poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Magazyn

Ze sklepu wychodzą z ciuchami wartymi kilka tysięcy złotych. Na manicure i zabiegi z glinki jeżdżą do Spa w Nałęczowie. Po modną torebkę do Warszawy. A na sobotnią imprezę do klubu w Londynie. Do Lublina wracają zazwyczaj w poniedziałek nad ranem. Żeby nie spóźnić się na lekcje.

- Byłem w szoku! Miałem grać na imprezie z okazji 16 urodzin, a czułem się, jakbym był na za-
bawie sylwestrowej robionej na najwyższym poziomie - opowiada jeden z lepszych lubelskich didżejów. Został wynajęty na zabawę córki jednego z naszych biznesmenów.
Przedsiębiorca zaproponował mu 100 zł za godzinę grania, a po wszystkim dorzucił jeszcze drugie tyle.

Wszystko dla córuni

Przedsiębiorca chciał też, by córka miała na imprezie karaoke. - Miałem tylko jeden mikrofon, a do takich zabaw potrzebne są co najmniej dwa. Kiedy zaproponowałem, że pożyczę od kogoś, ten wyciągnął portfel i wyłożył pieniądze na stół. Stwierdził, że może kiedyś przyda mu się taki mikrofon - opowiada didżej.
Po wszystkim był pokaz sztucznych ogni. Wszystko dla córki.
Synowie też mają szczęście. - Ojciec kupił mi na osiemnaste urodziny samochód. Jak zacząłem studiować, to dostałem klucze do nowego mieszkania. A teraz załatwia mi posadę w firmie kolegi. Nawet nie wiem jaką - ziewa nieco znudzony Tomek, absolwent prawa. Na zdjęcie się nie zgadza. Głównie dlatego, że wczoraj spalił się w solarium.
Marta, córka właścicieli wy-
twórni spożywczej, miała jeszcze lepiej. Nowego renaulta mégane dostała jeszcze zanim zrobiła prawo jazdy. Z mieszkaniem w apartamentowcu było już kla-
sycznie: Starzy powiedzieli, że przecież nie będę mieszkać z tłumem w jakimś akademiku - wspomina Marta. - Pojechaliśmy, obejrzeliśmy, a starzy zapłacili.

Podkoszulek DVD

- Dziewczyna wchodzi do sklepu i mówi: "poproszę to wszystko, co jest na manekinie” - śmieje się Ela Różycka ze sklepu Jackpot & Cottonfield w Lublinie. Najwięcej pieniędzy młodzi zostawiają, gdy przychodzą do sklepu z rodzicami. - Wtedy tata lub mama, bez mru-
gnięcia okiem, płaci dwa tys. zł.
Często to kwestia kaprysu. Ot, modny - i koniecznie markowy! - Podkoszulek w cenie odtwarzacza DVD. Bo cena nie gra roli; liczy się marka. - O tak! Starsi zwracają uwagę na wykończenie ubrań, a młodzi na metki - przyznaje Różycka. - "Sportowcy” idą do salonu Nike lub Wranglera. A do nas przychodzą wyznawcy "cassual wear” czyli tzw. mody miejskiej.

Torebka w szafie

Bardziej wybredni w poszukiwaniu ubrań ruszają dalej. - W Lublinie nie ma odpowiednich dla mnie sklepów - kwituje Ola, uczennica klasy maturalnej. - Po ubrania najczęściej jeżdżę do Warszawy z przyjaciółkami. Tam to dopiero jest wybór: H&M, Terranowa, Tatum, River Island i ogromne stoiska. A nie jak u nas; cztery półki na krzyż.
Z ostatniej wyprawy Ola wróciła z torebką ze sklepu Accessorino za 500 zł. Torebka leży w szafie. - Nie mam butów, które by do niej pasowały.
Sylwia, tak jak kiedyś rodzice, studiuje prawo. Przeniosła się z UMCS na Uniwersytet Jagielloński, bo studia w Lublinie to jednak nie to. Zakupy zresztą też. - Cenię markowe rzeczy. Lancôme, Shiseido... - o tym może rozmawiać godzinami. Skąd ma pieniądze? W końcu zwykły tusz do rzęs Lancôme kosztuje 150 zł. - Od rodziców. Oni dużo zarabiają - ucina sprawę.
Po tak męczących zakupach "bananowa młodzież” odpoczywa. Wojtek, student pierwszego roku ekonomii, w weekendy zabiera przyjaciół do domku rodziców w Zakopanem.
- Zapaleńcy wychodzą od nas ze sprzętem zimowym nawet za 6 tysięcy złotych - wylicza Ewa Iwaniak, właścicielka sklepu Traper w Lublinie. Wkrótce kwoty będą wyższe, bo modne robi się nurkowanie.

