wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Magazyn

Nawet nie wiesz, że grzeszysz

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 lutego 2008, 12:05

Wyniosłeś z firmy kartkę papieru? Jesteś złodziejem. Ukroiłeś kilku klientom mniejsze plasterki schabu na kotlety

i wygospodarowałeś kotlecika dla siebie? Kradniesz. Kserujesz w biurze dziecku do szkoły kilka stron książki? Powinni Cię zwolnić. Wysyłasz ukochanemu SMS ze służbowej komórki? Łamiesz VII przykazanie.

Blisko 10 tysięcy osób wypełniło ankietę serwisu praca.wp.pl. Ponad połowa z nich zadeklarowała, że nie kradnie w pracy. Ale co czwarty badany przywłaszcza sobie drobne przedmioty w firmach i instytucjach. 12 proc. zdradza, że zabiera z firmy wszystko, co się tylko da, a 5 proc. ankietowanych korzysta (wbrew regulaminom) z upustów firmowych. Co jeszcze? Pracownicy masowo wynoszą z biur papier do ksero, spinacze, długopisy, herbatę ekspresową i kawę. Miejsca zatrudnienia opuszczają po kawałku komputery i inne urządzenia.

Jeden porządny

- Dlaczego pracownicy okradają swoją firmę? Powodów jest wiele. Wydaje się, że najważniejszym z nich jest potrzeba finansowa, lecz nie zawsze jest to prawdą.
Wiele osób, kradnących w miejscu pracy nie ma świadomości popełniania przestępstwa ani nie wstydzi się z tego powodu. Wzorce środowiskowe, przyzwyczajenie, akceptacja społeczna, brak głębszego zastanowienia się nad własnymi czynami sprawiają, że kradzież staje się zwykłą czynnością - mówi Jan Marek Mołoniewicz, pomysłodawca i wykładowca studiów podyplomowych "Nowoczesna organizacja i zarządzanie w gastronomii” na SGGW w Warszawie i właściciel firmy doradczej MoJa Consulting. - Ale proszę nie sądzić, że tylko Polacy kradną w pracy. Miałem kiedyś zajęcia z międzynarodową grupą studentów. Zapytałem ich czy wyniesienie z firmy kartki papieru to coś złego. Proszę sobie wyobrazić, że tylko jeden uczestnik zajęć kategorycznie stwierdził, że kradzież to kradzież. To był chłopak z Kuwejtu. Europejczycy z różnych krajów i Amerykanie gotowi byli zaakceptować wynoszenie z miejsca pracy różnych drobiazgów.

Środki operacyjne

Jan Marek Mołoniewicz, fachowiec zarządzania dystrybucją i gastronomią w Europie Zachodniej i Polsce w międzynarodowych korporacjach uważa, że złodzieje mają nieograniczoną pomysłowość. - Ale najczęściej ginie gotówka i produkty oraz tzw. środki operacyjne czyli środki czystości, papier toaletowy, chusteczki, ręczniki używane w lokalach gastronomicznych - wylicza autor artykułu "Nie masz komputera na polskiego kelnera”. Przytacza przykłady złodziejskich metod na manka w kasie lub w magazynie, kawałek schabu lądujący w koszu na śmieci i razem z odpadkami wynoszony z kuchni, podwójne fakturowanie, dwa razy jedzony posiłek pracowniczy czy kradzież gratisów. Za najbardziej oryginalną metodę okradania pracodawcy Mołoniewicz uznaje historię zasłyszaną w Szwecji, gdzie dopiero detektyw odkrył, że menedżer restauracji przychodził do pracy z własną kasą fiskalną. Klient dostawał paragon, a pieniądze trafiały do kieszeni pomysłowego złodzieja.

Ale nie tylko gastronomia jest miejscem gdzie pracują złodzieje. Przykłady?

Taboret zaiwanili

- Kradną wyposażenie lokomotyw, ale nie do domu tylko na inną lokomotywę - zdradza internauta "Naczelnik” na forum dyskusyjnym Niezależnego Forum Kolejowego. - Lokomotywa wyposażona jest w czajnik, butelkę na wodę pitną, poduszkę na siedzenie oraz miękkie siedzenie z wagonów (kasowanych) oparte na 2 taboretach, aby można było położyć torbę. Często maszyniści zamykają czajniki i resztę w szafce, klucz zabierają. Aby przez 12 godzin pracy móc zrobić sobie herbatę/kawę wchodzi się na inną lokomotywę i zabiera (kradnie) ich wyposażenie.

Nie brak wciąż amatorów paliwa. - Gdy byłem w gdyńskim porcie ustawiacz zadał mi pytanie "Czy coś robimy?” - wspomina "Naczelnik”. - Ja: Po to przyszedłem do pracy, aby pracować. On: Nie to miałem na myśli. (...) A najbardziej absurdalna kradzież była w grudniu zeszłego roku. Z lokomotywy, którą odstawiłem zeszłego dnia, zginęły zakrętki z butelek na wodę, czajnik, oraz miękkie siedzenie z siedzenia maszynisty! Złodziej zostawił mi twarde siedzenie, ale miękkie zabrał.

Dalej dopisuje się "Wojtek”. - Pamiętam nie tak odległe czasy, gdy wrocławski beton PKP regularnie jeździł do Czech (w godzinach pracy!) po alkohol. Jeździli oczywiście służbowymi autami.

