piątek, 20 października 2017 r.

Magazyn

Morderstwo z mafią w tle

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 stycznia 2008, 12:25

Najpierw trzeba otworzyć klamkę w kształcie biblijnej ryby. Potem stalowe wrota. Zejść w dół, minąć puste krypty i dojść aż do zagadkowej trumny

Wszystko zaczęło się w 1253 roku, kiedy w Lublinie zjawili się polscy dominikanie, by założyć tu pierwszy kościół i klasztor. Przed ich oczami rozciągał się gród otoczony murami. Czy przypuszczali, że sto, a może dwieście lat później biskup Andrzej zwiezie do Lublina relikwie krzyża, na którym umierał Chrystus?

Historia za ołtarzem

Podziemia i krypty kościoła i klasztoru oo. Dominikanów w Lublinie będą po remoncie udostępnione zwiedzającym. My już tam byliśmy. Za zgodą o. Roberta Głubisza weszliśmy za główny ołtarz. Piękna kaplica Tyszkiewiczów z efektownymi stallami zakonników kryje malowidła z historią sprowadzenia relikwii do Lublina.
Oto Andrzej, biskup kijowski, zwiózł je do Lublina, by dalej umieścić w Krakowie. Skrył je potajemnie w powozie, ale konie ruszyć nie chciały. Skoro biskup wysiadł z powozu i relikwie wyniósł, konie ruszyły. Kiedy za drugim razem zdarzyło się to samo - biskup uznał w tym zdarzeniu wolę Bożą i drzewo krzyża w Lublinie pozostawił.
Ale to jeszcze nie koniec przygody. Pleban z pobliskiego kościoła św. Michała prosi biskupa o cząstkę świętej relikwii. Biskup bierze dłuto i uderza w drzewo krzyża, by je rozdzielić.
Drzewo pęka, jednak dłuto ześlizguje się i przebija na wylot dłoń biskupa. Ten przerażony pada na kolana i w pokornej modlitwie przeprasza Boga za swój upór. I staje się cud. Po ranie nie zostaje najmniejszy ślad.

Prawie jak Kod Leonarda

Zamaskowane wejście do krypty biskupa Andrzeja kryje się pod drewnianym stopniem w zakrystii. Trzeba go odsunąć i podnieść drewniane drzwi. Widać strome schody. Schodzimy. Z lewej strony słychać podejrzany szelest. Nietoperz? Duch ojca Ruszla, który według legendy pilnuje podziemi?
Strome schody prowadzą do krypty. Trzeba skręcić i wejść do drugiej krypty. Strome schody wiodą do góry. Tracimy orientację, ale brat, który nas prowadzi, wyjaśnia, że schody prowadzą pod mensę głównego ołtarza.
Nisza. Zaledwie dwa metry posadzki z pokrzywionych cegieł.
Nad otwartą trumną draperia z czerwonej tkaniny. A w trumnie? Najpierw widać biskupi strój. W miejscu, gdzie powinny być nogi, dwie skrzyżowane piszczele. Dłonie schowane w rękawach. Biskupia tiara. Stuła. Zaraz, zaraz, a gdzie twarz?
Pod tiarą nie ma czaszki.

Powiernik relikwii

Drugie wejście jest skryte za żelaznymi drzwiami z klamką w kształcie ryby. Schody jeszcze bardziej niebezpieczne, korytarze jeszcze ciaśniejsze. Sypie się tynk, a powietrze suche jak na pustyni.
Pierwsza krypta pusta. W drugiej leży jeden z klasztornych braci. Nagle płomień świecy wydobywa wejście; jakieś pół metra nad ziemią.
Trzeba się przeczołgać.
Wąski loch kryje kilka trumien. Fotograf błyska lampą, żeby cokolwiek zobaczyć. Tymczasem zakonnik podnosi wieko jednej z trumien. W środku widać wiotką postać kobiety. Suknia zachowała się w stanie niemal idealnym. Czepek. Włosy. Zapięcie pasa. Kto to jest?
Żona kniazia Holszańskiego, ostatniego powiernika relikwii. Jeśli tak, to być może tu skryto ułamek relikwii.
A może to Katarzyna Sacellis?

Morderstwo

Historia Rudgiera i Daniela Sacellis, włoskich kupców, którzy w Polsce robili potężne i niezbyt czyste interesy, kryje wiele tajemnic. Wiemy, ż jeden z nich, Rudgier, przyjechał w 1569 roku do Lublina.
- Przedstawiał się jako aromatariusz, czyli wytwórca leczniczych nalewek, syropów i marcepanów - opowiada nam dr Grażyna Jakimińska, szefowa Muzeum Historii Miasta Lublina, która odkryła historię braci.
Rudgier kupuje kamienice, zostaje bogatym i ustosunkowanym obywatelem Lublina. Ściąga do Lublina brata Daniela. Potem zakochuje się w Katarzynie Konopniczance, z którą bierze ślub. Robi interesy z Turkami.
- Jeden z nich śpi w kamienicy Rudgiera. W nocy ginie. Rudgier opłaca ludzi, każe wynieść zwłoki na drzwiach i zakopać poza murami miasta - opowiada Grażyna Jakimińska.
Najemnicy po kilku dniach przychodzą do Rudgiera i żądają dodatkowych pieniędzy za milczenie o śmierci Turka. Kiedy ich nie dostają, wykopują zwłoki i rzucają je pod Trybunał.
Włoscy kupcy, dzięki znajomościom, szybko tuszują sprawę. Po latach, jako szacowni obywatele Lublina zostają pochowani w podziemiach klasztoru Dominikanów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!