sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Miłość księdza Jana

Dodano: 9 marca 2006, 10:37

Swoje ostatnie wakacje - w lipcu 2005 r. - spędził w podwarszawskim Aninie pod opieką dr Aldony Kraus. Lubił przebywać na osłonecznionym tarasie i spoglądać na otaczające dom wysokie sosny. Opalony, w dżinsowej koszuli, wyglądał niemal młodzieńczo. Przekorny uśmiech i przenikliwe spojrzenie sprawiały, iż trudno było uwierzyć w to, że ma już 90 lat. - Przewlekła młodość, oto co mi się przydarzyło - mówił z humorem ksiądz Jan Twardowski w jednym z ostatnich przed śmiercią wywiadów.

•W czerwcu obchodził ksiądz swoje 90. urodziny…
- Raczej mi je wyprawiono. Odbyła się uroczystość w kościele Wizytek, przyszło wiele osób. Wzruszyłem się, choć tak naprawdę nie przepadam za urodzinami. Jak byłem dzieckiem, u nas w domu obchodziło się imieniny. To przecież pamiątka świętych patronów, których imiona nadano nam na chrzcie. Zawsze wiedziałem, kiedy są imienny rodziców i moich sióstr Marysi, Lucyny, Haliny, ale o urodzinach nie pamiętałem. Zresztą, po co pannom wiek wytykać. No, ale ja przy dziewięćdziesiątce musiałem się już zgodzić.
•I był ksiądz zadowolony.
- A tam, zadowolony! Jak można być ze starości zadowolonym? Ale się nie martwię. Dla mnie i tak imieniny ważniejsze.
•Jest ksiądz niemal rówieśnikiem wieku. Mając tak duże doświadczenie jako człowiek i kapłan, czy mógłby ksiądz powiedzieć, co w życiu jest najważniejsze?
- W życiu najważniejsze jest życie. A zaraz potem miłość.
•Brak akceptacji jest wielkim problemem naszych czasów…
- Pragniemy miłości od urodzin po śmierć. Niezależnie, czy jesteśmy młodzieńcami, czy ludźmi starszymi, chcemy być kochani i dawać miłość. Różne bywają jej rodzaje: miłość do Boga, młodych zakochanych, matki do dziecka, dziadka do wnuczka, profesora do uczniów. Są nie tylko cierpienia młodego, ale i starego Wertera. Człowiek czułby się oszukany, gdyby miłości nie zaznał. Niektórzy się dziwili, dlaczego stary ksiądz pisze o miłości. Ale to był mój temat. I teraz, gdy piszę już mniej, sam lubię te wiersze czytać.
•Z miłością jednak stale są kłopoty. W jej pobliżu krążą: cierpienie, ból, rozgoryczenie.
- Przyjaźń jest zawsze wzajemna, miłość, niestety, nie. Bywa tak, że jedno kocha bardzo mocno, a drugie nie, że ktoś wszystkie swoje uczucia kieruje ku drugiemu, ale bez wzajemności. Ogarnia go wtedy rozpacz i ten nieszczęśnik nie wie, że kocha go Bóg. Bo Bóg kocha tych, którzy kochają innych. On nie otwiera nieba i po głowach nas nie głaszcze, ale daje nam o sobie znać przez innych ludzi.
•Nawet przez tych, którzy nas odtrącają?
- Szczęście to kochać i być kochanym. Ludzie mniej cierpią z powodu, że są biedni, chorzy, a bardziej, że nie są kochani. A jeśli stało się tak, że szczęście się połamało, to człowiek i tak nie jest zupełnie samotny, bo należy do Boga.

Całość wywiadu w marcowym miesięczniku "Za Miastem”.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!