piątek, 20 października 2017 r.

Magazyn

Milena Sapuła: Jęki mi nie przeszkadzają

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 kwietnia 2012, 11:25
Autor: Kamil Kozioł

Milena Sapuła w podróży po kortach całego świata spędza 35 tygodni w roku. I choć ma dopiero 29 lat,
Milena Sapuła w podróży po kortach całego świata spędza 35 tygodni w roku. I choć ma dopiero 29 lat,

W styczniu oczy tenisowego świata zwracają się w kierunku Antypodów, gdzie rozgrywany jest Australian Open. Na kortach Melbourne Park walczą gwiazdy mające na kontach dziesiątki miliony dolarów. Jednak nawet najbardziej zacięty mecz nie może odbyć się bez sędziego. W tym roku w Australii mieliśmy jedną przedstawicielkę naszego województwa. Milena Sapuła, jako pierwsza Polka w historii, poprowadziła finał Australian Open.

28 stycznia 2012 roku przeszedł do historii tenisa w województwie lubelskim. Na kort numer 2 w Melbourne Park wyjechali Peter Norfolk (Wielka Brytania) i David Wagner (USA): dwaj najlepsi na świecie specjaliści od tenisa na wózkach inwalidzkich. Na stołku sędziowskim zasiadła mieszkająca na co dzień w Kraśniku Milena Sapuła. Mecz był bardzo zacięty, a ostatecznie lepszy okazał się Norfolk, który wygrał 2:1 (4:6, 6:4, 6:2).

– Tenis na wózkach to jedna z najprzyjemniejszych dyscyplin do sędziowania. To sport w najczystszej postaci: bez zgiełku i marketingu. Co ciekawe, tym meczom towarzyszy spore zainteresowanie kibiców – tłumaczy Sapuła.

Dobry wzrok

O tym, że będzie prowadzić finał Australian Open dowiedziała się zaledwie kilka godzin wcześniej. – O tym, który mecz będziemy prowadzić dowiadujemy się na porannym zebraniu. To dobra praktyka, bo nie ma miejsca na stres. Nie musimy tak jak sędziowie piłkarscy obserwować zachowania zawodników. Powinniśmy przede wszystkim zwracać uwagę na piłkę, dlatego w tym zawodzie szczególnie ważny jest dobry wzrok. Co roku musimy przechodzić odpowiednie badania. Oczywiście, wada wzroku nie dyskwalifikuje arbitra, ale trzeba ją jak najszybciej skorygować – dodaje nasza bohaterka.

Sapuła swoją przygodę z tenisem rozpoczęła w wieku siedmiu lat, kiedy na korty w Kraśniku przyprowadzili ją rodzice. W szkole nie bała się żadnego sportu. Koszykówka, pływanie czy siatkówka nie stanowiła dla niej najmniejszego problemu. Jednak najbardziej upodobała sobie bieganie z rakietą po korcie.

Stołkowa

Choć była w swoim fachu bardzo dobra, to po kilku latach postanowiła przejść na drugą stronę i zostać sędzią.
– Egzamin zdałam w wieku szesnastu lat. Na początku byłam arbitrem liniowym podczas turniejów lokalnych. Każdy z nas tak zaczynał. Poważna przygoda z tą profesją rozpoczęła się dopiero w 2007 roku, kiedy pojechałam na międzynarodowy turniej do Sztokholmu. Pierwsze zawody w charakterze sędziego stołkowego poprowadziłam w Holandii. Stres był ogromny, ale obyło się bez większych problemów – wspomina.

Z profesjonalnej gry w tenisa zrezygnowała, ponieważ nie była w stanie pogodzić częstych podróży na turnieje z nauką. Jednak, kiedy została arbitrem, okazało się, że na walizkach spędza jeszcze więcej czasu.

– Teraz jednak mogę się z tego utrzymać. W podróży spędzam około 35 tygodni w roku. Zobaczyłam kawał świata. Największe wrażenie zrobiła na mnie Rod Laver Arena w Melbourne. To stadion mogący pomieścić prawie piętnaście tysięcy widzów.

Rodaków unikamy

Choć ma dopiero 29 lat, prowadziła już mecze największych gwiazd: Wiktoria Azarenka, Marion Bartoli, Samantha Stosur to tylko niektóre z gwiazd na rozkładzie kraśniczanki.

– Bardzo dobrze wspominam Stosur, która zaimponowała mi sportową postawą. Ona na korcie nie zajmuje się zbędnymi sprawami. Jest skoncentrowana tylko i wyłącznie na piłce oraz rywalce – twierdzi Sapuła. W tej klasyfikacji nie może uwzględnić Agnieszki Radwańskiej, bowiem nigdy nie prowadziła meczu popularnej "Isi”. – Unikamy sędziowania spotkań naszych rodaków. Myślę jednak, że nie byłoby przeciwwskazań, abym mogła poprowadzić mecz sióstr Radwańskich.

Igrzyska

Agnieszka Radwańska w ostatnich miesiącach poczyniła olbrzymi postęp, o czym świadczy zwycięstwo w prestiżowym turnieju w Miami. Polka pokonała w finale Marię Szarapowa. Występy Rosjanki z zapartym tchem śledzą zwłaszcza mężczyźni. Syberyjska piękność na korcie wyróżnia się nie tylko urodą, ale również głośnymi jękami. Specjaliści wyliczyli jej, że na korcie wydaje jęki dochodzące do 100 decybeli. Dla porównania ciężarówka emituje hałas o wartości 90 decybeli, a grzmot w czasie burzy około 110 decybeli.
– Mnie to nie przeszkadza. Ja koncentruję się na swojej pracy – dodaje Sapuła.

Ten rok dla kraśniczanki jest wyjątkowy. Australian Open czy Sony Ericsson Open w Miami to tylko jedne z kilku imprez, które w ostatnich miesiącach sędziowała Sapuła.

Prawdziwy sprawdzian przyjdzie jednak na początku sierpnia i września, kiedy będzie prowadzić mecze Igrzysk Paraolimijskich w Londynie. – To będzie dla mnie jedna z największych przygód w życiu. Będę obecna m.in. na uroczystości otwarcia tej imprezy. Nie mogę doczekać się tych zawodów.

Skąd tylu arbitrów?

Na czternastu polskich, międzynarodowych sędziów tenisa, aż czwórka pochodzi z Kraśnika. Milena Sapuła, Anna Kurek, Paweł Pasieczny i Kamil Ancygier pracowali przy największych imprezach tenisowych na świecie. Wszyscy są wychowankami SKT Kraśnik i umiejętności zdobywali pod okiem rodowitej lublinianki, prof. Anny Wagner, która jako jedyna w naszym kraju posiada złotą odznakę szefa sędziów, najwyższe światowe uprawnienie arbitra tenisa. Wagner przez wiele lat była także Przewodniczącą Kolegium Sędziów Polskiego Związku Tenisowego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
aaaaa
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

aaaaa
aaaaa (15 kwietnia 2012 o 15:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Więcej informacji na ten temat : Trzeba tylko odczekać 5 sekund i kliknąć SKIPP ADD.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!