sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Młode wilczki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 1 lutego 2007, 18:07
Autor: RAFAŁ PANAS

Po rządach poprzednich ekip, gdzie szansa znalezienia młodych twarzy była równie prawdopodobna jak na balu seniora, mamy zwrot o 180 stopni.

Teraz województwem i Lublinem rządzą ludzie, którzy nie mają jeszcze 30 lat i dla których często jest to pierwsza poważna praca. Są ambitni, rządni sukcesu i... mają odpowiednie legitymacje partyjne.
Gabinetem marszałka województwa kieruje Michał Mulawa (PiS), rocznik 1980. Prawą ręką i doradcą prezydenta Lublina jest 28-letni Krzysztof Łątka (PO). Instytucją obracającą milionami złotych rocznie kieruje zaś Piotr Kowalczyk (PiS), rocznik 1978. Dostali posady, bo są świetnymi fachowcami, czy wystarczyły partyjne koneksje?

Ze słoniem na stole

- Generalnie jestem skromny, ale z moich informacji wynika, że jestem najmłodszym dyrektorem gabinetu marszałka w całej Polsce - mówi Michał Mulawa, z wykształcenia politolog. Prawicowych przekonań nabierał od dzieciństwa. Pracę magisterska napisał w 2004 roku o państwie w myśli Porozumienia Centrum; partii, której swego czasu szefował Jarosław Kaczyński. Dziś trzyma na biurku słonia, symbol amerykańskiej konserwatywno-liberalnej Partii Republikańskiej.
- Długo zastanawiałem się nad wstąpieniem do PiS. Teraz mam zamiar być w jednej partii przez całe życie - podkreśla Mulawa.
Tworzył młodzieżówkę partyjną, był zastępcą szefa sztabu wyborczego w 2005. Przed ostatnimi wyborami został pełnomocnikiem wyborczym PiS i razem z obecnym marszałkiem Jarosławem Zdrojkowskim tworzył gabinet cieni.
Choć Mulawa wygrał konkurs na dyrektora gabinetu marszałka województwa, to potrzebny był fortel, by objął funkcję. Powód? Młody i zdolny nie miał wymaganego przepisami stażu pracy. Dlatego teraz jest p.o. dyrektora. - Spełniam się w tej pracy - mówi. - To dla mnie wyzwanie. I miałem szczęście, bo gdybym teraz skończył studia i wchodził do polityki, to musiałbym czekać kilka lat na wybory.

Ale dzwonią

Krzysztof Łątka, absolwent ekonomi na UMCS, lubi prezentować się jako profesjonalista, człowiek sukcesu i zawodowy polityk. Bardzo zależy mu na wizerunku. Od zaprzyjaźnionego informatyka dostał program, który monitoruje jego nazwisko w internecie. - Nie martwię się inwektywami na forach internetowych. Gorzej, kiedy padają mgliste oskarżenia, z którymi trudno jest walczyć - mówi Łątka i przerywa, bo co chwila dzwoni telefon. - Może pan napisać, że ciągle ktoś do mnie dzwoni - proponuje.
Łątka zaczynał od pracy w samorządzie dzielnicowym i studenckim. Jako wolontariusz pomagał w prezydenckiej kampanii Andrzeja Olechowskiego w 2000 roku. Był w 50-osobowej grupie, która zakładała PO w Lublinie. Dla polityki rzucił dziennikarstwo (był reporterem, później kierował Akademicką Grupą Medialną). Teraz zasiada w zarządzie regionu PO i krajowej radzie politycznej partii.

Już się nie boję

Jego politycznym mistrzem jest poseł Janusz Palikot, biznesmen i filantrop. - Kiedy decydowałem się na współpracę z nim, nie wiedziałem, że to tak wymagający i wielki człowiek. Wiele od niego dostałem, to osoba, która ostatecznie mnie ukształtowała: intelektualnie i jeśli chodzi o zarządzanie dużymi projektami. Teraz nie boję się decydować o wielkich pieniądzach i kierować setkami ludzi - opowiada Łątka.
Pytany o porażki, twierdzi, że... - Okazują się sukcesem. Trzeba zastanowić się, jak przekuć je na sukces. W ostatnich wyborach startowałem do sejmiku, zdobyłem 4 tys. głosów, ale o 200 głosów przeskoczyła mnie Marzena Świniarska. Jednak dzięki temu mogłem przyjść z prezydentem Adamem Wasilewskim do ratusza. Teraz błogosławię moment, kiedy przegrałem sejmik.

Więcej czasu dla dzieci

Piotr Kowalczyk - z wykształcenia prawnik i ekonomista - kiedy ochłonął po 18 urodzinach, poszedł zapisać się do Porozumienia Centrum. Był asystentem poseł Teresy Liszcz, później, już w PiS, Elżbiety Kruk, obecnej szefowej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. - Już nie współpracujemy zawodowo, ale nadal mam panią Kruk wpisaną w telefonie komórkowym pod hasłem "szefowa” - podkreśla Kowalczyk.
Szybko piął się po szczeblach partyjnej i urzędniczej kariery. Jedno napędzało drugie. Teraz jest w krajowej radzie politycznej PiS, zasiada w Radzie Miasta Lublin i szefuje Wojewódzkiemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Wcześniej doradzał i prowadził gabinet wojewody Wojciecha Żukowskiego.
- Nie lubię rozpoczętych i niezakończonych spraw. Obiecałem przed wyborami, że na Felinie w Lublinie powstanie przedszkole. Na mój wniosek w projekcie budżetu znajdzie się 100 tys. zł na rozpoczęcie budowy - zapewnia Kowalczyk. - Spełniam się w pracy samorządowca. W Lubinie jest mnóstwo do zrobienia. Nie mam ambicji poselskich, ale kto wie... to naturalny etap kariery politycznej.
Na posła już zresztą startował: w 2001 roku Akcja Wyborcza Solidarność chciała odmłodzić listy. Kowalczyk spełnił rolę zapchajdziury, bez profesjonalnej kampanii. Zdobył ok. 400 głosów. - Teraz mam zasadę: jak startować to po to, żeby wygrać - tłumaczy.
Za 10 lat widzi się jako polityk z doktoratem i ojciec, który ma więcej czasu dla dwójki dzieci. - 13-miesięczna Zuzia jest oczkiem głowie, niestety jak wracam z pracy, to śpi, rano też mam dla niej mało czasu. Zostają niedziele i niektóre soboty.

Wyboje bez luzu

Ale młodzi politycy płacą frycowe. Łątka oświadczył tuż przed jesiennymi wyborami samorządowymi, że lubelskie firmy są zmuszane do reklamowania Andrzeja Pruszkowskiego, kandydata PiS na prezydenta. Partia Kaczyńskich pozwała go do sądu. - Żądamy przeprosin Andrzeja Pruszkowskiego i zaniechania rozpowszechniana nieprawdziwych informacji - domagał się Michał Mulawa, wówczas szef sztabu wyborczego PiS na Lubelszczyźnie. Łątka przegrał.
Mulawa potknął się po tym, jak zaczął doradzać Jarosławowi Zdrojkowskiemu, nowemu marszałkowi województwa. Sejmik głosował uchwałę o wynagrodzeniu dla marszałka w grudniu ubiegłego roku. To jawny dokument, dostępny dla każdego zainteresowanego. Tymczasem Mulawa odmówił jego pokazania.
Młodzi bardzo martwią się o kreowanie wizerunku. Brak im jeszcze luzu. Kowalczyk lubi gry komputerowe, ale jak sam twierdzi, brzmi to głupio. Łątka śpiewał w chórach, ale woli, żeby do druku poszło zdjęcie przy laptopie w gabinecie. To lepiej posłuży budowaniu wizerunku zawodowego polityka.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
eloker
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

eloker
eloker (19 grudnia 2008 o 09:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
(...) Tworzył młodzieżówkę partyjną, był zastępcą szefa sztabu wyborczego w 2005. Przed ostatnimi wyborami został pełnomocnikiem wyborczym PiS i razem z obecnym marszałkiem Jarosławem Zdrojkowskim tworzył gabinet cieni. Choć Mulawa wygrał konkurs na dyrektora gabinetu marszałka województwa, to potrzebny był fortel, by objął funkcję. Powód? Młody i zdolny nie miał wymaganego przepisami stażu pracy. Dlatego teraz jest p.o. dyrektora. - Spełniam się w tej pracy - mówi.
wygral, wyfral, ciekawe lak on to zrobil - przeciez nikt jemu nie pomogl hahahaha. zenujace. mdli mnie jak ktos mowi ze partia jemu nie pomogla. ciekawe czy on jedyny zlozyl oferte pracy, pewnie tak skoro wygral hahaha. noe ejstem przeciwnikiem partyjnym PiS-u ale to co sie dzieje i wyczyna jesli chodfzi o prace zalatwiana to poporostu mdli mnie. Michal Mulawa wie o czym ja mowie - a co panie michale pan powie odn. "czlonka zarzadu w porcie lotniczym lublin-swidnik"? no pewnie tez nie PiS pomogl hahahaa
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!