niedziela, 22 października 2017 r.

Magazyn

O to walczą kandydaci na radnych: diety, karty i wydatki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 14 listopada 2014, 19:30

W najbliższą niedzielę pójdziemy do urn, by wybrać radnych gminnych, powiatowych i wojewódzkich oraz wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

- W wyborach samorządowych podejmujemy bardzo ważne decyzje, których efektem będą działania najbardziej odczuwalne przez mieszkańców - mówi prof. Grzegorz Janusz, dziekan Wydziału Politologii UMCS. - Samorząd z mocy prawa tworzy społeczność danej miejscowości i tu rozgrywa się wiele ważnych dla nas spraw. Druga kwestia, to idea aktywizacji społecznej. Ludzie muszą mieć świadomość, że funkcjonują w określonej wspólnocie. Cały czas budujemy tę świadomość, ale wciąż jest ona większa w mniejszych miejscowościach.

Diety w procentach

Kandydaci, którzy w okresie kampanii wyborczej spoglądają na nas z billboardów i plakatów walczą jednak nie tylko o prawo decydowania w wielu ważnych dla mieszkańców sprawach, ale też o pieniądze. Dieta radnego może wynieść tyle, co druga pensja. Ta kwota jest uregulowana prawnie i w Polsce maksymalnie może to być 2649,69 złotych.

W Lublinie średnia dieta radnego wynosi ok. 2600 zł. - W zależności od obecności, lub nieobecności na posiedzeniach rady i spotkaniach poszczególnych komisji - mówi Dorota Bartoszczyk, dyrektor biura lubelskiej Rady Miasta.

Wynagrodzenia lubelskich radnych uzależnione są od przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw ogółem, które obecnie wynosi 3939,22 zł. Za pracę w co najmniej trzech komisjach należy się 70 proc. tej kwoty, w dwóch - 60 proc, a w jednej - 50 proc. Jeśli radny nie działa w żadnej komisji, może liczyć tylko na 30 proc. wspomnianej sumy. - Ale w tej chwili nie mamy żadnego takiego przypadku - zaznacza Dorota Bartoszczyk.

W przypadku nieobecności na sesji rady, rajcom potrąca się 30 proc. stawki wyjściowej. Gdy radny nie przyjdzie na komisję, jego wypłata będzie uszczuplona o 10 proc. Usprawiedliwieniem może być sytuacja, w której brak obecności spowodowany był wypełnianiem mandatu radnego.

Nie opłaca się nie być

Zazwyczaj diety najbliższe możliwym maksymalnym stawkom przyznawane są głównie radnym z większych miast. To znajduje potwierdzenie w rzeczywistości, bo na przykład znacznie mniej, niż w Lublinie, otrzymują radni Puław. Tu za udział w posiedzeniach rady i pracę w czterech komisjach miesięczna dieta przewodniczącego wynosi 1073 zł., jego zastępcy: 983 zł., a szeregowego radnego 894 zł. Za nieobecność potrącane jest 15 proc. tych kwot. - Z tym ostatnim bywa różnie, ale zazwyczaj nieobecności podczas obrad jest mało - przyznaje Marta Iskierska z biura puławskiej Rady Miasta.

Sami sobie obcięli

Ciekawy przypadek miał ostatnio miejsce w Łęcznej. We wrześniu tego roku miejscowi radni, po kilku miesiącach rozmów przyjęli złożony przez burmistrza projekt dotyczący… obniżenia diet. - Założenie było takie, by zbliżyć je do stawek, jakie otrzymują radni w Lubartowie. Ostatecznie nie zostało to wyrównane do tego poziomu, ale diety zostały obniżone - mówi Grzegorz Kuczyński z Urzędu Miasta w Łęcznej.

W związku z tym przewodniczący łęczyńskiej Rady Miasta otrzymuje teraz 1600 zł (wcześniej 1987), wiceprzewodniczący 900 zł (1764), przewodniczący Komisji Rewizyjnej i Finansów po 800 zł (1344), przewodniczący innych komisji 700 zł (1344), a szeregowi radni 600 zł (1260).

Dla porównania: we wspomnianym Lubartowie dieta przewodniczącego rady wynosi 1590 zł, jego zastępcy 695 zł, a radnego 497 zł. Te stawki są jeszcze niższe w mniejszych miejscowościach - radny miejski w Bełżycach dostaje miesięcznie 340 zł, a przewodniczący Rady Miasta - 1202 zł.

Kosztowne wybory

Nadchodzące wybory samorządowe należą do najdroższych w historii. Samo wydrukowanie ponad miliona 758 tysięcy kart do głosowania (tyle osób uprawnionych do głosowania jest w naszym regionie) to koszt 1,3 miliona złotych. A przecież w większości lokali wyborczych wyborcy dostaną po cztery karty z nazwiskami kandydatów.

- W naszych ośmiu powiatach (dawne województwo lubelskie - red.) druk kart w wyborach do rad powiatów pochłonie ok. 513 tys. zł, a w wyborach na prezydentów, burmistrzów, wójtów i radnych 806 tys. zł - podaje Teresa Bichta, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Lublinie. - Do tego dochodzą diety dla członków komisji wyborczych, które w tym roku będą wyższe niż cztery lata temu. W naszym okręgu wydamy na nie w sumie ponad 2,7 mln zł.

To pierwsza podwyżka diet od ośmiu lat. Przewodniczący komisji dostanie 380 zł, jego zastępca 330 zł, a szeregowy członek 300 zł. W całym województwie lubelskim działać będzie 1905 komisji wyborczych. W większości z nich pracować będzie po dziewięć osób.
  Edytuj ten wpis
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!