czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Magazyn

Monika Majdańska z Niezdowa wraz z kilkumiesięczną córeczką nie miały za co żyć.

Jej mąż zginął podczas pracy w Niemczech trzy miesiące temu, niecały rok po ślubie. Dzięki pomocy naszych Czytelników na usta kobiety powoli wraca uśmiech.

- Mąż miał wypadek w czasie pracy... Nawet rok nie byliśmy małżeństwem. Ostatni raz widzieliśmy się w maju... - płacze 26-letnia Monika Majdańska z Niezdowa.

Mężczyzna wyjechał w kwietniu do Niemiec. Chciał zarobić na własny dom, by mogli wyprowadzić się od rodziców. Ich mała córeczka Maja miała wtedy 4 miesiące.
- Miało być tak dobrze - ociera łzy pani Monika. - Mąż pracował legalnie jako spawacz w polskiej firmie, która wynajmowała halę od Niemca. Ale 9 lipca zginął.
Nie mogłam w to uwierzyć. To był koszmar. Całe moje życie legło w gruzach. Ale wiem, że muszę stanąć na nogi i myśleć o moim dziecku.

Walka o prawdę

Kiedy Monika Majdańska dostała dokumenty z Niemiec, zobaczyła, że jest w nich napisane, że mąż umarł śmiercią naturalną. - Obiecali, że to zmienią, ale potem mówili, że już za późno, że się nie da. Wydzwaniałam do konsulatu. Więc przysłali mi protokół powypadkowy, gdzie podali prawdziwą przyczynę śmierci, ale tym razem wpisali złą datę śmierci. Dopiero kilka dni temu dostałam poprawiony dokument - opowiada.

Ze względu na brak tego protokołu lubelski ZUS odmówił Monice Majdańskiej wydania renty rodzinnej i jednorazowego odszkodowania z tytułu wypadku. Dopiero po uzupełnieniu braków w dokumentacji, mogła złożyć wniosek ponownie.
Sprawa wciąż czeka na rozstrzygnięcie. I może jeszcze poczekać nawet kilka miesięcy.

- Zajmujemy się tym - zaznacza Wojciech Andrusiewicz, rzecznik lubelskiego oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. - Mąż tej pani pracował w Niemczech i Szwecji, dlatego sprawa zostanie prawdopodobnie wysłana do oddziału w Szczecinie, który jest wyznaczony do obsługi umów międzynarodowych. Naliczenie
składek z tamtych krajów będzie na pewno korzystne dla pani Moniki.

Bieda

Tyle że do czasu uzyskania świadczenia, kobieta wraz z córeczką nie mają za co żyć. Dlatego pani Monika poszła do opieki społecznej i poprosiła o pomoc. - W sierpniu dostałam 200 zł na żywność, we wrześniu tyle samo na leki. W październiku dostanę od gminy 170 zł jako matka samotnie wychowująca dziecko. Ale co to jest? Brakuje pieniędzy na wszystko. Rodzice też nie mają, teściowie nie żyją. Jestem w tragicznej sytuacji.

Ciężko chory ojciec pani Moniki jest na rencie. Mama pracuje w szpitalu jako salowa. Zarabia 900 zł. - Za to trzeba zrobić opłaty i nie starcza na życie. A gdzie moje dziecko ma pójść? Kto jej pomoże? Ja już jestem zapożyczona u koleżanek z pracy - płacze Elżbieta Wójtowicz, mama Moniki.

Chore dziecko

Pieniądze potrzebne są również na leczenie - Monika cierpi na łuszczycę. Powinna co miesiąc kupować maści za 400 zł, ale nie stać jej na to. Malutka Maja również choruje. - Od razu po porodzie dostała drgawek. Lekarze podejrzewają epilepsję, ale nie ma jeszcze ostatecznej diagnozy - mówi Majdańska.

Opieka społeczna i władze Opola znają sprawę. - Panią Monikę dotknęła ogromna tragedia. Bardzo jej współczujemy i udzielamy pomocy zgodnie z przepisami. Jeszcze w sierpniu dostała pieniądze na żywność, a we wrześniu na leczenie dziecka - zapewnia Justyna Kocon, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Opolu Lubelskim.

- Pomagamy, jak tylko możemy. Nad tym przypadkiem pochyliliśmy się szczególnie. Zostało przyznane specjalne świadczenie, chociaż wiem, że jego wysokość nie spełnia oczekiwań rodziny - przyznaje Piotr Szczucki, zastępca burmistrza Opola.

Pomoc

Zaapelowaliśmy do naszych Czytelników o pomoc dla mieszkanki Niezdowa i nie zawiedliśmy się. Odebraliśmy setki maili i telefonów. Były prośby o podanie numeru konta, na które można wpłacać datki.

- Wzruszyła mnie historia pani Moniki. Aż się serce kraje, jaki ciężki jest jej los. Mam dużo ciuchów dla dziecka. Chętnie się podzielę - mówi pani Agnieszka z Zamościa.

- Byłam w podobnej sytuacji. Jako młoda kobieta straciłam męża i zostałam sama z dziećmi. Dlatego wiem, jak jest jej ciężko - podkreśla pani Barbara z Lublina, która również obiecała wpłacić pewną sumę.

- Fajne, że pomagacie ludziom. Już wysłałem 100 zł - zapewnia Kamil.
- Dostałam paczki z środkami czystości, dla dziecka ubranka, pieluszki, kosmetyki. Dostałam też trochę pieniędzy od ludzi oraz maści na moją chorobę od radnego z Opola. Nadal nie mogę w to uwierzyć, że obce osoby tak mnie wspierają! Dzięki nim mamy z córką szansę na godne życie - ociera łzy 26-letnia wdowa. - Dziękuję wam z całego serca. Będę się modlić za wszystkich, którzy mi pomogli!

Weźcie je sobie

Nie zabrakło głosów przeciwko młodej wdowie. - Powinni sobie poradzić, matka pracuje, ojciec ma rentę - uważa jeden z sąsiadów. - Przykro mi, bo stało się nieszczęście, ale czy trzeba od razu na tym się dorabiać.

- Ludzie mówią do mnie "Co ty wyprawiasz, ty już wzięłaś odszkodowanie”. A przecież powinni wiedzieć, że to nie tak szybko, że trzeba czekać. To mnie boli, bo przecież ich o pomoc nie proszę. Chcę tylko, żeby moje dziecko przetrwało - dodaje cicho pani Monika. - Są tacy, którzy mówią, że ja się pewnie cieszę ze śmierci Pawła, bo dostanę pieniądze. Niech sobie je wezmą, a oddadzą mi mojego męża...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
iwona duda
iwona duda
~gość~
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

iwona duda
iwona duda (9 listopada 2008 o 20:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Byłam oburzona czytając czyjś komentarz (którego już niema) który oskarżał, oczerniał rodzinę Moniki i ją samą nie wiem jak można było napisać tyle kłamstw w jednym artykule zastanawiam się kto był tym oszustem który tak perfidnie oczernił tych nieszczęśliwych ludzi to wielka tragedia spotkała monike rok po ślubie wypadek- śmierć tak kochanego męża chrzciny 8-miesięcznej mai bez ojca dlaczego osoba oczerniająca całą rodzinę (a przecież to tylko monika i jej córeczka proszą o pomoc) nie odważyła się podpisać bardzo dobrze znam tę rodzinę uważam się za moniki przyjaciółkę i będę ja bronić bo znam prawdę i całą sytuacje rodzinną to rozpaczona wspaniała dziewczyna skrzywdzona przez los zwróciła się do państwa o pomoc bo została(sama) żyje tylko z rodzinnego i teraz z pomocy ludzi dobrej woli którym bardzo dziękuje w swoim i jej imieniu ona czuje sie upokorzona ale musi walczyć o lepsze jutro dla siebie i swojej córeczki dlatego pisze ten komentarz którym chciałam zaprzeczyć te kłamstwa oczerniające tą rodzinę jeżeli czytasz mój komentarz ty oszuście uważam że poruszę twoje sumienie i wkrótce napiszesz prawdę o tej rodzinie i przeprosisz ją jeżeli uważasz że pisałeś prawdę to sie pod nią podpisz z poważaniem Iwona Duda
monia i majka jestem zawsze z wami głowa do góry jutro będzie lepiej damy rade
Rozwiń
iwona duda
iwona duda (9 listopada 2008 o 19:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
kocham cię moniu
Rozwiń
~gość~
~gość~ (24 października 2008 o 18:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To przykre i okrutne jak traktowani są ludzie dla których życie nie jest łaskawe, jestem młodą dziewczyną, niewiele młodsza od pani Moniki, nie wybrażam sobie sytuacji kiedy nagle los zabiera mi męża a mojemu dziecku ojca. Mam nadzieję, że nigdy nie doświadczę takiej sytuacji. Wiem jednak, że chcąc zapewnic mojemu dziecku godne życie (takie jakie próbował stwożyć dla dziewczynki jej ojciec -wyjeżdzając "za chlebem" i opuszczając żonę z maleńkim dzieckiem )nie miałabym oporów, żeby prosić o pomoc. Doświadczyłam już nie raz podłośći i niewrażliwości ludzkiej, ale nie mieści mi się w głowie, jak można porównywać pomoc od innych, do dorabiania sie na śmierci męża. To przykre, że ludzie którzy mieszkają blisko i znają zapewne tragiczną sytuacje pani Moniki nie wykazują zrozumienia dla jej trudnej sytacji, bo przecież to oni pierwsi powinni iśc z pomocą. Wycignąć rękę, tak aby wdowa nie musiła żebrać u obcych ludzi, więcej -stać ich na ostre słowa w stronę dziewczyny, szkalując przy tym jej najbliższych. Nie znam dokładnie relacji panujących w tym domu, ale wydaje się ona nieistotna w tragedii jaka dotknąła panią Monikę. Szczerze współczuję wdowie utraty męża i sąsiedztwa jakie ją otacza. Pani Moniko, w dzisiejszym świecie trzeba mieć twarde łokcie i walczyć o swoje- Pani córce nie powinno niczego zabraknąc, mąż by pewnie sobie tego życzył. Ja od siebie życze wytrwałości( stosowną pomoc juz przesłałam na pani konto). A życzliwym i pomocnym sąsiadom, aby nigdy nie mieli okazji " dorabiać się" tak jak Pani.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

15-17 grudnia
komentarze (0)0
polubienia (0)0
14-12-2017

15-17 grudnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!