sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Moje trzecie marzenie

Dodano: 29 stycznia 2009, 21:35
Autor: Kamil Kozioł

Sala, na której trenuję, jest na pewno prostokątem lub kwadratem, ale nie wiem jakiego jest koloru - tak opisuje miejsce swoich ćwiczeń Szczepan Karaś, niewidomy
20-latek. Karateka i poeta.

Rok 1988. Mama Szczepana, Maria, pod koniec piątego miesiąca ciąży trafia do szpitala i rodzi ważącego niecały kilogram Szczepana. - Pamiętam, jaki był wtedy mały. Nikt nie dawał mu szans na przeżycie - wspomina Maria Karaś.

Diagnoza lekarzy była jak wyrok: porażenie mózgowe i ślepota. - Pewnie, że zadawaliśmy sobie pytanie: dlaczego my? Jednak to, że Szczepan przeżył, było dla mnie bardzo dużym darem. Wspólnie z mężem postanowiliśmy pokazać mu piękno świata - dodaje mama.

Przez dotyk

Tak rozpoczyna się opowieść o Szczepanie Karasiu, człowieku, który mimo swojej niepełnosprawności postanowił odebrać losowi to, co on mu ukradł w dzieciństwie.
- Do szóstego roku życia syn w ogóle nie chodził. Nosiliśmy go na rękach, bo nie był w stanie utrzymać się na nogach. Dopiero później rehabilitacja zaczęła przynosić oczekiwane efekty - mówi mama. - Dlatego o wiele bardziej niż zwykle cieszyliśmy się z jego pierwszego kroku.

Szczepan dorastał, a jego rodzice wkładali coraz więcej pracy w to, żeby mógł żyć normalnie. - Syn zaczął poznawać świat przez dotyk. Prowadziliśmy go w różne miejsca, gdzie mógł wszystko poznać za pomocą rąk - dodaje Maria. W swoim życiu jeździł już m.in. na wielbłądzie w jednym z ogrodów zoologicznych.

- Ma skórę przyjemną jak owieczka - wyjaśnia Szczepan. - No i łatwiej utrzymać się na nim niż na koniu.

Samochodem też jeżdżę

Konie to pierwsza z jego wielu pasji. - Uwielbiam na nich jeździć. Na początku bałem się upadku, ale potrafiłem przełamać strach. Teraz, w nagrodę za postępy w rehabilitacji, mogę czasami pojeździć galopem na lonży - cieszy się Szczepan.
Podobnie jak jego rodzice, jest człowiekiem, o którym mówi się "pozytywnie zakręcony”. Świadczy o tym chociażby fakt, że mimo bycia niewidomym, jeździł już na nartach, latał na paramotolotni i prowadził samochód.

- Niedaleko Łęcznej mamy taki placyk, gdzie Szczepan może sobie pojeździć samochodem. Któregoś dnia podwieźliśmy jedną kobietę z zakupami. Jechała z nami może pół kilometra i nie mogła uwierzyć, że syn jest niewidomy - wspomina Stanisław, ojciec chłopaka.

Ciągle się poprawiam

Jednak to nie konie, narty, ani samochód są jego największymi pasjami. Tylko karate i poezja.

- Karate dodaje mi sił i odpręża - opowiada Szczepan.
- On jest niesamowitym człowiekiem. Przede wszystkim jest bardzo męski. Trzeba mieć charakter, żeby podjąć się treningów karate - opowiada sensei Andrzej Maciejewski.

- Jego najlepszą cechą jest chęć doskonalenia siebie - dodaje Daniel Iwanek, mistrz świata i przyjaciel Szczepana.

Nasz bohater uwielbia treningi. - Cieszę się, że mogę przychodzić do Akademii Karate. Świetnie się w tym realizuję - dodaje.

- Jestem spokojny o jego rozwój, bo filozofia tego sportu polega na ciągłym poprawianiu siebie. On idealnie do niej pasuje - mówi Maciejewski.

