czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Magazyn

O roli trawy w życiu człowieka

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 czerwca 2009, 11:24

Rozmowa z Katarzyną Szczypior, architektem krajobrazu.

- Lubi pani trawę?

- Hmmm...

- Zaraz, zaraz. Nie pytam czy pani pali trawkę. Pytam o trawę.

- Nie, nie palę trawki, w ogóle nie palę. A trawę traktuję jak żywą materię plastyczną. To taka prosta forma.

- Prosta w znaczeniu prostoty pojedynczej rośliny - ziarenko i zielony listek czy ogólnie, jako środek wyrazu?

- Trawa przeniesiona w miejsce gdzie zwykle jej nie ma, natychmiast budzi zainteresowanie. W centrum Lublina jest mnóstwo trawników, na które nikt specjalnie nie zwraca uwagi, bo jest to najbardziej pospolita forma zieleni w mieście. Ale kiedy w czasie zeszłorocznej Nocy Kultury trawa wyrosła w rynsztoku na deptaku to natychmiast wszyscy ja zauważyli. Pytanie podstawowe, powtarzane setki razy było jedno: czy to prawdziwa trawa? Ludzie jej dotykali, zdejmowali buty, żeby przejść się po niej boso, skubali sprawdzając czy to rośliny.

• Była jakaś głębsza autorska myśl w tej instalacji? I czy to, co pani robi w miejskiej przestrzeni to są instalacje?

- Tak, to są instalacje. Trawa wyrosła w rynsztoku. Rynsztok kojarzy się z odpadem, ściekiem, smrodem. Może współcześnie pełni inną funkcję, ale generalnie rynsztok to brud. I w tym brudnym miejscu pojawiło się życie. Może ktoś zaciekawiony trawą na środku deptaka do takich wniosków doszedł.

• A tegoroczna akcja przed Ratuszem? Całe schody były pokryte trawą, a u podnóża na okrągłych trawnikach stały leżaki. Słyszałam głosy, że to satyra na wypoczynkowe podejście do pracy urzędników albo, że pani szydzi, że urzędnikom słoma (trawa) wystaje z butów.

- A, tego to nie słyszałam. Oczywiście, że wybór miejsca nie był przypadkowy, bo Ratusz to symbol władzy w mieście. Ta trawa wchodząca do ratusza po schodach…

• No, właśnie, wchodząca czy schodząca, bo nad tym też przechodnie się zastanawiali?

- Wchodząca. Trawa wchodziła do Ratusza, a nawet go atakowała mówiąc: Jest mnie za mało!

• Brakuje pani zieleni w miecie?

- Lublin jest zielonym miastem, ale ta zieleń jest zaniedbana. To jest wada większości miast w Polsce. Bez względu czy chodzi o stare dzielnice czy nowe.

• Rozmawiamy o akcjach artystycznych w przestrzeni publicznej, ale pani mówi o zieleni nie jak wizjoner sztuki współczesnej tylko…

- Architekt krajobrazu, bo takie kończyłam studia na KUL i pracuję jako projektant w firmie Garden Concept Architekci Krajobrazu.

• Czyli akcje w czasie Nocy Kultury traktuje pani, jako zabawę?

- Traktuję zupełnie poważnie, choć to ma zalety zabawy. Ale ciężko się przy tej zabawie pracuje i bez pomocy współpracowników nie była bym w stanie tych instalacji stworzyć. Ale pomysł na zwrócenie uwagi ludziom na zieleń w mieście i że ulica może się zmienić dzięki niej, to nie tylko moje akcje z trawą. Pamięta pani żonkile na Rynku Starego Miasta i na Grodzkiej? To Piotr Dubec, który pomagał mi przy trawie realizował pomysł z żonkilami. On właśnie kończy na KUL ten sam kierunek.

• Kto to architekt wiem, co to jest krajobraz też. A czym się zajmuje architekt krajobrazu?

- Tak najprościej: stara się tworzyć i chronić przestrzeń, która jest piękna. Mój znajomy miał mój telefon zapisany pod hasłem "Kasia od choinek”, bo mu się architekt krajobrazu kojarzył wyłącznie z roślinami. A to dziedzina łącząca urbanistykę, planowanie przestrzenne, kształtowanie małej architektury - nawierzchnie, schody, mury, rzeźby. W Zamościu będzie realizowany nasz projekt Rynku Wodnego, bo wygraliśmy konkurs. Podobnie na Pradze Południe w Warszawie - udało się odnieść sukces projektem parku. W Lublinie też będzie widać efekty naszej pracy: np. przy powstającym budynku informatyki UMCS, czy na pasie zieleni między jezdniami na al. Witosa gdzie pojawią się dość niekonwencjonalne elementy. Ale większość zleceń to rzeczywiście prywatne ogrody.

• To trzeba mieć cierpliwość, żeby tak czekać na efekty swojej pracy. Taki ogród to pewnie dopiero za kilka lat będzie wyglądał jak powinien.

- Klienci na szczęście to wiedzą no i zawsze staramy się by już na stracie ogród wyglądał dobrze.

- Co się dzieje z pani instalacjami po Nocy Kultury?

- Tegoroczna trawa, która nie była zbyt ładna i musiała być szybko uprzątnięta poszła na kompost. Ale po zeszłorocznej został ślad. Trochę rośnie koło muszli w Ogrodzie Saskim i przed Tekturą na Wieniawskiej.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
indiced
indiced
kopl
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

indiced
indiced (13 czerwca 2009 o 03:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[font="Arial Black"][color="#FFA500"]Lublinianinem czy Lublinianką jest każdy kto odkryje tą magię, kto czuje Lublin. [/color][/font]


Lublin to nie Wawa, gdzie o takie rzeczy się spierają.
Lublin to znów miasto wielokulturowe,
cieszące się z każdego nowego Lublinianina i Lublinianki!
;D
Rozwiń
indiced
indiced (13 czerwca 2009 o 03:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lublinianinem czy Lublinianką jest każdy kto odkryje tą magię, kto czuje Lublin.


Lublin to nie Wawa, gdzie o takie rzeczy się spierają.
Lublin to znów miasto wielokulturowe,
cieszące się z każdego nowego Lublinianina i Lublinianki!
Rozwiń
kopl
kopl (13 czerwca 2009 o 01:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Katarzyna Szczypior. Pochodzi z Częstochowy, ale od 9 lat jest lublinianką" no niestety ale lublinianką na pewno nie jest, z tym już trzeba się urodzić
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!