czwartek, 19 października 2017 r.

Magazyn

Mają duże uszy i długie ogony. Albo całkiem króciutkie ogonki. Kręcone włosy i pomarańczowe brzuszki. Albo są całkiem łyse. Ale nic nie dzieje się przypadkowo: dzięki hodowlanej selekcji rasowe myszy mogą startować w międzynarodowych konkursach piękności. Specjalnie dla myszy

Międzynarodowa Wystawa Kotów w Lublinie. Tłumy miłośników kocich wdzięków. Ale to nie one budziły największe zainteresowanie publiczności. Wszyscy, jak jeden mąż, stawali przed rzędem niewielkich klatek, z których pyszczki wystawiały... myszy.
- To pokarm dla kotów, tak? - pytali zdumieni ludzie.
- Zabawki, maskotki, przynęty? O co w ogóle chodzi?!
- Nasze myszy biorą udział w wystawie. Też będą oceniane przez sędziów - cierpliwie tłumaczyła Anna Magdziak, jedyna w Lublinie hodowczyni rasowych myszy.

Sprowadził je koci sędzia
Rasowe myszy przywędrowały do Polski z Finlandii cztery lata temu.
Kto je do nas sprowadził? Uwaga - to nie jest żart! - Albert Kurkowski, międzynarodowy sędzia kocich wystaw. Dwa lata później ruszyła pierwsza oficjalna hodowla rasowych myszy. Hodowcy założyli nawet swój klub w Łodzi: Mice Club Poland. Dziś razem ze swoimi zwierzątkami jeżdżą na wystawy. - Sędziowie oceniają długość i kolor włosa, ogona i wielkość uszu - tłumaczy Anna Magdziak. - To profesjonalne, punktowane oceny.
Punkty, tak jak w przypadku rasowych psów czy kotów, skutkują tytułami i medalami.
Im ich więcej, tym lepsza hodowla. Tym większy prestiż i satysfakcja hodowców, którzy poza nią wiele z hodowli rasowych myszy nie mają.
Bo na pewno na niej nie zarabiają: za jedną rasową myszkę mogą dostać ok. 30 zł. - A przecież koszty wystaw to już niemały wydatek. Nie mówiąc o całej reszcie - mówi Irmina Piotrowska, hodowczyni z Warszawy. - Tak żaden biznes. Pasja i tyle.

Poród przez całą noc
Gdy rodziła się jej pierwsza pupilka, Cleo, to pani Irmina nie spała całą noc. - Małe rodziły się jeden za drugim. Skończyło się na 16 myszkach, a każda była inna.
Inna, ale rasowa. Z rodowodem. W rodowodzie wskazani są przodkowie myszy, jej hodowlany przydomek. No i oczywiście rasa. Tych wiele nie ma. Short hair, long hair, astrex i satin. Ale można je ze sobą mieszać. Dzięki temu rodzą się nowe, oryginalne myszki. Różnią się między sobą długością i strukturą włosa (może być prosty albo kędzierzawy) i kolorem. Mamy więc myszki w kolorze black, chocolate, dove, champagne, tan - z pomarańczowym brzuszkiem i banded - z białym paskiem. Hodowca trzyma ok. 30 myszy. Żyją ok. 2, 3 lat. - Są udomowione. Garną się do ludzi, można się z nimi zaprzyjaźnić - zachwala Anna Magdziak.
Podobno można rozpoznać ich charaktery: od nieśmiałych i leniwych po szalonych sprinterów. I podobno są wierne jak... psy.
- Znajomi trochę się dziwią... - przyznaje Irmina Piotrowska. - Co to za pomysł, żeby hodować myszy?! Mało ich biega po polach? Ale dla zagorzałych hodowców, którzy są już zgrupowani w 2 polskich klubach to żaden argument. - Dbamy o czystość rasy. Skoro można hodować psy i koty, to czemu nie myszy?

Jak kot z myszą
Na wystawie koty i myszy mijają się w przejściach. Jedne już ocenione przez jurorów, z dyplomami i medalami, drugie zaraz będą prezentować swoje wdzięki przed surową komisją konkursową.
Ale nie ma tak, że któraś z myszy nie dotrze bezpiecznie przed oblicze jury. Rasowe koty nawet na nie nie spojrzą. - Niektóre to nawet boją się naszych myszy - śmieje się Irmina Piotrowska. - Czmychają na ich widok. Albo przynajmniej odwracają głowę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!