wtorek, 26 września 2017 r.

Magazyn

Naprzód! Wróg jest blisko

Dodano: 2 listopada 2001, 15:23

Czołgiści – główni aktorzy poligonowych zmagań<br />
Czołgiści – główni aktorzy poligonowych zmagań

Prawdziwa amunicja, kilkudniowe ćwiczenia w szczerym polu, noclegi w czołgach, jedzenie z menażek i ciągła gotowość do walki z wrogiem. Żołnierz na poligonie nie ma lekko. A jak jeszcze w nocy przyjdzie mróz....

120 km od Lublina, na trasie Rzeszów - Stalowa Wola leży malownicza Nowa Dęba. Kilkuset żołnierzy 3 Brygady Zmechanizowanej im. Romualda Traugutta w Lublinie przez cały październik uczyło się tam sztuki przetrwania w polowych warunkach. Na obszarze ponad 15 tys. ha poligonu artylerzyści, czołgiści i piechota mają do dyspozycji lasy, rzekę, piaszczyste równiny i pagórki. Nie wiadomo, za którym z nich czai się nieprzyjaciel, więc najważniejsza jest wieża obserwacyjna, skąd można go wypatrzyć.

Jak tu chorować, kiedy wróg blisko

Główne obozowisko składa się z dwóch kompleksów. Po jednej stronie, w namiotach, śpią żołnierze. W pierwszym namiocie - służba dyżurna, obok magazyn broni. Jest też świetlica, stołówka, kantyna, wartownie, park wozów bojowych i ambulatorium. Po drugiej stronie stoi szereg domków w wagonach kolejowych. W nich również mieszkają żołnierze.
- Warunki są tu trochę lepsze niż w namiocie - mówi kpt. Andrzej Ptasiński, oficer prasowy 3BZ. - Piecyki wstawiane są do namiotów na poligonie zimowym, kiedy mamy już minusowe temperatury. A na jesiennym poligonie wydajemy żołnierzom dodatkowe koce.
Przy ambulatorium nie zastajemy nikogo prócz lekarza. Nie ma czasu na choroby, kiedy wróg w natarciu.
- Żołnierze najczęściej chorują na infekcje górnych dróg oddechowych, nieżyty żołądka. Czasem zdarza się biegunka. Bywają też urazy różnych części ciała, zapalenie wyrostka robaczkowego. W trakcie tego poligonu nie było na szczęście poważniejszych chorób. W razie potrzeby mamy pięć samochodów wielonoszowych - tak kpt. Andrzej Niścior, lekarz i dowódca plutonu medycznego Dywizjonu Przeciwlotniczego 3 BZ, ocenia stan zdrowia swoich podopiecznych.
Poza tym przed wyjazdem na poligon wojsko jest szczepione przeciw grypie i durowi brzusznemu.

Filozof strzela na ostro

Mech i drewno to również strategiczny materiał. Z nich zrobiona jest mapa plastyczna całego poligonu. Naniesione są na nią wszystkie sektory, bunkry, okopy dla piechoty, rzeka i miejsca działań wojska.
Idziemy na "Wzgórze Huberta”. Stąd oglądamy całą akcję. Po prawej stacja Grochale, po lewej wzgórze z bunkrem. Pod nami punkt dowodzenia. Celem ćwiczeń jest przede wszystkim sprawdzenie wojska, zgrywanie systemu dowodzenia brygady na wszystkich pionach i przygotowania technicznego sprzętu. I trzeba uważać, bo żołnierze używają ostrej amunicji.
Stąd przez radiostacje utrzymywana jest łączność z polem walki. Padają kolejne hasła: "Filozof do bazy. Sokrates do bazy. Radykał do bazy. Odbiór”. Obserwatorzy, ubrani w maskujące moro, wtopieni w przyrodę, działają w terenie. Ich celem jest rozpoznać cele przeciwnika i zgłosić to dowódcy. Za prawidłową łączność odpowiada mjr Wojciech Fłakowski z dowództwa 3 BZ.
Na 200 ha pola walczy kilkuset żołnierzy. Cel - niedopuszczenie przeciwnika do Nowej Dęby. Zamaskowane czołgi T72 czekają na komendę. Nagle przez radiostacje słyszymy: "Rozpoznałem pozycje przeciwnika”. I zaczyna się prawdziwa bitwa. Huk armat czołgów, dział i wyrzutni przeciwpancernych zapiera nam dech. Szybkostrzelność armaty to 7-8 strzałów na minutę przy automatycznym sposobie ładowania, przy ręcznym 2-3 strzały. Po chwili powietrze przeszywa miarowy terkot czołgowych karabinów maszynowych. Pociski rozrywają kolejne tarcze imitujące przeciwnika. Bitwa trwa około 30 minut.
- W walce udział wzięło 8 czołgów. Wszystkie zadania zostały wykonane, ale nie wszystkie na ocenę bardzo dobrą - relacjonuje kpt. Andrzej Chałas, dowódca Batalionu Czołgów 3 BZ.
Czołgiści po wygranej bitwie, ale nie skończonych ćwiczeniach, czuwają w czołgu. Witają nas mocno zakurzone, ale uśmiechnięte twarze trzech czołgistów.
- Jestem dowódcą czołgu. Moim zadaniem jest dowodzenie czołgiem, dbanie o sprzęt, wyszkolenie załogi - wylicza plutonowy Tomasz Parcheta. - A poza tym czołgista powinien być szczupły i niski, bo w czołgu jest mało miejsca.
Szer. Piotr Czyżak pełni funkcję działonowego. Namierza cel i strzela. Podczas dzisiejszej akcji zniszczył grupę piechoty. - Największe wrażenie to to, że strzelałem z grubej amunicji. To duże przeżycie dla mężczyzny - przyznaje.

Obiad już od świtu

Biorący udział w ćwiczeniach obronnych jedzą na stanowiskach bojowych, w okopach, czołgach. Pozostali normalnie, w obozie. W żołnierskiej stołówce dowiadujemy się, że armia gustuje w schabowych.
- Oczywiście nikt nie marudzi, kiedy w menażkach ląduje grochówka, pyzy z mięsem czy bigos - mówi szer. Bogumił Girguś, kucharz, w cywilu specjalista od rosołu. - Wstajemy o 4 rano, obiad gotujemy w kilku. Lubię swój zawód i przyznaję, że kucharz w wojsku ma dobrze.
Z apetytem swoją grochówkę zajada szer. Piotr Ozimek. W wojsku od 8 miesięcy. Mechanik samochodowy, w armii kierowca. W domu zostawił żonę Agnieszkę i córeczkę Olę. Bardzo za nimi tęskni, ale na szczęście przepustki dostaje często i jest w domu dwa razy w miesiącu.
- Życie w armii nauczyło mnie uporu. Zrobiłem prawo jazdy kat. C i nauczyłem się prawdziwego życia. Może jest bardziej nerwowo, ale można wytrzymać. Poważnie myślę, żeby zostać na nadterminowego. Pracowałem w Daewoo. Teraz nie ma do czego wracać - mówi szer. Piotr Ozimek.

Pisarz ma lekko

- W armii jedni mają lepiej, inni gorzej. Zależy, co się robi - mówią żołnierze i wyliczają: lekko ma kucharz, pisarz, kierowca; ciężko: czołgista i artylerzysta.
Lekkie życie kierowcy ma szer. Jarosław Sikorski. W wojsku już 12 miesięcy, za kilka tygodni wychodzi do cywila. - Początek był trudny. Do przysięgi i pierwszej przepustki. Później już lepiej. Teraz zupełnie dobrze. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Pobyt w armii dodał mi odwagi - mówi.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!