czwartek, 19 października 2017 r.

Magazyn

nie_ściągaj_sobie_kłopotów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 kwietnia 2007, 15:36

Akcja Dziennika "Bezpieczny komputer”

Ponad połowa używanych przez nas programów jest nielegalna. Pirackich piosenek czy filmów nikt nie jest w stanie zliczyć. Pod tym względzie w Unii Europejskiej gorzej jest tylko w Grecji. To się może jednak zmienić, bo policja wzięła się ostro do roboty. Tylko w tym roku policjanci weszli do ponad 50 mieszkań. Zarekwirowali komputery po brzegi wypchane piratami. Takich akcji będzie więcej.

W Polsce 58 proc. programów komputerowych jest nielegalna.
- W europie Zachodniej ta średnia jest znacznie niższa i wynosi 34 proc. - podkreśla Krzysztof Janiszewski, specjalista ds. ochrony intelektualnej Microsoft Polska. - W USA nie przekracza 24 proc. Takie kraje jak Węgry czy Słowacja mają mniej "piratów” niż my. Skąd ta różnica? Pojęcia nie mam.

Ja się nie boję

Tomasz, lat 23. Studiuje prawo na UMCS. Mieszka w akademiku. Z chęcią pokaże nam swój komputer. - Mam nielegalnego windowsa, pakiet office i jeszcze kilka programów do obróbki zdjęć - tłumaczy. - mam też zainstalowany program emule, dzięki któremu ściągam sobie najnowsze filmy i piosenki. Wiem, że kradnę, ale nie mam wyrzutów sumienia. W Polsce to wszystko jest za drogie.
- To mit - oburza się Janiszewski. - Przecież system operacyjny do domowego użytku można kupić już za 300 zł. Kupujemy go raz na kilka lat, więc trudno mówić o wysokich cenach. Jak co tydzień tankuję za 250 zł to nie narzekam, bo benzyny nie da się ukraść.
Tomasz takich argumentów nie przyjmuje. Nie boi się też policyjnych nalotów. - Mam program, który maskuje mój adres IP i programy, które w każdej chwili wyczyszczą mój dysk z danych.

Ściągaj sobie

Jeszcze kilka lat temu piractwo kojarzyło się z bazarami. Tu kupowało się płyty z odbijanymi na ksero okładkami. Na stołecznym Stadionie X-lecia można było dostać wszystko; często przed światową premierą. Teraz to się nikomu nie opłaca.
Internet staniał, a łącza są znacznie szybsze. Wystarczy zainstalować program typu Peer 2 Peer i można ściągać sobie do woli. A potem nagrać na płytę, która kosztuje kilkadziesiąt zł.
Co najważniejsze, takie praktyki nie niosły za sobą praktycznie żadnych poważnych konsekwencji.
Teraz to się zmienia.
- Prawo mamy dobre. Ludzie mają coraz większa świadomość twego, że piractwo to przestępstwo. Współpraca z policją jest wzorcowa. Gorzej z wymiarem sprawiedliwości - przyznaje Janiszewski. - Przykłady? Siedem lat temu policja złapała grupę rozpowszechniająca wysokiej klasy podróbki. A jaj jeszcze kilka miesięcy temu byłem wzywany w tej strawie na świadka. Sądy często umarzają warunkowo sprawy o piractwo. Dziwię się jedynie, że nie obciążają sprawców kosztami postępowania. W ten sposób obciążani są wszyscy podatnicy.

Wirusy gratis

Jednak wizyta policji to nie wszystkie konsekwencje piratowania. W Redmont, w amerykańskim laboratorium Microsoftu przebadano zawartość płyt z nielegalnymi windowsami i officami. 350 płyt z 17 krajów. - 34 proc. nie nadawało się do zainstalowania 43 proc. zawierało dodatkowe oprogramowanie instalujące się bez wiedzy właściciela komputera - wylicza Janiszewski. - Były to programy szpiegowskie i wirusy. Niedawno na moje polecenie kupiono też na bazarach pierwsze podróbki nowego systemu, Visty.
Płyty trafiły już do Redmont. - Szczegółowych danych jeszcze nie ma, ale już wiem, że złośliwego oprogramowania jest jeszcze więcej - dodaje specjalista z Microsftu.
A to oznacza, że więcej osób jest narażonych na wyczyszczenie internetowego konta czy szpiegowanie zawartości komputera.
Nie lepiej jest z programami ściąganymi z sieci. Microsoft na bieżąco bada to, co znajduje się w programach typu P2P czy na stronach oferujących oprogramowanie: 59 proc. zawierało złośliwe oprogramowanie. - Sprzedawcy na tym nie tylko zarabiają, ale też zdobywają cenne dane. Bez naszej wiedzy - podkreśla Janiszewski.

Nie przodujemy

Dystrybutorzy i producenci nie tylko straszą, ale i proponują.
- Największe hity wydawane na DVD sprzedają się świetnie. Lepiej, niż kilka lat temu - mówi Marcin Stupka Junior PR Manager w Imperial CinePix, dystrybutorze filmów. - Powód jest prosty: z sieci ściągniemy goły film i to często słabej jakości. A w sklepie mamy film z lektorem, profesjonalnym tłumaczeniem i dodatkami. Co raz więcej ludzi zaczyna też kolekcjonować film. Chce je mieć na półce.
Inna rzecz, że nie każdy chce czekać na sklepową premierę. I tu pojawiają się Stany Zjednoczone. Tam czas między premiera kinową a wydaniem DVD skrócono nawet do półtoramiesiąca (w Polsce wynosi on przeciętnie 6 miesięcy). - I z USA trafiają do Europy filmy znacznie wcześniej - dodaje Stupka. - Prawda jest taka, że właściwie każdy film trafia do sieci i zjawiska piractwa nie da się pominąć. A Polska jest w pierwszej dziesiątce, jeżeli chodzi o piractwo filmowe. Na szczęście nie przodujemy.
W tej niechlubnej statystyce przewodzi... Wietnam. 98 proc. programów używanych w tym kraju jest nielegalna. Trudno tez mówić o jakiejkolwiek sprzedaży filmow czy płyt z muzyką.

Wolę poczekać

Marcin ma 14 lat. Uczy się w gimnazjum. Rodzice kupili mu komputer. Od czasu do czasu siądzie przy nim ojciec, żeby sobie pograć. - Nie interesuje się, czy mam oryginalne czy pirackie gry. Nowoczesne technologie to dla taty czarna magia. On umie tylko odpalić wyścig i przez godzinę szaleć w rajdowym wozie - opowiada Marcin.
Marcin ma na półce kilkadziesiąt gier. Ze cztery legalne. - Szkoda mi kasy. Nie chcę czekać na polską premierę jakiejś gry - tłumaczy powody ściągania. - Dopiero niedawno kupiłem parę oryginałów.
Z grami jest tak, że wielu graczy najpierw ściąga pirata. Kiedy od premiery minie już kilka miesięcy, polscy dystrybutorzy wydają ten tytuł po raz drugi w taniej serii. Zamiast 99 zł kosztuje o polowe mniej albo nawet niecałe 30 zł. - I to się opłaca - mówi Marcin.
Tym bardziej, że posiadanie legalnej gry pozwala np. korzystać z uaktualnień czy poprawek publikowanych przez producenta.

To jest wojna!

