wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Obraz kontrolny

Dodano: 3 stycznia 2008, 12:34

Rozmowa z Andrzejem Tucholskim, psychologiem

• Ma pan dzieci?
- Mam.

• Oglądają telewizję?
- Oglądają.

• A pan kontroluje, co oglądają?
- I tu jest problem. Bo dwie córki są już dorosłe i same sobie wybierają programy. Natomiast syn ma 16 lat i rozmawiamy o tym, co ogląda.

• To nie lepiej w ogóle mu zakazać oglądania telewizji, dopóki nie będzie pełnoletni? Z ogólnoeuropejskich badań wynika, że ponad połowa rodziców w Polsce uważa, że telewizja ma negatywny wpływ na ich dzieci.
- Nie można tak generalizować. To jak z Alfredem Noblem. Jego wynalazek - dynamit - miał zrewolucjonizować pracę górników. A tymczasem zrewolucjonizował metody zabijania ludzi. Wyrzuty sumienia doprowadziły Nobla do ufundowania nagrody. I podobnie jest z telewizją. To przecież bardzo dobry i potrzebny wynalazek.

• Wszystko zależy od tego, jak jest wykorzystywany?
- I od tego kto i kiedy ocenia. Są przecież szkodliwe książki, a nikt nie mówi, że książki są w ogóle złe. A po latach inaczej patrzy się chociażby na wiele książek dla dzieci.

• Przykład?
- Baśnie Andersena. Ich znaczna część wynikała z prawdopodobnych zaburzeń psychicznych autora. Czy to dobra lektura dla dziecka? Albo Harry Potter - niemałe grono rodziców nie pozwala tego czytać swoim dzieciom. Wiele środowisk - w tym niektórzy kurialiści watykańscy - dopatrywało się tu propagandy satanizmu czy pogaństwa. Do telewizji należy podchodzić podobnie. Jest ona tak różnorodna, że nie da się jej jednoznacznie oceniać. Ostatnio widziałem wyniki ciekawych badań przeprowadzonych we Francji. Okazało się, że więcej ogólnej wiedzy francuska młodzież czerpie nie ze szkoły, a właśnie z telewizji.

• To jak dziecko powinno oglądać telewizję?
- Dawno temu z synem postanowiliśmy wyeliminować nadmiar brutalności i nieodpowiednich treści z filmu dla najmłodszych. Na warsztat wzięliśmy klasykę, czyli "królewnę śnieżkę” Disneya...

• Czyli coś, co każdy rodzic bez wahania puści kilkulatkowi.
- Dokładanie. Niewiele nam z tego filmu zostało. Wypadła np. scena z użyciem wiewiórki jako ścierki do naczyń. Na podobnej zasadzie zdyskwalifikowaliśmy właściwie całą serię "Toma i Jerry'ego”. Może nie na wszystkich robi to wrażenie, ale 3-5-latki nie powinny na takich wzorach uczyć się wzajemnych relacji. Kiedyś 4-latek opowiadał mi, że kolega pomylił go z piłką. Jak to, pytam. Kopał mnie. Tu chodzi przede wszystkim o to, że dzieci pewne treści rozumieją zupełnie inaczej niż dorośli. Dziecko i dorosły niby mówią o tym samym, ale przeżywają to zupełnie inaczej.

• Coś, co na nas nie robi najmniejszego wrażenia, u dziecka może spowodować zmianę postępowania?
- Posłużę się przykładem. Z Lublina, sprzed chyba już 20 lat. To była głośna sprawa - kilku chłopców podpaliło kolegę. Kiedy przyjechała karetka, byli pewni, że podpalonemu nic się nie stało. Ich zdaniem było to niemożliwe, bo przecież widzieli takie rzeczy na filmach i tam nikomu nic się działo. Wtedy w roli chłopca do bicia ustawiono sobie złą telewizję. Dziś padłoby pewnie na brutalne gry komputerowe. Dlatego jestem zdania, że telewizję należy oglądać razem z dzieckiem i to dość uważnie.

• Żeby nasza pociecha przypadkiem nie zobaczyła, skąd się biorą dzieci?
- Niekoniecznie. Dla dziecka bardzo niepokojącą sceną może być widok atakującego psa niż morderstwo. Bo takiego psa może spotkać pod blokiem. Poza tym, w trudnych momentach dziecko patrzy na rodzica z pytaniem w oczach. To świetny pretekst do rozmowy. Dlaczego ktoś w filmie postępuje tak, a nie inaczej. Dlaczego czegoś nie powinno się robić.

