wtorek, 21 listopada 2017 r.

Magazyn

Nie jestem sędzią ludzkich sumień

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 grudnia 2008, 21:28

Byłoby nienormalne, gdyby nie pojawiały się w moim życiu wątpliwości. Każdy z nas je pewnie ma. Ale kończąc czas mojego powołania wiem, że dokonałem właściwego wyboru, że poszedłem swoją drogą. I takiej "swojej” drogi życzę wszystkim ludziom. By w święta, myśląc o własnym życiu, takim, jakie ono jest, jak je sobie ułożyli, mogli się do siebie szczerze i serdecznie uśmiechnąć.

Rozmowa z księdzem Eugeniuszem Kościółko, proboszczem parafii w Kazimierzówce

• Jak wejść w świąteczny nastrój, skoro na głowie mamy zakupy, sprzątanie, do tego mnóstwo spraw, które trzeba załatwić przed końcem roku...

- Spokojnie, ze wszystkim zdążymy. Nic nam nie ucieknie. To właśnie ten czas, żeby się zatrzymać i wyciszyć. Cały rok pędzimy, pędzimy. Za czym? Właściwie każdy za tym samym, choć pewnie każdemu wydaje się, że jego cel jest wyjątkowy. A to bieg za pieniędzmi, sukcesem, sławą, karierą. Za czymś, co, jak sądzimy, przyniesie nam szczęście, spełnienie.

• I przynosi?

- Właśnie nie. Przychodzi taki moment, wcześniej czy później, że mamy już ten wymarzony dom, samochód, czy wysokie stanowisko. I okazuje się, że nie jesteśmy z tego powodu ani lepsi, ani szczęśliwsi. Często jest jeszcze gorzej, bo z tym osiągniętym celem przychodzi pustka, której nie potrafimy niczym wypełnić. Nie ma za czym biec, do czego dążyć. Zatraca się sens życia.

• Jest na to jakaś recepta?

- Ja takiej nie mam. Zresztą, recepty, superporadniki to też pułapka. "Jak być szczęśliwym”, "Jak się podobać”, "Jak awansować” - atakują nas tytuły światowych bestsellerów. Kupujemy je, czytamy, próbujemy postępować w zgodzie z zaleceniami. Stajemy się niewolnikami idealnych rozwiązań. I co się okazuje? Że ani szczęścia na horyzoncie nie widać, ani niczego, co nam książki obiecywały. Czujemy się oszukani. A to po prostu życie, którego nie da się zaplanować poradnikowym szablonem. Każdy musi znaleźć swoją drogę, swój sposób na życie.

• Ksiądz znalazł taki sposób?

- Jakiś pomysł na życie mam. Czy zresztą pomysł? Odnalazłem w sobie pasję, która pozwala mi cieszyć się życiem, czyni je w jakiś sposób pełnym. Ta pasja to malarstwo.

• Kiedy ksiądz zaczął malować?

- To było tak dawno, że już nie pamiętam. W szkole byłem tym uczniem, który za wszystkich robił rysunki. A potem do malowania zachęcił mnie ksiądz Malarz w Puławach. Pod jego okiem namalowałem swoje pierwsze kwiaty: białe chryzantemy.

• Potem były też kwiaty. I tylko kwiaty.

- Faktycznie, namalowałem kilka tysięcy obrazów i na wszystkich są kwiaty. Maluję je z wyobraźni, tak, jak je widzę i czuję w swojej duszy. Wieczorem, po całym dniu siadam do sztalug i już ważne są tylko kwiaty. Tak, w przyjemny sposób kończę dzień. To moja intymna rozmowa z samym sobą, wyciszenie przed snem.

• Ale te kwiaty nie wyglądają na "uśpione”? Wręcz przeciwnie, sprawiają wrażenie, jakby były w ciągłym ruchu.

- Niektórzy mówią, że moje kwiaty tańczą. Ja myślę, że one po prostu żyją. To ruch życia, który powstaje w mojej wyobraźni. Można też powiedzieć inaczej: ten ruch napędza mnie do życia, nie pozwala mi stać w miejscu, roztkliwiać się nad sobą. Dzięki temu z radością patrzę w przyszłość, emerytura mi niestraszna. Wiem, że to nie będzie bezczynny czas.

• Z malarskiej pasji księdza zrodził się pomysł, by wyszukiwać i promować artystyczne talenty.

- Myślę, że w każdym z nas drzemie jakiś talent. Problem w tym, żeby go odkopać i dobrze w życiu spożytkować. Dlatego razem z lubelskim Caritasem i zaprzyjaźnionymi plastykami zaprosiliśmy uczniów ze wszystkich szkół na Lubelszczyźnie, by przysyłali nam do 20 lutego swoje prace. To może być grafika, obraz lub rzeźba. Wszystkie dzieła pokażemy na specjalnej wystawie. A potem młodych artystów zaprosimy na plener integracyjny, gdzie pod okiem fachowców będą szlifować swoje umiejętności.

• Każdy ma szansę zaistnieć?

- Każdy. A wszyscy utalentowani młodzi ludzie będą przez nas dalej prowadzeni, tak by ich talent miał możliwość pełnej realizacji. To wielki dar od Stwórcy i nie można go zmarnować. Chcę pomóc wydobyć go na światło dziennie. By błyszczał pełnym blaskiem.

• A w tym gorącym przedświątecznym okresie znajduje ksiądz czas na malowanie?

- Oczywiście. Pasja mnie wycisza, relaksuje. Ale pozwala też na chwilę przedświątecznego skupienia.

• W kościele czuć już święta?

- Trwają rekolekcje, wierni robią rachunek sumienia, spowiadają się. Święta sprzyjają refleksji.

• Zdarza się, że ksiądz odmawia rozgrzeszenia?

- Czasem jest tak, że musze przeprosić i odmówić, bo tak każe mi prawo kanoniczne. Ale to rzadkie sytuacje.

• A ciężko dźwigać potem ten worek z ludzkimi grzechami?

- Spływa na nas w czasie spowiedzi wiedza, którą musimy potrafić udźwignąć, choć to bywa niełatwe. Ale cóż ja mogę? Spróbować zrozumieć człowieka ze wszystkimi jego słabościami. I współczuć, że życie układa się ludziom w bardzo skomplikowany sposób, że sobie w tym życiu nie radzą. Nie jestem sędzią ludzkich sumień, a jedynie pośrednikiem między człowiekiem a Bogiem. Tylko tyle i aż tyle, bo to przecież niezwykła rola.

• Trudna rola, bo świąt nie spędzi ksiądz z rodziną...

- Gdy byłem młodszy jeździłem do rodziców. Potem pojawiło się zbyt dużo obowiązków w parafii. Święta to dla mnie rodzaj posługi. Służę moim wiernym i robię to z radością. Nie czuję się samotny w święta. Spędzam razem z parafianami pasterkę, w pierwszy dzień świąt będą śluby, chrzty, same radosne wydarzenia. Na pewno pójdę na świąteczny obiad do sąsiadów. Porozmawiamy, pośmiejemy się, pośpiewamy kolędy. Jak w rodzinie.

• W świąteczny wieczór nie będzie refleksji: mogłem pójść inną drogą, mieć żonę, dzieci?

- Jestem tylko człowiekiem. Byłoby nienormalne, gdyby nie pojawiały się w moim życiu wątpliwości. Każdy z nas je pewnie ma. Ale kończąc czas mojego powołania wiem, że dokonałem właściwego wyboru, że poszedłem swoją drogą. I takiej "swojej” drogi życzę wszystkim ludziom. By w święta, myśląc o własnym życiu; takim, jakie ono jest, jak je sobie ułożyli mogli się do siebie szczerze i serdecznie uśmiechnąć.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
polak
polak
slawek1
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

polak
polak (22 grudnia 2008 o 16:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Az dziw bierze ,ze jest tylko jeden komentarz.
Czlowiek i Kaplan.
Czlowiek idea jest powolanie swiadome jest prostota dzialan. Ludzie sa dobrzy tylko nie radza sobie z dokuczliwosciami zycia.
Nie wyrokuje nie ocenia,a jeszcze dobra Bozia dotknela Swym Palcem Jego Glowy i Rak dajac mu talent i poczucie piekna.
My zwykli ludzie nieraz gubimy sie w zyciu,pochopnie oceniamy pochopnie powtarzamy glupoty krzywdzac innych ludzi.
Mamy autorytet na ktorym mozna sie wzorowa.
Kochac ludzi.Szanowac ich poglady ,a ocene zostawmy Temu Ktory 24 grudnia Ma Urodziny.
Szczesc Boze Ksiedzu.
Rozwiń
polak
polak (22 grudnia 2008 o 16:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Az dziw bierze ,ze jest tylko jeden komentarz.
Czlowiek i Kaplan.
Czlowiek idea jest powolanie swiadome jest prostota dzialan. Ludzie sa dobrzy tylko nie radza sobie z dokuczliwosciami zycia.
Nie wyrokuje nie ocenia,a jeszcze dobra Bozia dotknela Swym Palcem Jego Glowy i Rak dajac mu talent i poczucie piekna.
My zwykli ludzie nieraz gubimy sie w zyciu,pochopnie oceniamy pochopnie powtarzamy glupoty krzywdzac innych ludzi.
Mamy autorytet na ktorym mozna sie wzorowa.
Kochac ludzi.Szanowac ich poglady ,a ocene zostawmy Temu Ktory 24 grudnia Ma Urodziny.
Szczesc Boze Ksiedzu.
Rozwiń
slawek1
slawek1 (22 grudnia 2008 o 10:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wspaniały człowiek, kapłan wierny powołaniu.....cóż dodać Szczęść Boże
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!