Producenci gier, filmow, muzycy... nikt nie chce tracić pieniędzy. Ale trudno walczyć z tym, co jest za darmo.
- Kilka lat temu uruchomiliśmy usługę - www.oryginalnywindows.pl - identyfikacji produktu. Każdy może wypełnić ankietę i sprawdzić, czy to, co kupił i to, co wygląda na oryginalnego windowsa, rzeczywiście takie jest - wyjaśnia Janiszewski. - Jeżeli taka osoba poda informacje o sprzedającym, otrzymuje od nas legalny program. I choć dotyczy to tylko wysokiej klasy podróbek to nie ma tygodnia, by ktoś się nie zgłosił.
Posiadanie oryginalnego windowsa pozwala użytkownikowi na instalowanie dodatkowych funkcji czy aktualizacji programu. Podobnie jest z grami komputerowymi. u jeszcze dystrybutorzy - podobnie jak w przypadku filmów czy płyt z muzyką - dorzucają mnóstwo dodatków czy efektowne pudełko.
To działa, choć nie na wszystkich.
Producenci mają nadzieję, że pozostałych wystraszy perspektywa policyjnych odwiedzin.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Vedymin
crai
Haka
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Vedymin
Vedymin (8 kwietnia 2008 o 21:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zgadzam się z Haka - pominięto całą sferę oprogramowania open source. Które oferuje często to samo a nawet i lepsze bezpłatnie. Tak samo wirusy można dostać ale raczej w crackach i keygenach. Co do samego ścigania "piratów" ma to sens w przypadku organizacji trudniących się tym zarobkowo. Co do "szaraczków" - nie ma szans na zlikwidowanie tej sytuacji w ten drastyczny sposób, metod trzeba szukać gdzie indziej. Ale niestety wielkie koncerny nie dostrzegły jeszcze zmian na rynku i nie jest w ich interesie obniżać ceny. Nie zapominajmy też że znikomy procent ze sprzedaży płyty idzie na autora i samo wyprodukowanie płyty - reszta wędruje do kieszeni pośredników. Pięknym przykładem tego iż można zmienić postępowanie wydawnicze jest zespół Green Day (tu nie jest pewny czy to ten zespół czy inny - po prostu nie pamiętam już) który zamieścił do pobrania w sieci swoją nową płytę. Opłaty były dobrowolne i w dowolnej wysokości. Mimo tego zebrali pokaźną sumkę dolarów Czego im gratuluję.
Inny problem to chora sytuacja kiedy wydawca/dystrybutor/producent/inny jest orzecznikiem w swojej własnej sprawie. Toż to jakiś absurd! A już przyznawanie złotych odznak (czy jakoś tak się nazywały) przez producentów dla policjantów wygląda na łapówkę - bo jak inaczej to rozumieć. Miejmy nadzieję że nie skończymy w sytuacji gdy opłacana przez nas z podatków policja będzie pracować na zlecenie korporacji/wydawców.
Pieniądze wydawane przez producentów na zabezpieczenia są pieniędzmi wyrzucanymi w błoto - nie zdają egzaminu. A co do organizacji antypirackich itp - bardzo ciekawie tłumaczyła się jedna z nich gdy wykryto na jej stronie że piracko użyła skryptu Aladyn - twierdzili że: "przecież to malutki program". Tu widać jakie poszanowanie prawa jest w tych organizacjach.
Rozwiń
crai
crai (7 kwietnia 2008 o 12:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No to gratuluje pomyslu koledze z prawa Tomkowi - za taki komputerek zamyasz sobie droge do realizowania sie w zawodzie prawniczym - bo bedziesz z wyrokiem
Rozwiń
Haka
Haka (6 kwietnia 2008 o 18:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po pierwsze to wg. Polskiego prawa samo sciaganie piosenek jak i filmow nie jest karalne.
Po drugie prosze wirusy sa dosc czeste, ale w crackach i keygenach. Chociaz zdarzaja sie i takie, ktore wirusow nie maja , zalezy skad sie sciaga .
Po trzecie jest jeszcze wolne oprogramowanie, o ktorym tutaj mowy nie ma..
Cala akcja wydaje sie tylko byc nastawiona na zwiekszenie zarobkow wytworni i pseudo antypirackich agencji. Podnoszenie swiadomosci uzytkownikow internetu/komputerow powinno wygladac zupelnie inaczej..
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!