poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Magazyn

Między ogniem a słońcem

Dodano: 21 sierpnia 2003, 15:57

W hiszpańskich bazach przeciwpożarowych Sokoły stacjonują wspólnie ze śmigłowcami z innych krajów (Z
W hiszpańskich bazach przeciwpożarowych Sokoły stacjonują wspólnie ze śmigłowcami z innych krajów (Z

Gorąco. Jak zwykle - kwituje Wojciech Jabłoński, który właśnie wrócił z Półwyspu Iberyjskiego. Prezes świdnickiego Heliseco był w Colmenarejo, 40 km na północ od Madrytu, gdzie wizytował górską bazę lotniczą - serwisowy sztab świdnickich lotników na całą Hiszpanię.

Uwaga na niedopałki

Ten kraj latem zawsze przypominał piekarnik, ale tego roku - jak całe południe - bije rekordy upałów. Porośnięty piniami, lasami eukaliptusowymi i żywicznymi górskimi krzewami, które płoną jak szczapy, pali się wyjątkowo często. Zarośla wydzielają olejki eteryczne, które podczas upałów mogą ulec samozapłonowi. Ale sprawcami 90 proc. pożarów są ludzie. Więc za niedopałek wyrzucony przez okno samochodu można zapłacić nawet 500 euro mandatu.
Całe lato strażacy postawieni są w stan alarmu. Pracę służb naziemnych wspomagają lotnicy. - Od 13 lat, w najbardziej upalne miesiące czyli aż do końca września, jest wśród nich kilkudziesięciu pilotów ze świdnickiego Przedsiębiorstwa Usług Lotniczych Heliseco. Załoga śmigłowca to pilot i mechanik pokładowy. Lotnicy razem z hiszpańskimi strażakami pełnią kilkunastogodzinne dyżury w bazach przeciwpożarowych. Tam najczęściej mieszkają. Lecąc do pożaru zabierają 6-9 strażaków wraz ze specjalistycznym sprzętem. Po ich dostarczeniu w rejon zagrożenia, kursują między zbiornikiem wodnym a ogniem, zrzucając z wysokości 30-40 m półtoratonowe porcje wody - opowiada Jabłoński.

Nisko i gorąco

Kto w upał nie siedział w rozgrzanej z dołu ogniem a z góry słońcem kabinie śmigłowca, nie wie co to prawdziwe gorąco. Do tego dochodzą inne uciążliwości: stres, dym i wibracja. Także ogromna odpowiedzialność. Za ludzi, gaszenie, precyzyjne nabieranie i wylewanie wody (poprzedzone włączeniem syreny, jeśli w strefie zrzutu są strażacy).
Pilotaż przebiega w ekstremalnych górskich warunkach. Na przemian działają prądy powietrza przysysające wręcz maszyny do skał i kominy gorącego powietrza. Śmigłowce wyposażone są w zbiorniki typu Bambi Backet zawieszane pod spodem na długiej linie. Podczas napełniania w zbiornikach wodnych zachowują się jak obciążone wiadro. Taka operacja trwa ok. 20 sekund. Nad ogniem, w strefie beztlenowej, mogą zgasnąć silniki. Ale mając funkcję re-startu, zapalają się automatycznie na nowo. Towarzyszy temu wybuch. Ogromny, mówią ci, którzy przeżyli go pierwszy raz.

Trzynasty raz

Lotnicy jednak na pracę nie narzekają. Co więcej, starają się bardzo, by znaleźć się na liście delegowanych w kolejnym roku. I jeżdżą. Są tacy, którzy są tam już 13 raz, najmłodszy stażem już po raz 4. Pracują w międzynarodowym towarzystwie. Nie tylko z hiszpańskimi kolegami latającymi na amerykańskich Bellach ale także z Norwegami, Francuzami i Kanadyjczykami.
Najintensywniej pracują obsługujący 9 maszyn w północno-zachodniej części kraju, w pobliżu granicy z Portugalią. Tam lasy płoną najczęściej. Uratowali już wiele piniowych i eukaliptusowych gajów. W ubiegłych latach przez trzy miesiące rekordziści wylatali w Galicji nawet po 200 godz. Pozostali pracowali w Aragonii na południowym
wschodzie Hiszpanii, Andaluzji, Kastylii oraz La Manche. Heliseco zatrudnia wysokokwalifikowanych pilotów i mechaników władających już biegle językiem hiszpańskim. Wielu kolejny raz pracowało w tym samym miejscu więc zawarli przyjaźnie, nie było większych problemów z organizacją pracy i adaptacją.
Niektórzy bardzo pokochali ten kraj. Kilka lat temu jeden z pilotów za sprawą urodziwej mieszkanki Walencji zamieszkał tam na stałe. - Podczas 8-dniowych urlopów, po 22 dniach pracy, poznają Hiszpanię, często razem z rodzinami. Pomagamy w organizowaniu tych wyjazdów, opowiada Jabłoński. - Wracając do domu, niektórzy przywożą ze sobą hiszpańskich przyjaciół, by poznali Polskę.

Wrócą za rok?

Latający strażacy ze świdnickiego Heliseco mają tu dobrą renomę. Sprostali międzynarodowej konkurencji. Firma ma od kilku lat międzynarodowy certyfikat operatora lotniczego, oraz certyfikat obsługi technicznej sprzętu potwierdzający jej europejski poziom. Prowadzi także innowacje techniczne. 7 z 20 Sokołów już przystosowano do amerykańskich wymogów FAR-24. Prowadzone są pertraktacje, by w modernizacji kolejnych uczestniczyli hiszpańscy kontrahenci. W przyszłym roku w Hiszpanii będą mogły latać tylko maszyny spełniające te wymogi. Koszt ich przystosowania przekracza możliwości finansowe Heliseco i jego właściciela - PZL Świdnik. Od efektu tych rozmów zależy, czy lotnicy będą mogli wrócić do Hiszpanii za rok.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO