piątek, 9 grudnia 2016 r.

Magazyn

Nie ma lekko

Dodano: 25 kwietnia 2002, 10:49

Ogromne postury, ogromne ciężary - zawody Strong Man to zabawa dla naprawdę silnych chłopców (Jacek
Ogromne postury, ogromne ciężary - zawody Strong Man to zabawa dla naprawdę silnych chłopców (Jacek

Strong meni wszystko mają duże: wzrost, bary, klatki piersiowe, bicepsy, karki. Gdy stoją jeden obok drugiego, wyglądają jak trzon drużyny rugby, z którą lepiej nie zadzierać. W rywalizacji z nimi nie mielibyśmy żadnych szans

- Rodzice czasem narzekają, że za mało pomagam im w firmie mówi 25-letni Tomasz Nowotniak z Sokołowa Podlaskiego, jeden z najsilniejszych ludzi w Polsce. - Ja rzeczywiście nie mam czasu na pracę. Codziennie trzy godziny wyciskam poty na siłowni, jeżdżę na zawody po całej Polsce, a do tego zaocznie studiuję. Siłownię odwiedzam od kilkunastu lat.
Pierwszy kontakt z ciężarami miał w wieku 16 lat. - Byłem wtedy grubasem. Przy wzroście 185 cm ważyłem 90 kg. Miałem także kłopoty z kręgosłupem i ćwiczenia zalecił mi lekarz.
Ciężary pomogły. Teraz Nowotniak bez trudu podnosi ważące 100 kilogramów worki, czy przewraca oponę od jakiegoś gigantycznego ciągnika ważącą 320 kilogramów.

Jedzenie to podstawa

Dzień strong menów dzieli się na przed treningiem i po treningu oraz na przed posiłkiem i po posiłku. Jedzą 5-6 razy dziennie. - Sam je przyrządzam - dodaje Nowotniak. - Generalnie spożywam dużą ilość tłuszczów zwierzęcych, ale piątek jest zawsze dniem bezmięsnym.
Piotr Szymiec z Gdyni uchodzi wśród pozostałych siłaczy za doświadczonego zawodnika. Ukończył AWF w Gdańsku. Jest także trenerem drugiej klasy piłki ręcznej. Prowadzi sklep ze sprzętem sportowym i studio kulturystyczne. Jego życiowa dewiza brzmi: nigdy niczego nie odkładaj na później.
- Przyznaję, że mąż bardzo dużo je, ciągle tylko coś kroję, smażę i gotuję. Nie potrafię powiedzieć, ile miesięcznie kosztuje jego wyżywienie, ponieważ to Piotr trzyma kasę - opowiada pani Hanna, żona Szymca. Zawsze jeździ z mężem na zawody i dzielnie mu kibicuje. - Nie męczy mnie taki styl życia, a wyjazdy traktuję jako wycieczki. Ile ja przez niego muszę znosić, ciągle podniesiona adrenalina. Piotr twierdzi, że dobrze mu robi moja obecność na zawodach i właśnie za to go kocham.
Dodaje, że mąż jako zawodnik jest bardzo ambitny i cechuje go zawziętość sportowca. - Nie lubi, gdy coś mu nie wyjdzie.

Kobiety ich życia

Na zawody do Zamościa zabrał swoją żonę także Sławomir Peda z Gdańska. Ma pięcioletnią córkę, pracuje jako kierownik ochrony kantoru.
- Od kilku lat towarzyszę mężowi na zawodach - opowiada pani Wioletta. - Wówczas dziecko zostaje z moją mamą. Wiem, że mąż lubi to, co robi, ale widzę też, że jest zmęczony. Czasem namawiam go nawet, żeby dał sobie spokój. Oboje pracujemy i muszę przyznać, że na nic nie mamy czasu.
Podczas zawodów staje gdzieś z boku, bo jej obecność trochę rozprasza męża. - Rozmawiamy dopiero po zakończeniu zawodów. Pyta mnie wówczas, czy przypadkiem którejś konkurencji nie mógłby lepiej wykonać. Zawsze odpowiadam, że był bardzo dobry.
Pani Wioletta zdradza, że mąż dużo je, a jego ulubione danie to antrykot z kurczaka z frytkami. Sławomir Peda opowiada, że pierwszy raz poszedł na siłownię za namową kuzyna. Miał wówczas 16 lat. - Jestem wdzięczny żonie za duchowe wsparcie na zawodach. Zdaję sobie sprawę, że z powodu codziennych treningów i częstych wyjazdów zbyt mało czasu poświęcam rodzinie. Z udziału w zawodach jednak nie zrezygnuję. To moja pasja. Będę w nich uczestniczył tak długo, jak zdrowie na to pozwoli.

Słodcy i kochani

Ireneusz Kuraś z Lubina zdaje sobie sprawę, że pewnego dnia będzie zmuszony porzucić tę dyscyplinę sportu. - Prawdopodobnie będzie to jakiś sygnał z organizmu. Czuję, że np. stawy zaczną mi dokuczać.
Na siłownię chodzi regularnie od 12 lat. Ważący obecnie 144 kg zawodnik 12 lat temu, kiedy rozpoczynał treningi, ważył ponad połowę mniej, dokładnie 71 kg. - Ten sport to moje hobby, które niestety wymaga ogromnej samodyscypliny. Nie można sobie odpuszczać treningów czy rezygnować z diety.
- Kobiety czasem pytają mnie, czy nie boję się takiego mężczyzny. Zawsze im powtarzam, że pomimo groźnie wyglądającej postury, wszyscy siłacze tak naprawdę są słodcy i kochani - uspokaja pani Hanna.

Już w tę niedzielę kolejne zawody pucharu Strong Man odbędą się na placu Zamkowym w Lublinie. Początek rywalizacji o godz. 15. A 4 maja zmagania będą odbywać się w Chełmie na Stadionie MOSiR przy ul. I Pułku Szwoleżerów. Początek również godz. 15.

Przykładowe konkurencje

Waga płaczu – zawodnik stoi pionowo przypięty do słupa, unosi wyprostowane ramiona do poziomu. Dotyka poprzeczki dowolną stroną ręki i jak najdłużej musi utrzymać ciężar.
Przewracanie opony – zawodnik chwyta oponę i przewracając ją idzie w kierunku mety.
Spacer z kowadłem – zawodnik podchodzi do kowadła, które stoi na ziemi i na znak sędziego rozpoczyna spacer z ciężarem.
Ciągnięcie samochodów – zawodnik chwyta za linę, do której przymocowany jest tir. Musi go przeciągnąć na wyznaczoną odległość w jak najkrótszym czasie
Zegar – zawodnik podnosi belkę, do której przymocowany jest ciężar i następnie idzie z nią po obwodzie koła. W czasie przemarszu nie może dotknąć ciężarem ziemi.
Zaczarowany ołówek – zawodnik podchodzi do drewnianego palika i ma za zadanie rzucić nim w dowolny sposób jak najdalej.
Rzut kulą – zawodnik ma za zadanie przerzucić kamienną kulę jak najdalej.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO