piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Mieszają na niebie

Dodano: 12 kwietnia 2007, 15:48

Tam w powietrzu musimy mieć do siebie bezwzględne zaufanie. Odległości pomiędzy naszymi samolotami nie są "normalne”.

Zespół Akrobacyjny Biało-Czerwone Iskry to obecnie jedyna taka formacja w polskich siłach zbrojnych. Iskry są kontynuacją powołanego w Radomiu pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku zespołu Rombik.
Dziś zespół stacjonuje w 1 Ośrodku Szkolenia Lotniczego w Dęblinie, który jest częścią Szkoły Orląt. Jeszcze dwa sezony temu zespół latał w siódemkę. W ubiegłym roku już tylko w czwórkę. Powód? Brak maszyn. Samoloty, na których latają odchodzą na emeryturę. Na szczęście nadchodzący sezon pokazów lotniczych zapowiada się optymistycznie: piloci Iskier będą mieli do dyspozycji sześć maszyn. A w perspektywie jest modernizacja kolejnych.

Żeby był dym

Samoloty TS-11 Iskra, które trafiają w "ręce” pilotów zespołu, różnią się od tych, wykorzystywanych do szkolenia przyszłych lotników w Szkole Orląt. Przede wszystkim nie mają działka (zastąpione przez wytwornicę wypuszczanych z samolotu podczas pokazu dymów). Samolot ma też zmodernizowaną awionikę i wreszcie jest malowany w charakterystyczne biało-czerwone barwy zespołu. Po ubiegłorocznych występach w czwórkę zespół w tym roku będzie miał do dyspozycji kolejne samoloty. A im więcej samolotów, tym pokaz bardziej atrakcyjny, dynamiczny i przyciągający oko widza. Tym większe możliwości figur, które można stworzyć. A o to przecież w tym wszystkim chodzi - żeby zrobić wrażenie na publiczności.

Zakaz popełniania błędów

W czasie pokazu nie ma podziału na figury łatwe i trudne.
- Latamy na specyficznych samolotach, które wymagają niesamowitej precyzji pilotażu i utrzymaniu się w szyku. TS-11 ma małą moc silnika w stosunku do ciężaru. Pilot ma znikome możliwości poprawienia swojego błędu, dlatego nie może go popełnić. Bo jeśli zostanie z tyłu, to po prostu zostanie. Np. koledzy latający na Alpha Jetach mają tu większe możliwości manewru - mówi ppłk Jerzy Leń, dowódca Biało-Czerwonych Iskier. Podstawowy skład grupy tworzy siedmiu pilotów. Ale w tym roku zespół chce przyjąć w swoje szeregi dwóch kolejnych.

Współpraca idelana

Jak można trafić do zespołu, poza tym, że trzeba być najlepszym z najlepszych?
- Przede wszystkim trzeba się dobrze przyjrzeć człowiekowi. Nie każdy, kto jest dobrym pilotem będzie dobry w zespole - dodaje ppłk Leń.
Nowicjusz po wstępnej obserwacji najpierw lata maszyną razem z instruktorem (takie uprawienia ma każdy z członków zespołu), potem w parze, w trójce, aż dołączą się kolejne samoloty i pilot trafi do swojego miejsca w szyku. W powietrzu wszyscy muszą mieć do siebie bezwzględne zaufanie i idealnie ze sobą współpracować.
- Odległości pomiędzy naszymi samolotami w powietrzu nie są "normalne”. A my mamy w szóstkę wystartować i w takim samym składzie wrócić na ziemię - tłumaczy dowódca zespołu.
Dlatego tam w górze nie ma miejsca na osobiste urazy, uprzedzenia. Każdy zostawia to na ziemi.
- Ale czasem jak wylądujemy, to każdy równo wytyka sobie błędy i nie liczy się jaki ma stopień - mówi Jerzy Leń.
Dobór nowych nie jest łatwy. W dodatku piloci wcale nie walą do zespołu drzwiami i oknami. Na zachodzie latanie w zespole akrobacyjnym to ogromna nobilitacja i przepustka do najlepszych jednostek. U nas to póki co dużo pracy, a zaszczytów mniej.

Air Show!

Program tegorocznych pokazów jest już gotowy. Teraz tylko kilka lotów treningowych i można lecieć na pokazy. W zasadzie są to trzy różne wersje programu: na sześć, pięć i cztery samoloty. To dlatego, żeby nie rezygnować z pokazu gdyby któraś z maszyn odmówiła posłuszeństwa, bo zapasowych "iskier akrobacyjnych” nie ma.
- Wykorzystaliśmy figury, które pokazywaliśmy i w siódemkę, i w czwórkę. Oprócz tego czasem podpatrujemy coś na pokazach i przerabiamy na własne potrzeby - mówią członkowie zespołu.
Każdy wariant ma też wersję wysoką i niską, zależnie od pułapu chmur.
W tegorocznym kalendarzu zespół z Dęblina ma około 10 pokazów przed publicznością w kraju, w tym radomski Air Show i jeden wyjazd zagraniczny - na imprezę lotniczą do Danii.
A na innych samolotach nie chcieliby polatać? O jakimś marzą?
- Boeing 737!
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!