poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Niech ogórek skręci w lewo

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 kwietnia 2007, 13:56
Autor: Dominik Smaga

Maciek przez pięć lat jeździł do szkoły okrężną drogą, byle tylko jechać trolejbusem. W piwnicy nic mu się już nie mieści.

Rafałowi ogórek kojarzy się tylko z jednym. I ma dylemat, czy obejrzeć się na ulicy za modelką, czy za ogórkiem.


Budowlaniec

Maciej Zyśko, lat 24, kawaler. Student Politechniki Lubelskiej, kierunek budownictwo, III rok.
Pierwsze objawy: w wieku 8 lat.
- Bardzo lubiłem jeździć starym autobusem, typu "ogórek”. Ostatnie takie wozy kursowały wtedy w PKS-ach - opowiada Maciek.
I tak mu już zostało.
Kiedy skończył podstawówkę trafił do "budowlanki” przy Al. Racławickich. Z domu do szkoły miał niecałe 10 minut jazdy autobusem. Raptem 4 przystanki. Ale zamiast iść na swój przystanek. szedł pod górkę na przystanek obok biurowców ZUS, skąd zaczynają trasę trolejbusy do śródmieścia. Trasa do pokonania: 8 przystanków. Naokoło, dwa razy dłużej niż autobusem. - Ale jechałem specjalnie. Tylko po to, żeby przejechać się trajtkiem.

Prawnik

Rafał Tarnawski, lat 24, kawaler. - Szukam młodej, która lubi autobusy - dorzuca półżartem Rafał. Studiuje prawo na UMCS, V rok.
Pierwsze objawy: w wieku 5 lat.
- Zacząłem zbierać bilety komunikacji miejskiej. Zresztą zbieram je do dziś, staram się być na bieżąco. Ile ich mam... nie doliczę się... trzy klasery?
Rafał do podstawówki musiał dojeżdżać. Z dzielnicy Czuby na odległe Tatary. - I jak tak codziennie jeździłem, policzyłem wszystkie autobusy w mieście - dodaje. Miał nawet specjalną kartkę ze spisem wozów. Przekładał ją do zeszytu, który był mu potrzebny na lekcji.
W ten sposób poznał każdy lubelski autobus i trolejbus.
Sprawdzamy.
• Jakiego koloru jest trajtek z numerem bocznym 755?
- Zielony - odpowiada Rafał.
Ma rację.

Przez siatkę do sieci

Najpierw miłośnicy komunikacji miejskiej podglądali intymne życie autobusów przez siatkę ogrodzeniową zajezdni przy al. Kraśnickiej.
Potem siatkę zastąpiła globalna sieć. Czyli Internet.
W ten sposób zarówno Rafał, jak i Maciek zauważyli, że takich jak oni jest więcej. I trafili do Lubelskiego Towarzystwa Ekologicznej Komunikacji.
- Towarzystwo powstało osiem lat temu - wspomina Bohdan Turżański, prezes LTEK, na co dzień pracownik MPK Lublin. Razem z kolegą wpadliśmy na pomysł, żeby stworzyć w Lublinie muzeum komunikacji. Napisała o tym jedna z gazet i zaczęli się zgłaszać do nas podobni zapaleńcy. Teraz towarzystwo skupia ponad 30 osób. Co roku dołącza kilka kolejnych.
Regularne wizyty w zajezdniach na Helenowie i Majdanie Tatarskim. Wymiana wrażeń, zdjęć, a przede wszystkim wiedzy. I to takiej, która przeciętnemu pasażerowi jest całkowicie zbędna.

