piątek, 2 grudnia 2016 r.

Magazyn

Młodzi Afgańczycy uciekli

Dodano: 3 marca 2002, 21:41

W nocy z piątku na sobotę pięciu młodych uchodźców afgańskich
w wieku od 6 do 16 lat niespodziewanie zniknęło z puławskiego Domu Dziecka. Przebywali tam od dwóch tygodni. Policji nie udało się na razie trafić na ślad nieletnich zbiegów.

Do puławskiego Domu Dziecka trafili po przekroczeniu „zielonej granicy”. – W sobotę rano przyszedłem do pracy przed godz. 9. Na śniadaniu brakowało tylko pięciu Afgańczyków. Wychowawca powiedział mi, że chłopcy chyba muszą mocno spać, bo drzwi w ich pokoju były zamknięte od wewnątrz – relacjonuje Lech Piekarz, dyrektor Domu Dziecka w Puławach. – Obawiałem się, aby nie wyrządzili sobie krzywdy. Dlatego silnym uderzeniem wyważyłem drzwi. Wszyscy uciekinierzy wydostali się przez okno. Wcześniej wyrwali blaszany parapet żeby nie narobić hałasu podczas ucieczki.
Czterech zeszło z pierwszego piętra przy pomocy związanych ze sobą prześcieradeł. Ostatni wciągnął je do wewnątrz, a sam prawdopodobnie skorzystał z piorunochronu lub zeskoczył.
Do poszukiwań chłopców zaanagażowano wszystkich policjantów z powiatu puławskiego. – Nie wiemy, czy chłopcy opuścili nasz region. Będziemy ich poszukiwać aż do skutku. Zgodnie z procedurą informację o uciekinierach rozesłaliśmy do wszystkich policjantów w kraju oraz do służb granicznych – mówi aspirant Zdzisław Chruścicki, oficer dyżurny z KWP Puławy.
W piątek dyrektor Domu Dziecka wysłał podpisane przez chłopców podania o przyznanie im statusu uchodźcy. – Widzieli kopie tych dokumentów. Myślę jednak, że nie tylko to przyczyniło się do nagłego opuszczenia przez nich placówki. Przez cały ubiegły tydzień, kilka razy w ciągu dnia chłopcy odbierali telefony podobno od kuzyna z Anglii – twierdzi dyr. Piekarz.
W Puławach spekuluje się, że podążali do Wielkiej Brytanii. Żeby ukryć plany ucieczki chłopcy zrezygnowali nawet z odebrania pieniężnego depozytu w kwocie 20 $ i 80 zł. Prawdopodobnie większą gotówkę mieli przez cały czas ukrytą w pokoju. Świadczyła o tym rozpruta poduszka. Najstarszy z Afgańczyków pozostawił list pożegnalny w jęz. angielskim. W luźnym tłumaczeniu pisał: „Dziękujemy Polakom, jesteście dobrymi ludźmi. Szczególnie Anastazja i Maciek są miłym rodzeństwem. Lubię Cię Anastazjo! Niech Bóg ma was w opiece. Fawad Khan”.
W trakcie poszukiwań policja korzystała ze zdjęcia chłopców, które zamieściliśmy w Dzienniku w piątkowym reportażu. – Moim zdaniem przez cały czas Afgańczycy nie mówili prawdy. Podejrzewam, że od początku liczyli się z tym, iż kiedyś przedostaną się na Zachód. Puławy były dla nich tylko kolejnym przystankiem w podróży – mówi L. Piekarz.
Chłopcy po schwytaniu mogą trafić do pogotowia opiekuńczego. W ostateczności mogą zostać wydaleni do kraju, z którego przybyli do Polski, czyli na Ukrainę.

Koszty utrzymania

Przez 14 dni pobytu w puławskim Domu Dziecka utrzymanie Afgańczyków kosztowało około 620 zł. Dzienne wyżywienie całej piątki to około 35 zł. Ponadto chłopcy otrzymali dwie pary nowych adidasów za 100 zł oraz zużyli środki czystości za ok. 30 zł. W pierwszym dniu pobytu przez 15 minut dzwonili do Kabulu, oczywiście na rachunek Domu Dziecka.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO