czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Marta mandatów nie płaci

Dodano: 22 kwietnia 2004, 12:05

Wojewoda dostał kopertę. I to dwa razy. Widział to jego najbliższy współpracownik. Mało tego: widziało to kilkanaście osób i żadna nie protestowała! Nawet zastępca komendanta wojewódzkiego policji, który też wszystko widział. Zresztą, co się dziwić, skoro komendant sam nie miał nic przeciwko kopercie.


d – Miałem trochę problemów z tą kopertą – przyznaje Andrzej Kurowski, wojewoda lubelski i znowu wsiada do samochodu. Ale tym razem nie do służbowej limuzyny, tylko do Fiata Punto z wielką literą „L” na dachu.
W najbliższą niedzielę na antenie telewizji TVN będziemy mogli zobaczyć i wziąć udział w Narodowym Teście na Prawo Jazdy. Na pytania testowe będą odpowiadać m.in. kierowcy maluchów, taksówkarze oraz grupa 10 VIPów: polityków, artystów i dziennikarzy. Ale my jesteśmy bardziej wymagający: naszych VIP-ów zaprosiliśmy na plac manewrowy, by umiejętnościami kierowców wykazali się w praktyce.
Tym razem bez limuzyny
Piękny, słoneczny dzień. Pod Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Lublinie podjeżdża czarny peugeot 607, prowadzony przez kierowcę. Na tylnej kanapie siedzi wojewoda.
– Ale na placu będę jeździł sam, bez kierowcy – zapewnia Andrzej Kurowski.
To samo dotyczy innych kursantów.
Martę Hałas znają z widzenia chyba wszyscy w naszym województwie. W końcu codziennie zapowiada pogodę po Panoramie Lubelskiej.
– Jestem gotowa – zapewnia Marta.
Gotowy jest też pierwszy zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie, inspektor Henryka Rudnik.
– Ja jeżdżę głównie jako pasażer. Sam prowadziłem chyba ze dwa miesiące temu – mówi komendant.
Ale cóż, my jesteśmy bezlitośni: wszyscy muszą jeździć.
Na pierwszy ogień – wojewoda
Adam Kalinowski, dyrektor WORD, wyciąga plansze z rozrysowanymi elementami egzaminu na prawo jazdy. Tłumaczy, co i w jakiej kolejności robi się na placu manewrowym. Tu każdy zdający musi zaliczyć trzy elementy. Wybieramy jazdę po łuku do przodu i do tyłu, parkowanie przodem po skosie i, oczywiście, słynną kopertę. Ostatnia kwestia to wybór samochodu: fiat punto czy opel corsa? Punto.
Za kierownicę pierwszy trafia wojewoda. Rusza do przodu i zakręca. Pierwszy łuk zaliczony. Ale do tyłu jest już gorzej: jeden rozjechany pachołek. A potem, przy zatrzymaniu po jeździe tyłem, zderzak samochodu zdecydowanie przekracza białą linię.
– To dopiero próba... – usprawiedliwia się wojewoda i zaczyna jeszcze raz.
Jego prawo. Na egzaminie każdy element można wykonać dwa razy.
Teraz już bez problemów. Łuk, parkowanie i koperta.
– Brak mi wyczucia tego auta – przyznaje wojewoda. – Ma bardzo miękkie sprzęgło. Poza tym na prawdziwym parkingu zawsze można wjechać trochę na krawężnik. A tu trzeba zaparkować niemal co do centymetra.
Ale udało się – egzamin zaliczony.
Gdzie te słupki?!
Pora na Martę Hałas. Marta prawdziwy egzamin zdawała 10 lat temu. Z 60-osobowej grupy test zdała tylko piętnastka kursantów. A plac manewrowy zaliczyły tylko ... dwie osoby!
– W tym ja – podkreśla Marta, nie kryjąc dumy. Lubi jeździć i nie ma problemów z mandatami.
– Wszystko załatwiam na ładne oczy – mówi z uśmiechem.
Ale nie tym razem. Zresztą uprzedziliśmy, że będziemy surowi.
Samochód już czeka. Marta wsiada i rusza. Pierwszy łuk bez problemu. Teraz do tyłu. Biedny słupek...
Jeszcze raz. Bez problemu. Jazda tyłem: dobrze. Zatrzymanie: dokładnie tam, gdzie trzeba. Parkowanie przodem: lepiej nie można! Koperta: za pierwszym razem!
– Była pani lepsza ode mnie! – przyznaje wojewoda.
– Nie lubię cofać po łuku. A teraz jeszcze słupków nie widziałam. Gdzieś mi znikły... – dodaje Marta Hałas.
Tym razem ładne oczy nie były więc potrzebne. Nie było też poślizgów.
– Kiedyś obróciło mnie na ulicy o 360 stopni. Otarłam pot z czoła i... pojechałam dalej. Na szczęście wcześniej ćwiczyłam poślizgi kontrolowane na placu buraczanym. Przydało się – wspomina Marta.
Ona również zalicza egzamin.
Komendant kombinuje
Mundur policjanta jest bardzo szykowny. Zwłaszcza czapka. Ale czapka ma jedną wadę: niezbyt wygodnie zdaje się w niej egzaminy na prawo jazdy. Komendant Rudnik o tym wie, więc czapka ląduje na tylnym siedzeniu. Zresztą i tak będą problemy...
– Będą kłopoty z wrzuceniem biegu wstecznego. Bo w moim samochodzie jest zupełnie inaczej – podkreśla Henryk Rudnik. Poprawia lusterko i rusza do przodu. Tym razem to on jest pod baczną obserwacją. Świadomość, że za chwilę to on może dostać „mandat” od egzaminatorów, na pewno nie pomaga w koncentracji.
Łuk.
Drugi łuk i parkowanie przodem.
Teraz koperta. Cóż, komendant kombinował, kombinował i wykombinował. Kopertę zrobił inaczej niż wszyscy, ale fiat stoi dokładnie tam, gdzie stać powinien.
Adam Kalinowski, po konsultacjach z pozostałą dwójką egzaminatorów wreszcie podaje werdykt: wszyscy zdali!
– Dawno nie było u nas takiego procentu zdanych egzaminów – przyznaje. – Bo normalnie plac manewrowy przechodzi ok. 40 proc. zdających.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!