co zdaniem kontrolującej tę sprawę Regionalnej Izby Obrachunkowej mogło podawać w wątpliwość jego bezstronność.

Styczeń 2006

Miasto kapituluje w trwającym półtora roku sporze z Herbapolem. O co chodziło? Spółka chce na swej działce przy Diamentowej zbudować centrum logistyczne, ale w tym celu musi wyciąć pięć drzew. Za taką wycinkę dyr. Stani nalicza firmie opłatę w wysokości ponad 260 tys. złotych.

Inwestor się z tym nie zgadza, sprawa trafia do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Tam trzy razy inwestor wygrywa, miasto daje za wygraną dopiero w 2006 r. Centrum logistyczne ostatecznie nie powstaje.

Marzec 2008

Firma Kom-Eko żąda od miejskich wodociągów wyższych niż dopuszczalne stawek za wywóz odpadów w kontenerach typu KP-7. Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji nie zgadza się na te ceny i Kom-Eko musi podpisać umowę z niższymi stawkami mieszczącymi się w pułapie uchwalonym przez Radę Miasta.

– To MPWiK zrobił raban o to, że cena nieznacznie przekroczyła maksymalną stawkę. I o co tu wojny robić? Nie zdążyliśmy po prostu przygotować uchwały podnoszącej ceny maksymalne – irytuje się wówczas Stani. Pytamy go, dlaczego nie reagował na łamanie miejskiej uchwały, której powinien pilnować.

– Ale przecież nie ma żadnej sprawy, bo MPWiK ostatecznie nie zaakceptował tych stawek.
Dyrektor Stani przygotowuje projekt uchwały podnoszącej maksymalne kwoty, które mogą stosować firmy wywożące odpady. Projekt budzi jednak wątpliwości. Wewnętrzna kontrola w magistracie stwierdza, że stawek podnosić nie trzeba, bo bez podwyżek są większe niż w innych miastach, gdzie podwyżki już były.

Grudzień 2008

Plan jest ambitny: miasto ma pokryć mieszkańcom koszty wywiezienia i utylizacji azbestu. Mieszkańcy płaciliby tylko za zdjęcie eternitu i nowy dach lub elewację. Ratusz dostaje na to dotację z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Urząd twierdzi, że dostał 150 tys. złotych.

– Miasto wnioskowało o 150 tys. zł, ale przyznaliśmy tylko 50 tys. zł. Decyzja zapadła w marcu i od tamtej pory pieniądze czekają, a miasto się po nie nie zgłosiło – informuje Andrzej Gajak, wiceprezes WFOŚiGW.

Projekt uchwały wprowadzającej program dopłat radni dostali w czerwcu, dopiero w październiku gotowe było zarządzenie określające wymogi stawiane chętnym do udziału w programie. Ale w grudniu nada brakuje zarządzenia określającego termin, od którego przyjmowane będą wnioski od chętnych. – Pieniądze muszą być wydane do końca roku – mówi Gajak. Zasada jest prosta: kto dotacji nie wyda, ten ją traci.
– No to trudno, pieniądze przepadną – stwierdza Stani.

Styczeń 2009

Za namową prawników prezydent wycofuje z obrad Rady Miasta projekt uchwały wprowadzającej program walki z hałasem. Mówi on, kiedy i przy których ulicach mają stanąć ekrany akustyczne.

–  W projekcie są reklamy – przyznaje Adam Wasilewski, prezydent miasta. Dokument firmuje wydział Staniego: Znalazły się w nim dane firmy, która nam go przygotowała – mówi dyrektor. Pytany, kto nie dopilnował sprawy, odpowiada: Nikt nie dopilnował.
Program zostaje uchwalony z opóźnieniem.

Styczeń 2009

Przy ul. Grenadierów wybucha protest. Mieszkańcy trzech bloków po upadłym Exkolu blokują wjazd na działające kilka metrów obok złomowisko. Mają już dość hałasu, drgań i kurzu. Nie mogą wybaczyć miejskim urzędnikom, że trzy lata temu zezwolili na powstanie zakładu.

– Wydział Ochrony Środowiska zgodził się na złomowisko, bo uznał, że tu nikt nie mieszka. Nikt nawet nie przyjechał zobaczyć, jak to wygląda w terenie – mówią rozgoryczeni.

– Plan zagospodarowania nie przewiduje tu domów mieszkalnych – odpowiada Marian Stani. Dlatego zdaniem urzędu, choć domy są tu od kilkunastu lat, to tak, jakby ich nie było. – To wina zakładów, które budowały domy tak, by ludzie mieli blisko do pracy.

Styczeń 2010

Miasto zabiera się za budowę ekranów akustycznych chroniących przed nadmiernym hałasem mieszkańców domów w pobliżu wiaduktu Poniatowskiego. Wcześniej wynajęci przez magistrat eksperci stwierdzili, że ekran w tym miejscu jest potrzebny.

Taką analizę Wydział Ochrony Środowiska przyjął jako poprawną, zgodną z zamówieniem i dał radnym do uchwalenia w ramach wspomnianego wcześniej programu walki z hałasem. Na tej podstawie inny wydział, w osobnym przetargu, szuka firmy, która zaprojektuje i zbuduje ekrany.

Budowa nie rusza, bo na etapie projektu okazuje się, że taka bariera nic w tym miejscu nie da. Od tej pory miasto nie ogłasza już żadnego przetargu na budowę barier dźwiękochłonnych, a program walki z hałasem trafia na półkę.

Grudzień 2010

Prezydentem miasta zostaje Krzysztof Żuk, jedną z jego obietnic jest budowa ul. Zelwerowicza. Mówi, że da się ją wykonać w rok. Budowa nie ruszyła do dziś, bo miasto nie uporało się z decyzjami środowiskowymi.

– W tej sprawie współpraca Wydziału Ochrony Środowiska z innymi wydziałami mogłaby być lepsza – mówi Krzysztof Żuk. I to w zasadzie jedyny konkret, na który prezydent daje się naciągnąć, gdy pytamy go o to, z czym Stani, jego zdaniem, sobie nie radził.

– Nie chciałbym dokonywać takiej oceny, rozstajemy się w trybie przeniesienia pracownika, podpisałem w tej sprawie porozumienie z wójtem (gminy Jedlnia-Letnisko – red.) – dodaje Żuk. – Decyzja jest już podjęta, dziękuję dyrektorowi za dotychczasową pracę i życzę powodzenia w nowym miejscu.

Nowe miejsce

Czym kontrowersyjny urzędnik ma się zajmować w urzędzie małej, podradomskiej gminy? – Będę odpowiadać za całość infrastruktury i za jej rozwój: drogownictwo, wodociągi, kanalizację. Chcę zająć się tamtejszym zalewem. W tej gminie nie ma stanowiska wicewójta, będę naczelnikiem – mówi Stani. Przeprowadzkę tłumaczy względami osobistymi. – Chcę być bliżej rodziny, to moje strony.
Czytaj więcej o:
mieszkaniec
malko
mieszkaniec
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

mieszkaniec
mieszkaniec (8 listopada 2011 o 13:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='malko' timestamp='1320751319' post='555936']
Dobrze że go wywalono. A Zuk co może powiedzieć jak nie interesuje się tym co robią jego dyrektorzy. Jest gorszym prezydentem od Wasilewskiego.Jedzie na obiecankach. Żadnych konkretów. Zwykły karierowicz. Co do Staniego to znalazłoby sie więcej spraw w których maczał brudne łapy z korzyścią dla własnej kieszeni i interesów KOM-EKO. Kontrola NIK niezbędna.
[/quote]
Piszesz o tym, że Marian S. czerpał korzyści dla siebie w Lublinie , a jak myślisz dlaczego przychodzi do tak małej gminy? Dla przyjemności o nie przychodzi po to żeby ustawić się do końca życia, myślicie że ten "wysokiej klasy specjalista" robił interesy tylko w Lublinie. On przychodzi żeby zniszczyć Jedlnię. Mieszka w Radomiu tam już go nikt nie chce zatrudnić ale kolesie znaleźli mu posadkę na wsi gdzie będzie zarabiał jeszcze więcej niż w Lublinie. Poprzedni Wójt zarabiał rocznie tylko 200.000,00 obecny też musi mieć SWOICH żeby mieć godziwą pensję.
Rozwiń
malko
malko (8 listopada 2011 o 12:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dobrze że go wywalono. A Zuk co może powiedzieć jak nie interesuje się tym co robią jego dyrektorzy. Jest gorszym prezydentem od Wasilewskiego.Jedzie na obiecankach. Żadnych konkretów. Zwykły karierowicz. Co do Staniego to znalazłoby sie więcej spraw w których maczał brudne łapy z korzyścią dla własnej kieszeni i interesów KOM-EKO. Kontrola NIK niezbędna.
Rozwiń
mieszkaniec
mieszkaniec (8 listopada 2011 o 09:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mieszkańcy Lublina mają wielkie szczęście, że odszedł "wysokiej klasy specjalista" tak jest on określany przez Wójta Jedlni Letnisko, który nigdy nie widział i nie spotkał tak "wysokiej klasy specjalisty. Marian S. jest wsadzony na stołek NACZELNIKA przez swoich KUMPLI. W Jedlni wiadomo było już dawno, że Wójt musi zapłacić za kampanię i przyjąć wielu "wysokiej klasy specjalistów" nie tylko Mariana S. który już kilka lat temu musiał opuścić Radom z powodów "zdrowotnych" podobno w Lublinie był lepszy klimat.
Rozwiń
szperacz
szperacz (7 listopada 2011 o 19:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Największym błędem Staniego było całkowite zablokowanie porządkowania gospodarki odpadami w mieście. Było to oczywiście w interesie KOM-EKO. Teraz Lublin stracił bezpowrotnie szansę na jakiekolwiek wsparcie unijne. A dokumentacje za ponad 100.000 zł dezaktualizują się na półkach. Stani zrozumiał, że ostatnie rozwiązania Ministra Środowiska, obowiązujące po 1 stycznia 2012, pokażą że król był i jest nagi
Rozwiń
gość 12
gość 12 (7 listopada 2011 o 09:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='mieszkaniec' timestamp='1320648727' post='555487']
dobra wiadomość mam nadzieję że następca zrobi w tym wydziale porządek - prywata jaka panowała nie da się opisać słowami -kilku pracowników do zwolnienia natychmiast
[/quote]


Piątkowski? Chyba żartujesz? Ten człowiek nie potrafi nawet się wysmarkać jeśli nie ma do tego stosownego przepisu wykonawczego.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!