sobota, 23 września 2017 r.

Magazyn

Na początku był Kaj

Dodano: 26 stycznia 2006, 12:38

Wszystkie mają swoją przeszłość: naznaczoną bólem i samotnością. Wszystkim zdarzyły się w życiu dwa spotkania: ze złym człowiekiem, który je skrzywdził i dobrym, który je uratował. O tych złych ludziach nie wiadomo nic. Tym dobrym jest Ewa Kajdas.
To ona daje psiakom nowe życie

Wszystko zaczęło się od owczarka niemieckiego. Owczarek wabił się Kaj, pojawił się 12 lat temu i przewrócił do góry nogami spokojne życie Ewy.
Bo to Kaj znajdował i przyprowadzał wszystkie inne psy.

Bo budowie pies został

Ewa widywała Kaja - choć wtedy się tak nie nazywał - na chełmskim osiedlu. Czasem zostawiała mu jedzenie. Był nieufny. Ona też. - Z nami było trochę tak, jak z księciem i lisem w "Małym Księciu”. On oswajał mnie, a ja jego. Pewnego dnia otworzyłam drzwi, a tu kłębuszek na wycieraczce. Sam przyszedł. Ale bał się wejść do mieszkania. Jadł w drzwiach. Potem odchodził.
Pewnego dnia znalazła go na trawniku. Leżał ze spuchnięta łapą, którą ktoś specjalnie mu przetrącił drągiem. - Wzięłam go na ręce i przyniosłam do mieszkania. Usiadłam w fotelu, a on położył mi łeb na kolanach. Już wtedy wiedziałam, że ze mną zostanie.
I tak to się zaczęło. Któregoś dnia na spacerze Kaj pociągnął ją w stronę przystanku autobusowego. Zobaczyła suczkę, przywiązaną sznurówką do ławki. Potem była psina znaleziona na łące pod Lublinem. A potem Roki. To było wtedy, jak wprowadzała się do nowego mieszkania. Po sąsiedzku była budowa. - Kiedy skończyli budowę, posprzątali cały plac. Zabrali wszystko. Nawet tę budę dla psa. Tylko Rokiego zostawili. Samego, na tym pustym placu. Więc go zabrałam do siebie.

Koleś wraca

Przez pewien czas w domu były trzy psy. Potem Roki zaginął. Szukała go. Bez skutku. Został Kaj i Gerda. Aż do pojawienia się Zuzi.
- Ale z nią akurat nie było problemu. Właściwie ledwie zdążyłam dać jej imię, już znalazł się dla niej opiekun. Pojechała do Łęcznej.
Niedługo potem Kaj przyprowadził do domu białego kundelka. Tak jak przyprowadza się kolegę. No to dała mu więc na imię Koleś. - Wtedy Kaj już chorował. Musiałam się nim zająć. Dlatego chciałam znaleźć Kolesiowi inny dom. Dałam ogłoszenie. Zgłosił się pan, który powiedział, że go weźmie.
Pewnego dnia usłyszała chrobot przy drzwiach. Otworzyła je, a tu Koleś stoi. - Ten pan chyba go odwiózł i zostawił pod drzwiami. Ale Koleś i tak miał szczęście. Znalazł drugi dom w Dorohusku.

Maleńka się zgubiła

W mieście nie brakuje bezdomnych psów. Ewa Kajdas nie pamięta już wszystkich uratowanych psów. Zresztą niektórym nawet nie zdążyła nadać imion, tak szybko znalazły nowych opiekunów. Dwa ostatnie to Sierotka i Maleńka. O tę pierwszą już nie musi się martwić, bo ma nowy dom. Maleńka też bardzo długo czekała na kogoś, kto przyjmie ją pod swój dach. Nie było łatwo, ale w końcu ktoś taki się znalazł. Jednak nieuwaga nowych opiekunów sprawiła, że suczka się zgubiła. Kilka dni błąkała się po obcych osiedlach. Choć czas mijał, Ewa nie traciła nadziei, że uda się ją odnaleźć. Codziennie jeździła w okolice, gdzie Maleńka zaginęła. Jej upór i pomoc dobrych ludzi zrobiły swoje. Maleńką udało się odnaleźć. Jest bezpieczna.

Każdy pies

Kaja nie ma od sześciu miesięcy. Była przy nim, gdy odchodził. Teraz wierzy, że każdy pies zasługuje na to, że mieć swój dom i kogoś, kto obdarzy go miłością. Tylko tyle i aż tyle.
A bezdomnych psów nie brakuje. niedawno Ewa znalazła kolejne: Rudego i Sonię.
Wynosiła im jedzenie i wodę. Rudego udało jej się oddać w dobre ręce – pojechał do Lublina. A Sonia?
– Po prostu przyniosłam ją do domu. To było miesiąc po śmierci Kaja. Została ze mną tylko Gerda. A Sonia była taka zagubiona... Gdy ją przyniosłam od razu schowała się do szafy. To zresztą jej azyl do dziś.
Joanna
Sadowska
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!