Sześć samochodów

Cezary Rakowski, syn właściciela szkoły i sklepu ze sprzętem do wind-
surfingu jako jedyny zgodził się na
zdjęcia i podanie nazwiska Na pod-
wórku tego 24-letniego studenta Aka-
demii Rolniczej stoi... 6 samochodów: dwa golfy, dwa fordy, opel omega i mercedes. - Czasami sąsiedzi się śmieją, że komis samochodowy założyłem - żartuje Cezary.
Dziewczyny od surfingu wolą wyrafinowane zabiegi kosmetyczne. Jowita Hładki-Antoń, specjalistka ds. marketingu Uzdrowiska Nałęczów, dokładnie zna ich plan dnia: Relaks w basenie, makijaż u wizażystek i jeszcze wizyta u fryzjera-stylisty. A potem dyskoteka.
Ale nie byle jaka. Marka i renoma klubu ma pierwszorzędne znaczenie; przeciwnie do cen. Hollywood Cafe i Czekolada na Krakowskim Przedmieściu w Lublinie to ulubione miejsca młodych yuppies. Choć jeszcze niedawno Hollywood Cafe było też nieopodal Politechniki Lubelskiej, to dla naszych bohaterów istniał lokal tylko w centrum miasta. Tu mogły się spotkać nastolatki wydające w jeden wieczór średnią krajową pensję na drinki.

Samolotem na imprezę

Ale to wciąż mało. - Do lubelskich klubów już nie zaglądam. Weekendy w stolicy zrobiły się nudne - tłumaczy Tomek, uczeń ostatniej klasy liceum. - Dlatego w piątek wsiadam w samolot i lecę do Londynu. Rodzicom mówię, że do brata. A tak naprawdę na imprezę. Wracam w poniedziałek nad ranem. Tak, żeby nie spóźnić się na lekcje.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Marko25
pompon
madar
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Marko25
Marko25 (10 grudnia 2009 o 23:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bez przyszłości
Rozwiń
pompon
pompon (22 sierpnia 2008 o 16:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"młodych yuppies" ???????????????? Człowieku ten termin odnosi się do młodych ludzi, którzy sami dorabiają się ogromnych pieniędzy ! Termin powstał w latach 80 - 20 wieku ! Młodzi najczęściej pochodzący ze średniej klasy (której u nas nie ma) absolwenci studiów i nie tylko, dorabiali się fortun w ciągu jednego dnia ! Byli to najczęściej maklerzy, brokerzy w dłuższym czasie informatycy etc. W Lublinie tata z mamą za komuny do dobrej partii należeli to im skapnęło i kurczowo się trzymają żeby tego nie stracić nie dopuszczając nikogo ! Takie podejście może się skończyć tym, że deb***izm zacznie szerzej się rozlewać na życie społeczne. Stanowiska będą przyznawane po jeszcze większym nepotyzmie i łapówkach ! Tylko ja zadaje pytanie dlaczego społeczeństwo ma cierpieć przez prosięta nowobogackich edukowanych na siłę i za łapówki, a później na siłę obsadzanych z klucza układów kolesiowskich ?!
Rozwiń
madar
madar (21 sierpnia 2008 o 09:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Młodzi Yuppies w Lublinie. Chyba ktoś nie wie co to Yuppiies, a nie jakaś Lubelska Elyyta bogata pieniążkami rodziców- żenada.
Rozwiń
Gość
Gość (21 sierpnia 2008 o 08:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
i jak się ma w dupach nie poprzewracać?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!