czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Nikt nie został na obcinaniu głowy

Dodano: 5 marca 2009, 08:57

Leszkowice. Adam w ogóle nie pamięta, czy obcinał głowę koledze. Heniek, jak zobaczył tryskającą krew, uciekł z resztką spirytusu. A Tomek i drugi Heniek (brat Adama) twierdzą, że wyszli z popijawy, zanim Edek zginął

W poniedziałek proces ruszył w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Na salę sądową Adama G. wprowadzili policjanci. Posadzili go za kratami; w klatce. Tylko jego prokuratura oskarżyła o dokonanie makabrycznej zbrodni, a potem poćwiartowanie zwłok Edwarda Z. I tylko jemu grozi wieloletnia odsiadka.

Tylko spirytus się zgadza

Pozostali oskarżeni Henryk L., Henryk G. i Tomasz P. przyjechali do sądu z podlubartowskich Leszkowic. Przesiedzieli w areszcie po parę miesięcy, ale prokuratura zmieniła im zarzut z zabójstwa na znacznie łagodniejszy: niezawiadomienie organów ścigania o zbrodni.

Na procesie wszyscy zachowali się tak samo. Powiedzieli, że do niczego się nie przyznają. Potwierdzili to, co wcześniej mówili na przesłuchaniach w prokuraturze. I nie chcieli odpowiadać na żadne pytania.

A w śledztwie każdy z nich inaczej opowiadał o tym, co zdarzyło się 22 stycznia ub. roku na popijawie w domu Henryka L. Zgadzało się tylko jedno: razem biesiadowali przy spirytusie.

Adam G.: Nie pamiętam

Krępy mężczyzna podczas całej rozprawy powiedział tylko kilka słów. - Nie przyznaję się - wycedził, a potem potwierdzał: Nie, nie wiem, nie pamiętam, co robiłem tamtego dnia w Leszkowicach.

Pamiętał tylko, że 22 stycznia ub. roku pił z bratem na miejscowym przystanku rozrobiony spirytus. Kupił cały litr w plastikowej butelce. Co było dalej - już nie wie. Jakoś znalazł się w domu, gdzie obudzili go policjanci.

Edwarda Z. tamtego dnia nawet nie widział. Nie pamięta, czy 22 stycznia w ogóle był w domu Henryka L. A wcześniej odwiedził go tylko parę razy.

No i nie wie, w jaki sposób w jego domu znalazła się zakrwawiona siekiera, a krew była też na jego ubraniu.

Heniek L.: Widziałem, jak Adam rąbie siekierą

To jego wyjaśnienia prokuratura uznaje za najbardziej wiarygodne. Właściciel rozpadającego się domu w Leszkowicach 22 stycznia pić zaczął już w południe. Najpierw w domu z kompanem, który przyniósł cztery złote. Dopożyczyli pieniędzy i chodzili do sklepu po kolejne wina. Wypili trzy.

Potem przenieśli się na przystanek. Spotkali braci Adama i Henryka G. Z kupionym spirytusem poszli do domu Heńka L.

Spirytus rozrobili wodą ze studni. Gdy zostało tylko pół litra doszedł Edward Z. - Taka ciamajda, nie kłócił się z nikim - opisywał go Heniek na przesłuchaniu.

Edek usiadł na krześle. Adam bez powodu rzucił się na niego z pięściami. Uderzył kilka razy, aż Edward spadł z krzesła. Za piecem stała pożyczona od sąsiada siekiera. Była ostra, bo właściciel o nią dbał.

Wracam, a tu zwłoki

Adam chwycił za siekierę, powymachiwał nią, a potem rąbnął nowego gościa w klatkę piersiową. - Zrobił się blady, miał przewrócone oczy - opisywał wygląd Adama G.

Trysnęła krew. Zaatakowany od razu stracił przytomność. Co było dalej, tego Heniek już nie wie. Bo jak twierdzi, wybiegł z domu, zostawiwszy trzech kompanów, nie licząc rannego.

- Przestraszyłem się, pomyślałem róbta, co chceta - relacjonował. Ale przed wyjściem… odlał trochę spirytusu. Wypił go na ławce przed domem, a potem na przystanku. Do domu wrócił o trzeciej nad ranem. Nikogo nie było. Znalazł poćwiartowane zwłoki kolegi. Pobiegł do sąsiada, żeby wezwał policję.
Henryk G. (brat Adama): Brat mnie się czepił

Heniek, młodszy brat Adama, wyszedł z więzienia niedługo przed krwawą jatką. Siedział za napad na miejscowy sklep.

22 stycznia najpierw pił spirytus na przystanku. Potem w domu Henryka L. Tam brat się na niego rzucił. Bili się ze dwie minuty. Ze zwady wyszedł z rozbitym łukiem brwiowym. Zdjął bluzę i wytarł nią twarz z krwi. Pamięta, że przyszedł Edward Z., który położył się na wersalce.

Co było dalej, oczywiście, nie wie, bo poszedł do domu. Położył się spać i nie wychodził już do rana. A o śmierci kolegi dowiedział dopiero od policjantów. - Nie pomagałem poćwiartować zwłok, nie byłem przy tym zabójstwie - mówił śledczym.
Tomasz P.: Adam przyszedł z siekierą

- Mnie przy zabójstwie nie było - twierdził też ostatni z uczestników krwawej libacji. U Henryka L. siedział tylko do 21. Widział bójkę braci i przyjście Edwarda Z. Słyszał, jak Adam pyta go o jakieś pieniądze i zaczyna bić. Wtedy wyszedł i wrócił do domu.

Tomasz P. przypomniał sobie, że tej samej nocy jeszcze raz widział Adama G. O północy do jego drzwi ktoś zapukał. To był Adam. Mówił: Zabiłem, zabiłem, ale nie dodawał kogo. Miał w ręku siekierę, a na sobie zakrwawioną odzież. Kazałem mu odejść i położyłem się spać.

Tak wyjaśniali oskarżeni. Sędziowie przesłuchali już też niektórych świadków. Kolejnych wysłuchają już w piątek, 6 marca.
Czytaj więcej o:
klara
ewka
perez
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

klara
klara (28 listopada 2010 o 11:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a skąd mieli ten spirytusik?
Rozwiń
ewka
ewka (23 marca 2010 o 22:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
banda deb***i i morderców i gdzie tu sprawiedliwość??
do duoy z polskim prawem
Rozwiń
perez
perez (5 marca 2009 o 14:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
".....ze łba nie było co zbierać,wyrwałem chwasta...."- pomyślał sobie jeden o drugim i pili dalej
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!