sobota, 21 października 2017 r.

Magazyn

Opowieści o niezwyczajnym rysowaniu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 26 czerwca 2008, 16:14

Projekty kostiumów to tylko początek jednej z dróg zmierzających do realizacji spektaklu teatralnego.

Ale wstępne prace niektórych kreatorów mają walor dzieł sztuki. Na przykład rysunki i kolaże Barbary Wołosiuk.

Teatr Osterwy to wielka machina. Nad spektaklami pracuje cała armia ludzi. Reżyserzy i aktorzy, o których najwięcej się mówi i pisze, to tylko wierzchołek góry.

Za nimi są kompozytorzy, choreografowie, charakteryzatorzy, scenografowie, kostiumolodzy, krawcy i jeszcze wielu ludzi, bez udziału których trudno byłoby wystawiać sztuki.

Niezwykle ważna jest rola scenografa i kostiumologa. Możemy nie znać dramatu, ale kiedy kurtyna odsłania scenę, wystarczy nieraz rzut oka na scenografię i stroje aktorów, żeby zorientować się, gdzie i kiedy rozgrywa się akcja oraz kim są postacie.

Szkic

Rolę takiego malarza świata przedstawionego w Osterwie pełni Barbara Wołosiuk. Z wykształcenia jest scenografem i scenografie często opracowuje. A jeszcze częściej projektuje kostiumy.

- Nie jestem klasycznym kostiumologiem, natomiast zawsze mnie to bardzo ciekawiło, lubiłam to robić od wczesnej młodości. I robię to już profesjonalnie od 17 lat - mówi artystka.

Ukończyła Wydział Grafiki na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie i studia podyplomowe na Wydziale Malarstwa, Katedra Scenografii na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Potem przez dwa lata projektowała w Teatrze Muzycznym w Lublinie. 15 lat temu związała się z Teatrem im. Juliusza Osterwy.

- Szczególnie na studiach w stolicy kładło się bardzo mocny nacisk na umiejętność rysowania. Biegłe rysowanie bardzo przydało mi się w projektowaniu - opowiada autorka kostiumów do takich przedstawień jak "Biesy”, "Opowieści o zwyczajnym szaleństwie”, "Dożywocie, "Hamlet”, "Wesele”, "Dziady” "Idiota”, "Balladyna”, "Miłość na Krymie”, "Niewolnice z Pipidówki”, "Czajka”, "Sarmacja”.

Równowaga

Kto widział choćby jeden z tych spektakli, musiał zachwycić się strojami i pomyśleć o ich kreatorce. Jednak myliłby się ten, kto by sądził, że podobnie jak wielu plastyków, nie widzi ona świata poza swoją sztuką.

- Jak byłam bardzo młoda, to wydawało mi się, że spektakl jest udany, jak moje kostiumy wyszły bosko - opowiada Barbara Wołosiuk. - Ale z wiekiem zmieniła mi się optyka i cieszę się wówczas, kiedy całość przedstawienia jest harmonijna.

Kiedy ani scenografia, ani muzyka, ani kostiumy nie wychodzą na pierwszy plan.
Dla widzów najlepszym momentem na zobaczenie spektaklu jest jego 3, 4 albo 5 prezentacja. Wtedy wszystko jest dopracowane, doszlifowane i sprawdzone przed publicznością.

Ale dla Barbary Wołosiuk inna faza jest najbardziej interesująca. - Największą frajdę daje mi oglądanie przedstawienia podczas pierwszej czy drugiej próby generalnej. Wtedy, po próbach fragmentarycznych, spektakl składa się do kupy. Po raz pierwszy widać i słychać, czy praca wszystkich uczestników procesu twórczego i odtwórczego harmonizuje się w pełnym przedstawieniu. To trudne chwile, bo jest trema, a nieraz duży wysiłek, kiedy trzeba szybko coś poprawić, ale zarazem to chwile magiczne.

Prawda czasu, prawda sceny

Zanim do nich dojdzie, jest jeszcze kilka etapów żmudnej pracy koncepcyjnej i projektanckiej. Autorzy sztuk nie zawsze określają w tekście pobocznym, jak dokładnie ubrane są ich postacie.

Reżyser też nieraz nie ma do tego głowy i zdaje się na kostiumologa. Nawet, jeśli ma sprecyzowaną całościową wizję, to i tak wiele zależy od kostiumologa. On musi zestawić te pomysły z realiami świata przedstawionego w sztuce i z realiami teatru.

- Kostiumy projektuje się trudniej niż nawet najwymyślniejsze ubrania - ocenia Barbara Wołosiuk. - Kostium niesie wiele informacji, często określa epokę, klimat spektaklu, daje wiele innych sygnałów widzowi. Musi być przy tym wygodny i trwały, bo gra się w nim nieraz i sto razy.

Z grubsza biorąc, są trzy odmiany kostiumów. Pierwsza to tzw. kreacje stylowe, dokładnie oddające styl epoki. Takie stroje Barbara Wołosiuk stworzyła np. do "Czajki” i "Sarmacji”.

- Był taki czas, że bano się kostiumów stylowych, czas, kiedy nie były one w teatralnej modzie - mówi artystka. - Ale to minęło i bardzo się z tego cieszę, choć takie kostiumy są bardzo pracochłonne.

Praktyczne efekty

Wołosiuk tworzy też kostiumy nawiązujące delikatnie do pewnego stylu czy epoki. Takie zaprojektowała np. do "Biesów” i do "Idioty”. Projektuje również stroje zupełnie współczesne. - Jest taki trend, żeby wystawiać dzieła klasyków we współczesnych strojach - opowiada plastyczka.

- Nie zawsze mi się to podoba. Widziałam wiele spektakli w kraju, w których się to nie sprawdziło. U nas ostatnio takie stroje pojawiły się w "Balladynie”, ale tu akurat to chyba wyszło.

Najłatwiej projekt wykonać techniką rysunku. Rysunek można jeszcze ewentualnie lawować akwarelą. Do takich metod ogranicza się większość kostiumologów. Stosuje je także Barbara Wołosiuk, ale pracuje również w technice kolażu, doklejając do rysunku np. fragmenty zdjęć.

- To bardzo pracochłonna metoda, wymagająca nieraz wielodniowego przeszukiwania odpowiednich elementów - wyjaśnia. - Ale bardzo ją lubię. Sprawia mi ogromną frajdę, a poza tym, daje bardzo praktyczne efekty. Wszyscy od razu lepiej widzą, jak to ma wyglądać. Mogłabym coś takiego dać krawcowej bez opisu, wyjechać i wrócić na gotowe.


Wątpliwości

Barbara Wołosiuk często podkreśla, że kostium bez aktora jest niczym, a projekty żyją tylko wtedy, kiedy są realizowane na scenie. Jednak po tygodniach namów zgodziła się na pokazanie ich na wystawie. Propozycja wyszła od Grażyny Ruszewskiej, która kieruje Galerią Radia Lublin.

- Miałam i wciąż mam wątpliwości, czy jest sens pokazywać projekty kostiumów - przyznaje artystka. - Nie wiem, czy to będzie interesujące dla kogoś innego poza pracownikami teatru.

Ale wystarczy spojrzeć na reprodukcje, by stwierdzić, że będzie.
W piątek o godz. 14 w Galerii Radia Lublin zostanie otwarta wystawa "Rysowanie teatru, czyli projekty kostiumów Barbary Wołosiuk”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!