• Jednak większość rodziców ustala, że dziecko może oglądać wszystko do dobranocki i jest święcie przekonana, że to wystarczy. Bo w telewizji nie pokazuje się nic zdrożnego przed 23, a jeszcze każdy program ma oznaczenie wiekowe.
- A tu bym bardzo uważał, bo można się naciąć. Te kwadraciki i trójkąciki miały właśnie uspokoić rodziców, ale jest problem.

• Jaki?
- Każda telewizja ma swoje kryteria. Po drugie, często nikt nie ogląda jakiegoś programu czy filmu, tylko sugeruje się jakimiś opisami. Podobnie może być z grami czy gazetami, które są dla dzieci równie ważne. Nigdy nie zapomnę katechetki z Lublina, która spytała zerówkę, jaki jest najważniejszy dzień w tygodniu. A cała klasa chórem: środa!!!

• ???
- W środę do kiosków trafiał nowy numer "Kaczora Donalda”.

• To może jednak lepiej kontrolować? W telewizorach bez problemu można ustawić blokadę rodzicielską. To samo z Internetem...
- Nie, nie. To bardzo zły pomysł. Tak "prywatna telewizja” alienuje dziecko z grupy. Bo rówieśnicy oglądają inne kreskówki, a to dziecko ogląda tylko to, co mama albo tata dopuścili. I to dziecko, po pierwsze, nie ma o czym rozmawiać z kolegami i koleżankami, a po drugie, zaczyna działać mechanizm "zakazanego owocu”. Złym pomysłem jest też całkowita izolacja od mediów. Znam rodziny, które nie mają telewizora. Im się wydaje, że chronią własne pociechy przed złem płynącym z ekranu. Po pierwsze, dziecko nie nauczy się obcować z mediami, które są w naszym życiu bardzo ważne, a po drugie...

• Zakazany owoc. Pójdzie do kolegi i obejrzy wszystko, na co będzie miało ochotę.
- I bez żadnego komentarza ze strony dorosłych. I nawet nie chodzi o to, że zobaczy jakiś brutalny film czy pornografię. Zwyczajnie, nie zrozumie telewizji.

• Jak to?
- Telewizja to jeden wielki skrót myślowy. Liczy się czas. Całą wypowiedź trzeba upchnąć w kilkadziesiąt sekund i siłą rzeczy telewizja prezentuje mocno uproszczony obraz świata. I to też trzeba dziecku wyjaśnić. Tym bardziej że ono z telewizji bierze wiedzę o świecie i wzorce do postępowania, a kryteria jego wyboru mogą być zaskakujące.

• To znaczy, że 7-letnia Ania Mrówka ze Świdnika po oglądaniu telewizji będzie się dziwnie śmiać, mówić w kółko "hallo” i żądać różowych minispódniczek, żeby wyglądać jak Doda? A jej starszy braciszek zamieni się w Mroczka?
- Wyjaśnię to tak: miałem niedawno wykład dla studentów o technikach manipulacji. Po wykładzie podeszły do mnie dwie dziewczyny przerażone tym, że ich dwie koleżanki, które ciągle zatruwają im życie, bardzo pilnie - co im się zazwyczaj nie zdarza - notowały. I że teraz, uzbrojone w nową wiedzę, dopiero dadzą nam popalić. Podobnie dziecko może czerpać z telewizora bezpośrednie wzorce postępowania w konkretnych sytuacjach.

• Rodzice boją się też, że telewizja straszy ich dzieci.
- Nie widzę specjalnie zagrożenia ze stron programów dla dzieci, jeżeli będziemy stosować zasadę współuczestnictwa w jej oglądaniu.

• A dziecko powinno mieć telewizor we własnym pokoju?
- Nie wyobrażam sobie telewizora w pokoju 6-7-latka. Oglądanie powinno być czynnością wspólną. Trzeba też być przygotowanym na odwrotną sytuację: że dziecko nas spyta, co oglądamy.

• A może niepotrzebnie przejmujemy się telewizją, bo dzieciaki i tak siedzą w Internecie.
- O nie! Telewizja wciąż jest wszechobecna i najważniejsza. Mój syn robił strony, zakładał fora, buszował... i stwierdził, że brakuje mu człowieka, z którym może porozmawiać twarzą w twarz. Że Internet jest oderwany od rzeczywistości, zupełnie anonimowy i każdy może pisać bzdury. A telewizja daje poczucie wspólnoty. Kiedyś, jak były 2 kanały, wszyscy na drugi dzień komentowali przygody porucznika Borewicza.

