czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Magazyn

Nie jestem mordercą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 lutego 2006, 19:02

Myśliwy, który zastrzelił psa, jest mordercą – twierdzi Adam Natanek, wiceprezes Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt w Lublinie. Gdyby głupota miała skrzydła, wielu tzw. działaczy tego stowarzyszenia bez przerwy unosiłoby się w powietrzu – ripostuje nasz rozmówca. To myśliwy z 30-letnim stażem


• Zdarzyło się panu zastrzelić psa wałęsającego się w lesie?
– Kilka razy.
• Dlaczego?
– Ustawa nakłada na myśliwych obowiązek odstrzału psów i kotów wałęsających się po polach i lasach. Nie wolno nam strzelać do psów będących bliżej niż 200 metrów od zabudowań, biegnących drogą z wyraźnym zamiarem powrotu do domu, psów przebywających z właścicielem i reagujących na jego polecenia. To bardzo ważne, bo często właściciel nie panuje nad psem. I wreszcie psów z założonym kagańcem.
• Po naszym tekście o egzekucji psów przez myśliwych we wsi Majdanek pod Tomaszowem Lubelskim nie macie chyba dobrej opinii?
– Jeśli faktem jest, że myśliwi strzelali 50 m od zabudowań, to poniosą konsekwencję, prokuratura to wyjaśni. Z drugiej strony właściciel nigdy nie może zagwarantować, że jego pupil podczas wycieczki do lasu nie zamieni się w bezwzględnego łowcę i mordercę. Żeby już skończyć temat psów, to w lesie zastrzeliłem także charty.
• Dlaczego?
– Na terenach nadwiślańskich masowo hoduje się charty. W obrocie pomiędzy kłusownikami cena dobrego charta równa się cenie krowy. Kłusownicy polują z nimi w wymyślny i perfidny sposób. Zwykle mają trzy psy. Dwa małe do płoszenia i buszowania w krzakach i charta, który w kilku susach dopada zająca lub sarnę i dusi je.
• Adam Natanek mówi, że myśliwy, który zabija psa, jest mordercą.
– Nikt przy zdrowych zmysłach nie krzywdzi z rozmysłem zwierząt, a już na pewno nie dzikich. Ale nie należy kłusowników, czyli ludzi niedojrzałych psychicznie i sadystycznych przestępców utożsamiać z myśliwymi. A rolnik, który prowadzi zwierzę na skup? Zwierzę dostaje od rolnika, oberwie na przyczepie, w rzeźni. Boi się, cierpi. Młodemu cielakowi podrzyna się gardło, żeby się wykrwawił. A pan Natanek je schabowego i ma dobre samopoczucie.
• A dzik czy sarna nie cierpi?
– Na szczęście myśliwi od wieków uśmiercają zwierzynę strzałem z broni. Kula wystrzelona ze specjalistycznej broni przy uderzeniu ma masę kilku ton i zabija zwierzę w ułamku sekundy.
• Pamięta pan pierwszy udany strzał?
– 30 lat temu. Dzik.
• Zginął w ułamku sekundy?
– Nie. Poszedł 500 metrów w las.
• Trzeba było go dobić?
– Nie. Ale to zdarzyło mi się raz czy dwa. W 95 % myśliwi strzelają celnie.
• Wróćmy do kłusowników.
– Na moim terenie (okolice Kosina i Borowa) kłusownictwo jest powszechne, wydaje się, że wręcz nietaktem jest nie kłusować. Spotykamy wszelkie formy tego procederu, poczynając od prostych wnyków, przez bardziej skomplikowane potrzaski i broń palną. Kłusownicy używają wiatrówek, broni wykonanej w przydomowych warsztatach, jak i profesjonalnych sztucerów z noktowizorami. Często też pomagają sobie silnymi halogenami.
• Spotkał pan się z nimi twarzą w twarz?
– Patroszył sarnę. Nakazałem odejść od broni i położyć się na ziemi.
