wtorek, 17 października 2017 r.

Magazyn

Najnowsza książka Marcina Wrońskiego: Kościół, tajne akta i zdrada w Kazimierzu Dolnym

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 sierpnia 2010, 19:58

W "Officium Secretum” Marcina Wrońskiego jest wszystko, co dziś najbardziej ciekawi, niepokoi i irytuje. Kler, polityka, tajne służby i wszechobecne media. W dodatku, wszystko dzieje się tu i teraz.

Do tej pory akcje pana książek rozgrywały się w historycznym Lublinie. W pana najnowszej powieści "Officium Secretum” wszystko dzieje się w 2007 roku w Kazimierzu Dolnym.

– Cóż, nie każdy czytelnik musi być wielbicielem powieści retro, a wielu lubi wiedzieć, co dziś dzieje się wokół nich, w polityce, w mediach. Stąd moja próba zmierzenia się z powieścią realistyczną. Prawdziwe jest w niej właściwie wszystko, łącznie z pracą lubelskich redakcji.

Dziennikarskie śledztwo to jeden z ważniejszych wątków pana powieści.

– Praca dziennikarza jest porywająca, a ja jestem wychowany na mitologii tego zawodu. Dlatego bohaterami książki uczyniłem Tomasza Stawka z "Kuriera Lubelskiego” oraz Magdalenę Boziak ps. "Bozia” z "Dziennika Wschodniego”, którzy mają zresztą swoje odpowiedniki w rzeczywistości. Tych dwoje dziennikarzy na co dzień konkuruje ze sobą, ale w obliczu wielkiej zagadki postanawiają zjednoczyć siły.

Spróbujmy pójść ich śladem po kazimierskich zaułkach, które tak wiernie przedstawił pan w "Officium Secretum”. Od czego zaczniemy?

– Może od trupa? Z okna klasztoru Franciszkanów wypada na wąską ciemną uliczkę mężczyzna. Wiadomo kim jest ofiara: to jeden z zakonników. Ale kto stoi za jego śmiercią? Stawek i Bozia natychmiast są na miejscu tragedii, bo podążają tropem ojca Marka Glińskiego, dominikanina goszczącego u franciszkanów. Tutaj zatrzymałbym się przy figurze Matki Boskiej, stojącej niedaleko wejścia na wirydarz. Warto ją zobaczyć, ponieważ jest niezwykła, wzruszająca i przezabawna zarazem.

Dokąd jeszcze poprowadzą nas pana bohaterowie?

– Choćby do kościoła św. Anny, w którego okienku ojciec Gliński odkrywa przypadkiem szkielet człowieka. Ten szkielet istnieje naprawdę, ja go "poznałem” 10 lat temu, gdy błąkałem się po Kazimierzu. Wtedy był jeszcze kompletny i przez małe okienko mogłem dostrzec jedynie nogi, teraz widoczna jest także głowa. To niezwykły widok, o którym mało kto wie.

Prawdziwy jest też dom zakonu Betanek…

– …skąd w 2007 roku eksmitowano pod obstrzałem kamer i w świetle fleszy zbuntowane zakonnice. Idąc w tamtym kierunku, mijamy ceglaną kapliczkę przy ul. Puławskiej; ciekawszą zresztą z zewnątrz niż wewnątrz. Tam młoda działaczka partii "Brona” prawie złamała sobie obcas.

Mamy realne miejsca, postaci wzięte prosto z życia. Co jeszcze jest prawdziwe w pana powieści?

– Łatwiej byłoby mi odpowiedzieć, co w niej jest nieprawdziwe. Nawet pogoda jest taka, jak jesienią 2007 roku. To książka napisana bardzo po dziennikarsku. Spójrzmy choćby na informacje z lubelskich mediów z 2007 roku, które czyta Stawek. Przytoczone są artykuły "Bozi” z Dziennika Wschodniego, które tego dnia faktycznie można było przeczytać w gazecie. Jest też słynna sprawa podejrzeń biskupa Wielgusa o współpracę z SB. Spostrzegawczy czytelnik dostrzeże w środowisku z KUL i z lubelskiej kurii rzeczywiste postaci. Dosłownie przytaczam słowa rzecznika Komendy Głównej Policji po eksmisji betanek. Nawet w fikcyjnych wątkach pojawiają się prawdziwi bohaterowie, we wspomnieniach Glińskiego powraca opozycjonista Krzysztof Wasilewski.

Nie zapominajmy jednak o tajemnicy, którą od początku osnuta jest ta powieść. Uda się ją rozwikłać?

– Oczywiście, choć każdy, kto czytał "Officium Secretum”, przyznaje, że rozstrzygnięcie tej zagadki jest zaskakujące i dające do myślenia. Może dlatego, że to specyficzna powieść, bardzo polska, umieszczona w naszych realiach i dotycząca spraw, które tylko my potrafimy w pełni zrozumieć.

I bardzo lubelska, co dla nas jest, oczywiście, dużym jej atutem. Zabrał nas pan w literacką podróż po miejscach, które naprawdę istnieją. To przypadek?

– Oczywiście, nie. Te wszystkie miejsca poznałem wcześniej i w jakiś sposób się nimi zachwyciłem. Dlatego chciałem je pokazać czytelnikowi. Już wiem, że są osoby, które po przeczytaniu książki podążyły tropem moich bohaterów po kazimierskich zaułkach. Dla mnie jest to wielka satysfakcja, ponieważ to oznacza, że książka żyje nowym życiem. Ja sam chętnie wybrałbym się z moimi czytelnikami na wycieczkę do Kazimierza śladem Stawka i "Bozi”. Może zresztą zrobimy to razem?
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
ryża małpa
tk
wou
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ryża małpa
ryża małpa (18 sierpnia 2010 o 22:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przeczytam napewno. Tym bardziej, że "trupia nogę" w Kościele Św. Anny odwiedzam regularnie
Szkoda, ze nie o Maciejewskim bo emocjonaLNIE ZWIĄZAŁAM SIĘ Z TYM typem i wracam do tych książek i juz nawet Lubliin oglądam przez pryzmat Wrońskiego
Rozwiń
tk
tk (15 sierpnia 2010 o 01:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='KK' date='14 sierpień 2010 - 10:06 ' timestamp='1281773164' post='329335']
Szkoda ze pan Wroński nie napisał następnej książki o komisarzu Maciejewskim ,tak na nią czekałem i wielu innych ze mną .Tę książkę też przeczytam bo jestem miłośnikiem talentu pana Wrońskiego chociaż temat tego bagna dewiantów i ubeckich sprzedawczyków odstrasza bo mamy go na co dzień do przesytu
[/quote]


Ależ kto mówi, że nie napisał? Z tego co wiem, to trzeci Maciejewski ukaże się jeszcze w tym roku lub na początku przyszłego (termin już jest ustalony, ale nie pamiętam go w tej chwili), a czwarty Maciejewski się tworzy. Także na pewno się doczekamy kolejnych kryminałów.
Rozwiń
wou
wou (14 sierpnia 2010 o 11:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a ja właśnie czytam najnowszą książkę pana Marcina i jestem zachwycony...
Rozwiń
KK
KK (14 sierpnia 2010 o 10:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szkoda ze pan Wroński nie napisał następnej książki o komisarzu Maciejewskim ,tak na nią czekałem i wielu innych ze mną .Tę książkę też przeczytam bo jestem miłośnikiem talentu pana Wrońskiego chociaż temat tego bagna dewiantów i ubeckich sprzedawczyków odstrasza bo mamy go na co dzień do przesytu
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!