Trolejbusowe obieżyświaty

Znają wszystkie trasy autobusów. Nawet te, które już zlikwidowano. - Linia 41? Wycofano ją w 2003 albo 2004 roku. Jeździła w szczycie z ul. Mełgiewskiej na Filaretów - Rafał nie pudłuje. Kolejna próba:
• Jaka jest trasa trolejbusu linii 22 w Gdyni?
- Sprzed dworca na Cisową. Chyba. Ale może lepiej tego nie pisać, bo okaże się, że źle.
• I to byłby taki wstyd?
- Przed kilkoma osobami na pewno.
Wstydu nie będzie. Trasa się zgadza.
Maciek jednym tchem wylicza kraje, które odwiedził, szukając trolejbusów. - Ukraina, Słowacja, Litwa, Białoruś. Najciekawiej jest na Ukrainie. To, co u nas jest zabytkiem, tam normalnie jeździ po ulicach.
Narożnik zajezdni przy al. Kraśnickiej wygląda jak złomowisko. Stoją tam graty ściągnięte z różnych miejsc Polski: trolejbus marki Skoda 9TR - rocznik 1975. Dwa marki Saurer rocznik 1957 wraz z przyczepami rocznik 1957 i 1972. Unikatowy trajtek fiata przerobiony z autobusu rocznik 1973. Trolejbus ZIU rocznik 83. I wreszcie ten jedyny, autobus, ten...

Najważniejszy

jelcz 272 MEX, czyli popularny ogórek.
Przez lata woził pasażerów po Lublinie. W pierwszy kurs wyjechał 6 lutego 1971 roku. Pracę zakończył w 1983 r. Kiedyś takie autobusy były podstawą komunikacji zbiorowej. Teraz w całej Polsce zostało ich ledwie kilkanaście. A ogórki w miejskiej wersji ocalały zaledwie trzy. W tym jeden w Lublinie. Ale to obraz nędzy i rozpaczy.
Gdy ogórek zakończył kursy po mieście, trafił w prywatne ręce i służył jako pojazd ekipy remontującej sieci ciepłownicze.
Ostatnie 10 lat spędził na działce w Rozkopaczewie. Właściciel przerobił go na domek letniskowy. - Tam stała lodówka, obok pralka. W drugim końcu telewizor - Rafał wodzi palcem po zardzewiałych wnętrzach. - O! Jest jeszcze boazeria.
Do jelcza strach wsiąść. Kupa rdzy. Brakuje większości części. - Przede wszystkim silnika i skrzyni biegów - mówi Maciek. Od wielu miesięcy wydzwania po różnych PKS-ach z całej Polski i pyta, czy nie mają zbędnych części do ogórka.
- W Kraśniku wypatrzyliśmy cały autobus, przerobiony na holownik. Mielibyśmy prawie wszystko, co trzeba. Ale autobus kosztuje 4,5 tys. złotych. Takiej kwoty nie mamy - dodaje. Całą piwnicę ma zagraconą częściami zamiennymi. Ma nawet komplet szyb. - W piwnicy nie mam już miejsca, żeby postawić nogę.

Plany na przyszłość

Są młodzi, nie mają jeszcze dzieci i na razie opiekują się komunikacyjnymi zabytkami. - Plany na przyszłość? Wyremontować ogórka, skończyć studia... - wylicza Rafał.
• W takiej kolejności?
- No dobra, w odwrotnej.
• Nie za dużo tych autobusów?
- Wystarczy tylko mieć do tego dystans.
• A na czym ten dystans polega? Gdzie jest granica?
- ... - Rafał odpowiada uśmiechem.
• No dobrze. Idziesz ulicą.
Z twojej prawej strony
przejeżdża odremontowany,
lśniący ogórek. Z lewej słynna modelka. W którą stronę się obejrzysz?
- Nie mógłby ten ogórek skręcić bardziej w lewo?
Maciek dodaje, że rodzice już się do tego przyzwyczaili. - Na początku strasznie marudzili, że znoszę graty do piwnicy - przyznaje. I twierdzi, że dystans do swej pasji ma: Na piwie ze znajomymi o autobusach nie rozmawiam.
Liczy, że jeszcze w tym roku uda się ściągnąć do Lublina jedyny w Polsce przegubowy trolejbus Ikarusa (w Lublinie były kiedyś dwa). Teraz stoi w Gdańsku i trzeba go będzie holować przez cały kraj.

Diagnoza?

Powoli zbieramy się do wyjścia z zajezdni. Jeszcze tylko parę zdjęć przy ogórku i wracamy do redakcji.
- A czy teraz my możemy zadać pytanie? - łapie nas Maciek.
• Pytajcie...
- Jaka diagnoza?

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!