poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Magazyn

Odpowiedzi na trudne pytania

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 grudnia 2010, 18:22

Na koniec zaśpiewam wam wesołą piosenkę. Taki walczyk – powiedział na koncercie w Lublinie. Zaśpiewał. O umieraniu. Dostał brawa na stojąco. Choć nie udziela wywiadów, dla nas zrobił wyjątek

• Możemy porozmawiać o piosence "Kiedy odwalę kitę”?
– Tak.
• Kita to śmierć?
– Tak. Kiedy odwalę kitę, to znaczy kiedy umrę.
• Boi się pan śmierci?
– Trudne pytanie na początek rozmowy. Nie boję się śmierci. Boję się umierania.
• Kochali pana bliscy?
– Kochają. Myślę, że tak. Staram się żyć tak, żeby kochali. To jest najważniejsze, żebyśmy byli z najbliższymi ludźmi w jak najlepszych związkach. Próbuję.
• A obcy?
– Jeszcze nikt mnie nie pytał o konkrety z mojej pieśni. Nie wszyscy – tak bym powiedział. Może nie jest ważna liczba osób, którzy człowieka kochają. Ważne jest dążenie do tego, żeby człowiek był akceptowany. Gdyby był akceptowany przez wszystkich, to też nie byłoby dobrze.
• To pytamy dalej: młódki.
– Jest trochę narkotykiem. Co więcej tu powiedzieć... Wszystkie kobiety są młódki. Wszystkie mają gdzieś tam dwadzieścia kilka lat. Mężczyzna potrzebuje kobiety. Kobiety są celem naszego życia. Dlaczego budujemy dom? Robimy karierę i pieniądze? Dla siebie?
• Wódka?
– To już za mną.
• Nie ma w niebie niepalących osób?
– Tak śpiewam. Co powiedzieć o niebie? Po śmierci nie palimy, nie pijemy wódki. Ale tak w ogóle niebo to jest jakaś przestrzeń, do której dążymy. Dobra przestrzeń. Lepiej jest nie palić niż palić. Nie pić jest lepsze od tego pić. Jak picie tak palenie znam. Jak nie piję tak nie palę. Szczerze?
• Szczerze…
– Ja jestem niepijącym alkoholikiem. Już dwadzieścia lat. Ze mną wszystko w porządku. Ale wiem, jak jest fantastyczny alkohol. Wiem, jak jest fantastyczne palenie. I jeszcze raz powtórzę. Lepiej jest nie pić i nie palić.
• Wie pan, że Pana Boga nie ma?
– Śpiewam: Wiem, że Panie Boże ciebie nie ma, ale w razie czego…
• Śpiewa pan też, że Anioł Stróż miał z panem ciężko?
– Bardzo trudno ze mną miał. Jak już człowiek przeżyje pięćdziesiąt sześć lat, to parę blizn na duszy ma. Na ciele. A jednak jestem ciągle tu. Musiał przy mnie stać i czasem mocno ratować. Miał trochę trudnej roboty.
• Były takie momenty w życiu, że namacalnie czuł pan jego obecność?
– Tak. Im jestem starszy, widzę, że szedł za mną. Kiedyś tego nie wiedziałem. Może nie mówmy Anioł Stróż. Może to był człowiek.
• Śpiewa pan o miłości. W jednej z piosenek napisał pan, że miłość jest jak młynek kawowy. Co to znaczy?
– Miłość to ciągle się powtarzający bieg namiętności, wspomnień, tego, że chcemy, a nie możemy. Jak czas. Czas też biegnie w takim kółku. Miłość ciągle się powtarza. Jak w tym młynku całe nasze życie się miele.
• Śpiewa pan też o szczęściu. W jednej z piosenek szczęście jest "rumiankowe”.
– Wytłumaczyć słowa moich pieśni jest trudno. Wydobywam słowa. To są sekretne rzeczy. Może chodzi o zapach, który lubię. Albo kolor kwiatów. Albo bukiecik, który kupiłem żonie. Nawet, gdybym wiedział, dlaczego moje szczęście jest rumiankowe, to i tak nie powiem panu.
• Od czego zależy harmonia w życiu?
– Myślę, że w życiu nie ma harmonii. To jest absolutny cel, do którego dążymy. Nie znajdziemy harmonii absolutnej. Może w chwili śmierci? Samo dążenie do harmonii jest ważne. Człowiek się rodzi, ma otwartą przestrzeń i różne drogi. Niektórzy nigdy w życiu nie znajdą szczęścia, ale wiedzą, że muszą go szukać.
• A co dla pana jest w życiu najważniejsze?
– Jakimś zbiegiem okoliczności każdy człowiek dostał jedną grzywnę. Kosz pełen czegoś. Człowiek niesie go przez życie na plecach. Więc może sensem życia jest to, żeby grzywnę, którą otrzymałeś, pomnożyć. Żeby tego, co tam dostałeś, mieć więcej. Napełnić ten kosz. Przyszedłeś na ten świat – miałeś tyle. Ale jak odchodzisz – musisz mieć więcej.
• Pan jest człowiekiem szczęśliwym?
– Znowu trudne pytanie. Jest mi fajnie. Robię robotę, którą kocham. Mam rodzinę. Mogę śpiewać. Świat jest otwarty. Mam szczęście, że mogę żyć w najlepszych czasach od kilkuset lat. Przecież, kur...a, sześćdziesiąt lat nie ma już wojny! Nie zabijamy się. Mamy otwarte granice. Jeździmy do siebie. Niemiec się uśmiecha do Czecha, Czech do Polaka, Polak do Niemca. Jestem szczęśliwy, że żyję w takich czasach. I tylko ode mnie zależy, czy będę szczęśliwy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!