• Teraz pół Polski przeżywa każdy taniec gwiazdy. A nie jest tak, że cała telewizja dziecinnieje? Reality show, tańce i śpiewy z gwiazdami, głupie programy, w których ludzie rechoczą na widok gościa, który się przewrócił...
- Ale przecież tego widzowie chcą! W Szwajcarii co roku odbywają się targi formatów telewizyjnych i programów. Kupcy kierują się tylko i wyłącznie wynikami oglądalności. A nad kwestią, co ludzie chcą oglądać, pracują całe instytuty. Tam już wiedzą, co przeciętny Polak czy Francuz będzie chciał oglądać za 2 lata. Telewizje jeszcze nigdy w swojej historii nie wydawały tylu pieniędzy na badania rynku. I trudno się spodziewać, by jakaś stacja zaczęła nadawać program, który będzie oglądać kilka osób.

• I stąd w tym roku będziemy mieli "Taniec z gwiazdami 7”, "Jak oni śpiewają 3” i "Gwiazdy na lodzie 2”.
- Tak. Ale te programy można przynajmniej oglądać z dziećmi.



Andrzej Tucholski

psycholog, absolwent KUL od wielu lat współpracujący z telewizją TVN. Brał udział w pracach przy programach "Agent”, "Ekspedycja”, "Superniania” i "You can dance”
Czytaj więcej o:
44
Robin Hood
Konkurencja
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

44
44 (9 stycznia 2008 o 07:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jak przeczytałem twój post, to bez wątpienia mogą stwierdzić kto jestu tu chory psychicznie- szkoda mi ciebie potrzeba ci lekarza.
Rozwiń
Robin Hood
Robin Hood (9 stycznia 2008 o 02:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
...Baśnie Andersena. Ich znaczna część wynikała z prawdopodobnych zaburzeń psychicznych autora. Czy to dobra lektura dla dziecka?...

Ho, ho, ho! Baśnie Andersena zostały NAPISANE jako baśnie i PRZEKAZANE jako takie.
Nie ma specjalnych kapłanów, rytuałów ani budynków do ich odczytywania. Nie każe się w nie
wierzyć pod groźbą śmierci, nie nawraca na nie oczerniając i paląc na stosach inne bajki.
Zawierają one akceptowalne wartości moralne, pointę, dają dobry przykład, rozwijają poczucie
sprawiedliwości, empatii, dobra i humanitarny stosunek do świata.

Po drugiej stronie tęczy, na samym dnie Hadesu, stoi biblia. Archaiczne dzieło pustynnych pastuchów,
pełne niesamowitych zbrodni, okrucieństw, niesprawiedliwości, zła, zwykłej głupoty i zabobonów,
anty-moralne, bezsilne, bo bez żadnej propozycji na rozwiązanie problemów ludzkości, a dorzucające nowe,
wzbudzające dożywotni irracjonalny strach niepoddający się perswazji, uczący nienawiści i agresji do
wszystkiego wokoło, negujący życie, radość, człowieczeństwo i Naturę, chronicznie sprzeczne samo ze sobą
i z rzeczywistością, wywołujące urojeniowe myślenie. Pod wszelkimi ohydnymi groźbami dzieci szantażowane
są do ślepej wiary w ten gnój, spędzane jak bydło do specjalnych budynków, zmuszane do uczestnictwa
w odrażających rytuałach, utrzymywania pasożytów i czczenia ich za gwałty umysłowe i cielesne oraz
za ich nieetyczne zachowanie. Te odrażające absurdy trafiły nawet do szkół, spychając wszystkie inne
przedmioty na poślednie miejsce!

Zbyteczne jest pytanie: Czy to (biblia) dobra lektura dla dziecka? Trzeba wreszcie chorym psychicznie
odebrać klucze od tego domu wariatów!
Rozwiń
Konkurencja
Konkurencja (8 stycznia 2008 o 16:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Aaa, Jan Christian Tucholski, agent watykańskiego KULu.
I bez tej informacji narastało podejrzenie w ciągu czytania, że tylko media Rydzyka
można wchłaniać na okrągło, a nawet powinno się.
Jak ten Watykan bezczelnie ryje się nam do wnętrza mózgów....
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!