poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Magazyn

Medytacja nad zlewem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 stycznia 2009, 21:40

Rozmowa z Jackiem Szastem, psychoterapeutą z Centrum Pomocy Psychologicznej i Psychoterapii w Lublinie.

• Co stres robi z człowiekiem?

- Warto wiedzieć, że jest pewien poziom stresu, który jest nieszkodliwy, bywa motywujący i mobilizujący do różnego rodzaju wysiłku i zadań. Natomiast nadmierny poziom stresu, z którym nie potrafimy sobie poradzić, jest dla nas zabójczy.

• Dlaczego?

- Bo wiele chorób ma podłoże psychosomatyczne. Ich przyczyną jest to, że nie radzimy sobie ze stresem. Choroby krążenia, wrzody żołądka, zawały w młodym wieku, niektóre nowotwory. To się wiąże z brakiem umiejętności rozładowywania napięcia i gromadzeniem pokładów stresu, którego nie potrafimy uwalniać.

• Co wtedy się dzieje?

- W naszym ciele powstają napięcia i blokady. Wtedy zaczyna ono nieprawidłowo funkcjonować.

• Czy można żyć w nadmiernym stresie i o tym nie wiedzieć?

- Tak. Bardzo często osoby, które są podatne na choroby psychosomatyczne, mają mały wgląd w siebie. Rzadko kiedy zadają sobie pytanie: Co czuję, czego doświadczam? Najczęściej codzienną aktywność lokalizują w głowie. Ich świat opiera się na operacjach myślowych. Świat emocjonalny zostaje wyparty. Do tego stopnia, że się od niego odcinają. Zaciskają pięści i ruszają do biegu. Dopiero jak padną, stracą przytomność, potem ją odzyskają - dowiadują się, że coś jest nie tak.

• Poniedziałek, wtorek, środa, czwartek, piątek pędzimy. Rano do pracy, wieczorem nie chce się oglądać telewizora, pilot wypada z ręki…

- Bardzo często słyszę, że nie ma czasu żyć. Jest jedynie czas na pracę. Najważniejsza sprawa, żeby zadać sobie pytanie: Po co? Po co tak pędzę? Po co to robię?

• Bo mam kredyt do spłacenia?

- Przy takim podejściu tak już musi zostać. Jest tyle argumentów za pędem, żadnego przeciw. Trzeba dobrze ubezpieczyć kredyt, tak, żeby po śmierci ubezpieczyciel go spłacił.

• Brutalna prawda.

- Jeśli człowiek nie uświadomi sobie, po co to robi i czy rzeczywiście musi tak robić, to nie ma co zaczynać walki ze stresem.

• Czemu stajemy się pracoholikami?

- Bardzo często ucieczka w pracę jest uciekaniem od czegoś. Od siebie samego, od nieudanego związku, od trudnej sytuacji, w której się znaleźliśmy. Zaharowywanie konfliktu czy kłopotu, z którym sobie nie radzimy.

• Dlaczego tak się dzieje?

- Bo pędzimy od rana do wieczora. Z dyskietką wsadzoną w tyłek. W pewnym momencie zaczynamy czuć dolegliwości. Dopiero, kiedy ciało odmawia posłuszeństwa, szukamy rozwiązania. Próbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie: Dlaczego tak się stało i dokąd mnie to doprowadzi.

• Jeśli wyciągniemy dyskietkę pędu, zastanowimy się nad naszym zapędzeniem, wstaniem rano i będziemy mieli kolejne dwanaście godzin, to jak złapać oddech?

- Nic się nie da zrobić doraźnie. Bo nagle zaczniemy szukać rozpaczliwych sposobów na odpoczynek, załatwimy ten odpoczynek i znów będziemy pędzić. Ja jestem zwolennikiem dużej uważności. Bo jedynie z dużej uważności jest w stanie coś konstruktywnego i trwałego wyniknąć.

• O jaką uważność chodzi?

- Zaczynam być uważny. Zaczynam jeść świadomie. Pić herbatę świadomie. Siedzieć świadomie. Mówić świadomie. Czyli zaczynam koncentrować się i być w tym, co robię. Zaczynam być tu i teraz. Nie wcześniej, nie potem. W tym miejscu, w którym jestem. Jestem w tym, co robię. Jestem tym, co robię. To jest grunt przygotowujący nas do reformy w naszym życiu. Bardzo ważne jest, żeby na ten swój pęd popatrzeć z szacunkiem i zrozumieniem. Nie może tak być, że zaczynam to w czambuł potępiać. Ale patrzę z uważnością.

• Dlaczego?

- Żeby to poznać i zrozumieć. Być może to załatwiało coś bardzo ważnego w moim życiu. Więc nie mogę nie mieć szacunku do tego, co robiłem. Jeśli zaczynam z szacunkiem na siebie patrzeć, to tworzę grunt pod nowe podejście do życia. Jesteś człowiekiem, który zasługuje na różne fajne rzeczy. A tylko taki może je sobie sprawiać.

• Wczoraj próbowałem. Wiedziałem, że będę pracował do wieczora. Zaplanowałem, żeby wyskoczyć na miasto na kawę, odsapnąć. Powiedziałem: Zrobię sobie przerwę. Nie wyszło. Wygrało zapędzenie.

- No to musisz się zastanowić, czy ty siebie lubisz? Jeśli tak, to taki człowiek, co się go lubi, zasługuje na coś dobrego.

• Jak nauczyć się uważności w praktyce?

- Medytacja uczy uważności. Nie wszyscy wiedzą, że można medytować najróżniejsze rzeczy. Możemy medytować jedzenie, a nawet zmywanie naczyń. Ma to polegać na wyłączeniu wszelkich bodźców zewnętrznych i koncentracji na wybranej czynności.

• Jak można medytować podczas zmywania, które jest okropne?

- Właśnie. Trzeba pozbyć się wszelkich emocji i skoncentrować na samej czynności. Bez ocenianiania sytuacji.

• Jestem w pracy. Mija jedenasta, zrobię sobie dobrej herbaty. Jak zrobić ją uważnie?

- Zabieram filiżankę do łazienki, nie zabieram komórki. Koncentruję się na filiżance. Na jej kształcie i barwie. Widzę ją, dotykam, czuję ciepło wody. Zaparzam herbatę, patrzę jak naciąga. Wypijam pierwszy łyk. Czuję smak, zapach, aromat. Koncentruję się na tym, jak przenika do mojego ciała.

• To mi się podoba. Jak nauczyć się zostawiać pracę za progiem domu?

- Zadać pytanie: Co zrobić, żeby ten dom, który mam i tworzę, był taki, że kiedy do niego przychodzę, zapominam o pracy.

• Popatrzeć z tej perspektywy?

- Tak jest. Co mogę zrobić, żeby ten dom zorganizować w taki sposób, że kiedy do niego wchodzę, to mi się robi ciepło na sercu. Radośnie.

• Zaczyna się weekend. Jak to, co mówisz, wprowadzić w praktyce?

- Jeśli mamy zamiar zacząć dbać o siebie, dobrze siebie traktować, to nie ma mowy o braniu jakiejkolwiek pracy do domu. Bo czas szybko leci. Dzisiaj przeżyłem taki moment, który niemalże mną wstrząsnął. Siedziałem z moją córką i synami. Ona siedziała u mnie na kolanach. Ma siedem lat, oni starsi. Jeden dorosły, drugi dorastający. Oglądała bajkę, ja coś mówiłem, położyła mi dłoń na ustach. I nagle doznałem takiego olśnienia: Boże, jakie to przyjemne. Jakie to jest cudowne. I jak to krótko trwa. Pamiętam dotyk dłoni najstarszego syna, potem trochę młodszego. Wydaje się, że to było tak niedawno. A tam siedzą dorośli mężczyźni. Mają wielkie łapska i nigdy już nie dotkną mnie taką maleńką dłonią. Pomysłem, jak dużo bym dał, żeby chwilę z dłonią córki na ustach zatrzymać. Jakie to ważne, żebyśmy mogli jak najświadomiej spędzać każdą chwilę. I cieszyć się tą chwilą, jak najdłużej można. O to w życiu chodzi.

• Powtórz, o co?

- Każdy z nas ma w życiu takie sytuacje, takie czynności, takie działania, które lubi, które dają mu odprężenie, relaks, przyjemność. Które pozwalają zbliżyć się do siebie samych, a jednocześnie być w zgodzie z otoczeniem. Nie wiem, czy to w waszym przypadku jest słuchanie muzyki, czy to sprzątanie, czy to czytanie książki, czy spacer. Nie wiem. Ale wiem, że trzeba być w tym do końca, czuć na 200 procent. I być w harmonii ze światem. A w momencie, kiedy jesteśmy w tej harmonii, nie ma mowy o żadnym stresie.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!