Spektakularnym przykładem wynoszenia przedmiotów z miejsca pracy i handlowania nimi była głośna sprawa Franciszka Z., byłego kustosza Archiwum Państwowego na Wawelu. W 2005 roku wyszło na jaw, że z Wawelu zniknęły bezcenne archiwalia, w sumie około półtora tysiąca dokumentów wartości miliona złotych. Ujawniła to wewnętrzna kontrola. Wyparowały m.in. archiwalia z XVI, XVII i XVIII wieku, wiele z nich z autografami królów Polski. O kradzież podejrzewany jest Franciszek Z., były kustosz archiwum. Sprawcę wsypał wspólnik, archiwista Piotr K. z Wieliczki, który przyznał w prokuraturze, że sprzedawał kradzione wawelskie dokumenty w antykwariatach.

Co ma zrobić pracodawca, żeby pracownicy nie okradali firmy? - Kontrolować, kontrolować i jeszcze raz kontrolować - radzi Małoniewicz, który uważa, że nie da się uniknąć strat. Jeśli to jest kilka procent nie ma sprawy.

Co na to złodzieje?

Na pohybel okupantowi

Niektórzy tłumaczą, że zarabiają tak mało, że rekompensują to sobie przywłaszczając firmowe radio lub czajnik. Inni uważają, że mają do tego prawo: w końcu firmowe kartki czy szklanki są... właśnie dla pracowników. Są i tacy, którzy mówią, że korzystają z okazji, a zabranie czegoś z pracy nie jest przecież kradzieżą; zawsze można zabraną rzecz oddać. Niektórzy nie widzą różnicy w tym czy niszczarka do papieru stoi w biurze, czy w domu u pracownika.

Niektórzy uważają, że w Polsce "wynoszenie”, "zbieranie” czy "załatwianie” i "organizowanie” rzeczy z pracy ma patriotyczne korzenie. Okradanie zaborcy czy okupanta, łatwo znajdowało usprawiedliwienie jako prawe działanie mające na celu walkę z wrogiem. Prawo własności podczas dyktatury proletariatu też było pojęciem względnym, a kradzież w miejscu pracy, choć ścigana przez prawo, spotykała się ze społeczną akceptacja lub w najlepszym przypadku obojętnością.

Bankrutują przez złodziei

- Pracowałem w czasach PRL w instytucji kulturalnej. Organizowaliśmy bardzo popularne wówczas w Lublinie dyskoteki - wspomina pan Piotr, który przyznaje się, że oprócz biletów firmowych sprzedawał bilety tzw. własne. Za zarobione w ten sposób pieniądze kupił motorynkę. Wykorzystywał ją do przewożenia po mieście... podziemnych wydawnictw.

Ale Amerykanie, którzy nie walczyli z żadnym systemem, też kradną. W USA 13 proc. pracowników kradnie z zasady, 21 proc. nie kradnie nigdy, a 66 proc. kradnie, gdy widzi, że inni robią to bezkarnie.

A teraz najlepsze: co trzecie bankructwo w amerykańskiej gastronomii spowodowane jest kradzieżami wewnętrznymi!

Jak nie zatrudniać złodzieja

• Starannie dobieraj pracowników.
• Proś o referencje czy zaświadczenie o niekaralności.
• Podczas rekrutacji informuj pracownika o bezwzględnym podejściu do karania nieuczciwości i o współpracy firmy z prokuraturą i policją (dotyczy to nie tylko wartości materialnych ale również intelektualnych firmy).
• Stosuj odpowiedzialność materialną pracowników.
• Stwórz procedury zabezpieczenia lokalu.
• Stosuj kontrole wewnętrzne.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Galaktyczny Złodziej
KK
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Galaktyczny Złodziej
Galaktyczny Złodziej (2 marca 2008 o 23:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
We fizyce znane są te zjawiska pod nazwą sublimacji, parowania, wyrównywania ciśnień i poziomów,
płynięcia po najmniejszej linii oporu (prąd) i w kierunku spadku (woda), a także wzajemnej atrakcji
(magnes, atomy, molekuły, efekty skupiania się ciał pod wpływem grawitacji w kosmosie).

Po to jest inteligencja, aby poznać prawa fizyki i umiejętnie nimi pokierować dla osiągnięcia zaplanowanego
celu. Niestety jeszcze u niewielu z ludzi na Ziemi posiadło rozum i oto rezultaty.
Na rozum poczekać nam przyjdzie dużo dłużej niż na odkrycia podstawowych zasad Natury, więc:
używajmy żywota, wszak żyjem tylko raz, niechaj żona bliźniego nie próżno wabi nas!
I wszystko, co jego jest!!!
Rozwiń
KK
KK (1 marca 2008 o 12:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
CO TU SIę DZIWIć,W POLSCE KRADNą NAJWIEJ SIEDZąCY NA WYSOKICH STOłKACH I NIE MA NA TO KARY ,TO TAKI SZARY PRACOWNIK RAZ DWA SIę ROZGRZESZA I TEż KRADNIE,A JAK CHCE SIę OCZYśCIć TO IDZIE DO KOśCIOłA I SIę SPOWIADA A TAM ZA KRATKą RAZ DWA GO OCZYSZCZą I MOżE ROBIć TO DALEJ
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!