• Jaka reakcja?
– „Strzelaj s…synu!”. Podszedł do dubeltówki, wycelował. I mówi: „A teraz sp… bo zawiozą cię do domu w worku”. Jak powinien postąpić w takiej sytuacji myśliwy, posiadający obowiązek ochrony łowiska, mający broń, a wraz z nią poczucie bezsiły w konfrontacji z leśnym bandziorem, który śmieje się mu w twarz?
• A zwierzę potrafi wymierzyć sprawiedliwość kłusownikowi?
– Znany jest mi osobiście przypadek, gdy w okolicach Borowa kłusownik obchodzący wnyki chciał dobić siekierą dzika. Nie przewidział reakcji walczącego o życie zwierzęcia, które zaatakowało go szablami. Szczęście, że akurat polowaliśmy w okolicy i po śladach krwi trafiliśmy do gospodarstwa, gdzie kłusownik ukrył się w sianie. Sądzono go przez 3 lata: albo nie stawiał się na rozprawy, albo był na nich pijany. Z naszego koła łowieckiego na rozprawy w charakterze świadków jeździło 7 osób. Efekt? Niewielka grzywna i kilka miesięcy aresztu w zawieszeniu. Podobno kłusuje nadal, tylko jest o wiele ostrożniejszy.
• Wróćmy do myśliwych: nie jesteście mordercami. To może selekcjonerami?
– Od czasu rozpoczęcia doustnych szczepień lisów pogłowie tego gatunku wzrosło o ponad 200 procent. Ten bezlitosny mięsożerca nie zadowala się, jak sądzą ich obrońcy, niewielkimi gryzoniami. Myszy to około 10% ich pokarmu. Resztę stanowią zające, bażanty, kuropatwy. Rok bez redukcji to katastrofa! Opowiadał mi kiedyś znajomy, prawdziwy miłośnik przyrody, że dzięki lisom już niedługo zapomnimy śpiew skowronka. Gniazdując na ziemi, skowronki stały się głównym pokarmem lisów. Od listopada do marca, w każdym kole łowieckim, myśliwi co tydzień dokarmiają zwierzynę, po prostu hodują ją ze wszystkimi obowiązkami i ewentualnymi przyjemnościami polowania z tego wynikającymi. Poluję od 35 lat i w tym czasie nie zmarnowałem ani jednej upolowanej sztuki. Wszystkie podjąłem i zagospodarowałem ze skórami włącznie. Od lat z własnych środków kupuję 20–30 ton karmy.
• Nie czuje się pan mordercą?
– Patrzenie na myśliwych jak na morderców i tworzenie wizerunku myśliwego sadysty jest nieprawdziwe i bardzo krzywdzące. W większości są to ludzie o wielkim sercu, którzy obcują z przyrodą w ten właśnie sposób. Przyjęty przecież na całym świecie! Karmią zwierzynę, hodują, bronią przed kłusownikami, a wyhodowany nadmiar dostarczają na nasze stoły. Pozdrawiam serdecznie członków Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt oraz innych przeciwników łowiectwa myśliwskim pozdrowieniem „Darzbór!”.

Rozmawiał Waldemar Sulisz

Komentuje Adam Natanek, wiceprezes Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt w Lublinie - To są mordercy


25 stycznia 2006 we wsi Majdanek myśliwi z Koła Łowieckiego „Cyranka” w Tomaszowie Lubelskim zastrzelili bez powodu pięć psów, które znajdowały się przy ogrodzeniach ich właścicieli. Na łamach prasy coraz częściej pojawiają się artykuły o bezprawnym zabijaniu psów przez myśliwych. Są to czyny haniebne i odrażające.
Zwróciliśmy się do Prokuratury Okręgowej w Lublinie z wnioskiem o wszczęcie postępowania przeciwko myśliwym z Koła Łowieckiego nr 71 w Tomaszowie Lubelskim oraz zamojskiemu łowczemu panu Dominikowi Wojtuchowi. Zawiadomiliśmy także pana Zbigniewa Ziobro, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!