poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Nie wykręcaj się, tylko kręć

Dodano: 12 czerwca 2008, 16:26

Rozmowa z Andrzejem Mathiaszem, który wymyślił konkurs filmowy "Lublin is coming”

• Dużo ludzi w Lublinie kręci filmy?

- Nie mam pojęcia. To znaczy nie wiem, ile osób ma kamerę i jej używa. Ale, jeśli ktoś nie ma kamery, to też może startować w konkursie. Wystarczy aparat lub telefon komórkowy. Ponieważ już chyba wszyscy mają komórki - wszyscy kręcą filmy.

• Czyli konkursowe prace powinny przysypać jurorów na amen, a gala, w czasie której zobaczymy najlepsze, będzie trwała i trwała...

- O to w tym konkursie chodzi, żeby jak najwięcej filmów do nas trafiło. Nawet w regulaminie jest informacja, że każdy autor może przedstawić nieograniczoną ilość prac. Zachętą do udziału jest nagroda. Moim zdaniem atrakcyjna.

• Ile?

- 5 tysięcy złotych.

• Można zgarnąć 5 tysięcy za nakręcenie filmu trwającego

- Film ma trwać maksymalnie 3 minuty, może być krótszy. Nie musi być nakręcony, może być animowany, może być montażem kilku fotografii opatrzonych podpisem czy komentarzem. To, co stworzą uczestnicy konkursu, ma nie być wprost reklamą miasta. Nie czekamy na 300 ujęć Bramy Krakowskiej albo Ratusza i sloganu: Lublin jest fajny. Chodzi nam o to, by autorzy pokazali miasto tak, jak nikt inny tego nie zrobił. Sfilmowali czy sfotografowali coś zabawnego, intrygującego, może paskudnego. Pokazali swój, osobisty Lublin. Zobrazowali w sposób jak najmniej konwencjonalny hasło "Lublin - miasto inspiracji”. I za to mogą dostać 5 tysięcy złotych.

• Oprócz wymogu czasu - nie więcej niż 3 minuty - innych ograniczeń twórcy nie mają?

- Drugie, ostatnie ograniczenie: musimy dostać prace do 30 września. I tyle. Może powstać fabuła, dokument, animacja. Autor może być w wieku dowolnym. Jeśli jest małoletni, to formularz zgłoszeniowy wypełnia i podpisuje rodzic lub opiekun. Może być mieszkańcem naszego miasta, ale nie musi, może tu tylko studiować, pracować lub być na wycieczce.

• Co się stanie z tymi filmami?
- To jest cały gwóźdź tego pomysłu. Filmiki będą sukcesywnie trafiały do Internetu. Opatrzone logo miasta, napisami i jeśli będzie trzeba, tłumaczeniem tekstów. Taka zmasowana akcja na przykład na You Tube. Sukcesywnie, co kilka dni, na przykład przez 3 miesiące będzie się pojawiał nowy filmik lubelski. Ludzie się będą nimi wymieniać, podsyłać sobie linki. Taka jest nasza idea. Oprócz tego, prace spełniające techniczne wymogi emisji będzie pokazywał lubelski oddział Telewizji Polskiej.

• Internet to fajne, bardzo pojemne miejsce otwarte na cały świat...
- ...ale właśnie z tego powodu autorzy muszą się zastanowić czy ich film będzie zrozumiały dla każdego.

• A co będzie, jeśli się okaże, że miasto promuje się w Internecie filmem, którego autor, że tak powiem pożyczył sobie czyjąś muzykę, zdjęcia i jeszcze gdzieś pomysł?

- W regulaminie konkursu jest paragraf mówiący o tym, że nadesłanie przez uczestnika filmu jest równoznaczne z oświadczeniem, iż jest on autorem filmu i posiada wszelkie prawa autorskie na wszystkie elementy składowe. Ma też zgodę występujących w filmie osób na wykorzystanie i upublicznienie ich wizerunków.

• Lublin jest fotogeniczny?

- Bardzo. Moi znajomi z Krakowa i innych miast są nim zachwyceni.
Rozmawiała Agnieszka Dybek
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!