środa, 18 października 2017 r.

Magazyn

Od motocykli po motolotnie

  Edytuj ten wpis
Autor: Jan Kasprzak

Krzysztof Komeda wymyślił i skonstruował kilka nietypowych pojazdów: poduszkowiec, wiatrakowiec, sanie napędzane silnikiem trabanta,

łódź ratowniczą, motolotnię a ostatnio pokazał motocykl…z piętrowym silnikiem. Ledwo go skończył, już zabrał się za kolejne pomysły

Stary motocykl WSK 175. Już sam widok tego wysłużonego motoru jest ciekawy, ale z podwójnym, zespolonym, silnikiem, jaki zamontował w nim Krzysztof Komenda ze Świdnika, jest światowym ewenementem.

Piętrus na dwóch kołach

- O budowie takiej hybrydy zacząłem myśleć w latach 80., gdy pracowałem w dziale doświadczalnym świdnickiej wytwórni. Wtedy się nie udało. Dopiero jesienią ubiegłego roku wróciłem do pomysłu - z zapałem opowiada świdniczanin. - Zbudowałem nowy typ motocyklowego silnika dwusuwowego w układzie piętrowym. Istota zmian polega na wykorzystaniu jednego wału korbowego, który współpracując z tłokami, jednocześnie naciska jeden z nich, a drugi wyciąga.

Brzmi to skomplikowanie, ale działa. Oba silniki zasilane są paliwem z jednego gaźnika. Dzięki tej przeróbce moc zwiększyła się prawie dwukrotnie. A zużycie paliwa? - Tylko trochę - podkreśla Komeda, który zaraz wylicza kolejne zalety swojego projektu. - Nowością jest wymyślony przeze mnie nowy typ pierścieni uszczelniających.

Założenia teoretyczne opracował mi siostrzeniec Mariusz Kozak, absolwent Wydziału Lotniczego Politechniki Lubelskiej. Przy bardziej precyzyjnych pracach - jak specjalistyczne spawanie - pomagali mi koledzy.
.

W cieniu niewybuchów

A wszystko zaczęło się dawno, dawno temu w rodzinnym domu. - Z niego wyniosłem techniczne zainteresowania - wspomina Komeda.

Technika interesowała go od małego. Technika, a zwłaszcza… niewypały. Pewnie przez ojca, który był saperem. Do dziś pamięta jego nauki, jak postępować z niewypałami, których wtedy w okolicy nie brakowało. Widział, jak wysadza takie niewybuchy.

Kilka unieszkodliwił w lesie tuż obok hali Avii. Zaglądał też do ruin wysadzonego przez Niemców hangaru na świdnickim lotnisku. Razem z ojcem i bratem zbierał resztki silników.

- Tato wiedział, że będą potrzebne w kraju, znalazł również kilka całych. Niedługo się nimi cieszył, Rosjanie zaczęli szukać po okolicznych gospodarstwach złomu i części: znaleźli silniki oraz osprzęt, pobili ojca i wszystko zabrali.

Tylko motorów żal

Przed wojskiem zaczął jeździć na motocyklu i startować w rajdach. Został zawodnikiem klubu Orlęta Dęblin, brał udział w MP i w rajdach Enduro. Po służbie wrócił do Świdnika, gdzie podjął pracę przy śmigłowcach; potem motocyklach.

- Pamiętam, że naszych uwag - kierowców doświadczalnych - pilnie słuchali konstruktorzy i wprowadzali zmiany. Praca ta przynosiła efekty: były produkowane coraz lepsze modele, niektóre z nich po niewielkich przeróbkach można robić jeszcze dzisiaj.

Niestety, zbyt pochopnie produkcję motocykli w Świdniku przerwano, a najzdolniejsi konstruktorzy zajęli się czym innym, zakładają między innymi okna w Anglii albo robią betonowe elementy budowlane - mówi z żalem.

Z miłości do silników

A Komeda techniki nie porzucił. Co 2-3 lata przychodzi mu do głowy nowy techniczny pomysł, który natychmiast stara się zrealizować. Silnik trabanta zamontował w saniach ze śmigłem, które każdej zimy ślizgają się po lotnisku. W latach 70. pomagał Pawłowi Zołotowowi w budowie i uruchamianiu wiatrakowca Bensen.

Była to drewniana konstrukcja z silnikiem umieszczonym z tyłu. Po motocyklach jego pasją stały się motolotnie, oczywiście, sam je sobie robił. A potem latał. I to jak: pewnego razu uzyskał przewyższenie 3750 metrów nad poziom lotniska, co było rekordem świata. Nie uznano mu go, bo… nie miał maski tlenowej.

Pionowzlot

W chwili obecnej Komeda buduje sobie duży poduszkowiec z aktywnym sterowaniem, napędzany dwoma silnikami trabanta. Będzie gotowy na wiosnę.
W kolejce na wykonanie czeka lekka łódka ratownicza z własnym napędem, która będzie mogła zjeżdżać z gruntu i lodu do wody.

- Nie ma jeszcze czegoś takiego na świecie Po skończonej akcji wjedzie z powrotem na brzeg - chwali się Krzysztof Komeda. W planach jest też mały aparat pionowego startu do robienia zdjęć, filmów pomiarów i obserwacji. Zdalnie sterowany przy odpowiednich warunkach będzie mógł pozostawać w zawisie. A to pozwoli mu penetrować za pomocą kamer np. duże przemysłowe kominy
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
wueskowanie
sum
Maniak
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

wueskowanie
wueskowanie (12 lutego 2010 o 22:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale pierdoły, ale mitomani. W którym miejscu ta wueska było ewenementem w skali świata? Chyba jedynie w liczbie... reklamacji od klientów. Ludzie - opanujcie swoje wyobraźnie, bo to śmiesznie wygląda! Czy Dziennik Wschodni cały jest taki jajcarsko-mitomański?
Rozwiń
sum
sum (19 kwietnia 2009 o 22:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Powodzen Krzysiu w dzialaniach i jaknajmniej glupkow biurokratow utrudniajacych zycie.

pozdrawiam z Illinois
wojtek
Rozwiń
Maniak
Maniak (18 lutego 2009 o 00:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten piętrowy silnik to jest arcydzieło geniuszu tego Pana. Coś nieprawdopodobnego.
Rozwiń
boldek
boldek (16 października 2008 o 09:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niby silnik i jego konstrukcja jest światowym ewenementem, to czemu nie pokazaliście jak wygląda.WSK widzialem i wiem jak wygląda z kierowcą.Ogólnie gratuluje zapału oby tak dalej
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!