Byle nie do szuflady

Drugą miłością Szczepana jest poezja. Młody artysta jest laureatem wielu ogólnopolskich konkursów recytatorskich. - Piszę wtedy, kiedy mam przemyślenia i mam pod ręką dyktafon albo maszynę brajlowską. Nie widząc "widzę” czasami więcej i wyraźniej niż widzący - tłumaczy. - Chcę przybliżyć wszystkim pełnosprawnym swój świat i pragnę, by nigdy nie zapominali o tym, że obok jest wielu takich jak ja: Szczepanów, którzy czekają na przyjaźń, miłość i pomoc.

W 2007 roku udało mu się wydać tomik poezji "Do przyjaciela”, który odbił się szerokim echem w polskich środowiskach literackich. - Nie chciałem mojej twórczości zamknąć w szufladzie. Cieszę się, że moja poezja może dawać radość innym ludziom - mówi.

Szósty zmysł

Nie można oprzeć się wrażeniu, że jego wiersze są tworzone dzięki "szóstemu zmysłowi”. - Tak, to się w życiu przydaje. Umiem sobie wiele rzeczy wyobrazić i dzięki temu uchronić się przed niebezpieczeństwami. Coś w tym jest - stwierdza.

- Poezja Szczepana Karasia to malowanie sercem i myślami pejzaży i ludzkich odczuć w ich doświadczaniu i w ich głęboko ukrytych tęsknotach. W jego wierszach zawarta jest potężna metafora sensu człowieczeństwa: po prostu widzieć i nauczyć się widzieć tak naprawdę - pisze we wstępie do tomiku Szczepana "Do przyjaciela” Irena Conti di Mauro, poetka.

Ewentualni teściowie

Szczepan, gdyby widział, to chciałby być weterynarzem. - Mam w domu trzy psy, dwa koty, pięć papug, rybkę i ślimaki. Poza tym lubię kolekcjonować rośliny egzotyczne i minerały. Rozpoznaję je przez dotyk.

Mimo że osiągnął już wiele, to zostało mu w życiu jeszcze dużo rzeczy do zrobienia. - Mam trzy największe marzenia - rozpoczyna swoją opowieść o przyszłości. - Chciałbym kiedyś pilotować samolot. Nieważne jaki, ale pragnę wznieść się do góry. Wiem, że to może nigdy się nie spełni, ale nikt nie zabroni mi mieć marzeń. Drugim moim celem jest założenie rodziny. Moja wybranka musi być mądra, zrównoważona i stateczna. Boję się tylko, jak moi ewentualni teściowie zaakceptują człowieka niewidomego. Wiadomo, że ludzie niechętnie patrzą na związki niepełnosprawnych z pełnosprawnymi.

Trzecie marzenie?

- Choć na chwilę zobaczyć świat na własne oczy.
Czytaj więcej o:
Basia
lbn
lbn
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Basia
Basia (2 września 2010 o 20:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szczepanie, dzięki Twoim wspaniałym rodzicom przeczytałam Twój Tomik "DO przyjaciela" jest bardzo piękny i wzruszający. Jestem przekonana i głęboko w to wierzę, że w większości spełnisz swoje marzenia, czego z całego serca Ci życzę.
Bardzo serdecznie pozdrawiam Ciebie oraz Twoich rodziców , których poznałam w sierpiu tego roku w Kazimierzu
Basia z Tomaszowa Mazowieckiego
Rozwiń
lbn
lbn (7 lutego 2009 o 22:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Aaa i fajnie, że w Dzienniku piszecie o ciekawych ludziach z pasją Pozdro dla dziennikarzy
Rozwiń
lbn
lbn (7 lutego 2009 o 22:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Podziwiam Szczepana, że mimo przeciwności losu potrafi walczyć o swoje marzenia Powodzenia !
Rozwiń
lubelak
lubelak (2 lutego 2009 o 10:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Życzę powodzenia w spełnianiu marzeń.
Rozwiń
7s
7s (31 stycznia 2009 o 19:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Poznałem Szczepana kilka lat temu, wtedy zrozumiałem jak niezwykły to człowiek. Tak trzymać!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!