poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Magazyn

Osiągnąłem co chciałem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 grudnia 2002, 14:20

• Czy "Idol” cię zmienił?
- Z tego, co mówią mi znajomi, to się raczej nie zmieniłem. A już na pewno nie na gorsze. Ja sam czuję, że troszeczkę spoważniałem.

• Dużo autografów rozdajesz?
- A to różnie.

• Ale poniżej dziesięciu na dzień nie schodzisz?
- Czasami schodzę, bo nieraz tak się spieszę, że wszędzie jeżdżę samochodem. I wtedy mam mało okazji do rozdawania autografów.

• Chyba że policjantom z drogówki. Poznają cię?
- Tak, niedawno uniknąłem w ten sposób mandatu. Ale z zastrzeżeniem, że to ostatni raz.

• Jakie masz wspomnienia z "Idola”?
- W porządku.

• Do jurorów nie masz żalu?
- Najcięższe były początki: niepewność, stres, bolało każde słowo krytyki. Pamiętam, że Jacek Cygan miał do mnie jakieś zastrzeżenia. Ale teraz poprosił mnie o zaśpiewanie piosenki "C'est la Vie” w swoim benefisie. Ostatnio Kuba Wojewódzki zaprosił mnie do swojego talk-show. Lubimy się z Elą Zapendowską.

• Żałujesz, że nie zostałeś głównym zwycięzcą "Idola”?
- Nie, bo to, co chciałem osiągnąć, osiągnąłem. Mam swój album, a dokładnie album Makowiecki Band, przy realizacji którego firma BMG pomagała mi tak samo jak Ali Janosz.

• Gratuluję bardzo udanego debiutu fonograficznego. Nie spodziewałem się, że taki, wydawałoby się, komercyjny show jak "Idol”, zaowocuje tak wyrazistym, gitarowym longplayem.
- Dziękuję. To jest właśnie to, co chcieliśmy zrobić z zespołem. Nikt nam tu niczego nie narzucał i niczego nie odradzał. Była tylko pomoc organizacyjna i wydawnicza ze strony BMG.

• Czy gdyby nie "Idol”, nie byłoby tego albumu?
- Może by był, ale na pewno później i nie byłoby o nim tak głośno. Z drugiej strony wiem, że, jako uczestnik tego programu, jestem bardziej narażony na ostrą krytykę.

• Jesteś zadowolony z nagrań?
- Uważam, że zrobiliśmy z zespołem w studiu kawał dobrej roboty. A przecież mieliśmy na to mało czasu. Dostrzegam jakieś drobne niedociągnięcia: niektóre piosenki można było trochę inaczej zmiksować. Ale może przez jakieś poprawki popsułoby się coś innego? Nigdy nie wiadomo.

• Mnie twój album przypadł do gustu już od pierwszych taktów: fajne, melodyjne granie gitarowe. Ale zupełnie rozbroiłeś mnie finałowym numerem, czadową i transową przeróbką hitu Kylie Minogue "Can't Get You Out of My Head”. Mam słabość do jej piosenki, ale w oryginale nie za bardzo podoba mi się aranż. U ciebie wyśmienicie zabrzmiało to połączenie popowej melodyki i rockowego ognia.
- Co do oryginału - mam podobnie uwagi. Nie wiem do końca, dlaczego mi się ten kawałek podoba. Postanowiłem pokazać, jak zupełnie inaczej można zrobić dyskotekowy numer.

• Spodziewasz się sukcesu komercyjnego?
- Nie nastawiam się na nic wielkiego, żeby się potem nie zawieść. To, czy ludzie zechcą Makowieckiego kupować, czy będzie klapa, zależy od wielu czynników.

• Oglądasz drugą edycję "Idola”?
- Przez ostatnie kilka tygodni całymi dniami i wieczorami siedziałem w studiu nagraniowym i pracowałem nad swoim albumem. Teraz mam znowu urwanie głowy z jego promocją. Tak, że nie za bardzo wiem, co się dzieje na świecie. Ale oglądałem pierwszy odcinek. Zauważyłem, że był wysoki poziom. Słyszałem od znajomych, że i w kolejnych było podobnie.

• Skoro oglądałeś pierwszy odcinek, to widziałeś Krzysztofa Zalewskiego z Lublina. Co o nim sądzisz?
- To ten z metalowiec z długimi włosami?
• Tak.
- Myślę, że sprawiedliwie przeszedł dalej, bo był wyrazisty. Ma swój konkretny styl i wie, czego chce. To dobrze, że tacy ludzie są zauważani i premiowani. Wtedy na muzycznej scenie jest szansa na różnorodność.

• Myślisz, że ten chłopak może wygrać "Idola”?
- Raczej nie. Mimo całej swojej oryginalności. A może właśnie... przez nią. On, chociaż trzeba go doceniać za to, co robi, może okazać się za mało uniwersalny jak na "Idola”. W kolejnych etapach tego show uczestnicy będą musieli śpiewać w różnych stylach. Z tego, co słyszałem, ma być koncert reggae'owy, soulowy i tak dalej. Zalewski może okazać się za sztywny z tym swoim przywiązaniem do metalu. Ale mogę się mylić. W każdym razie chciałbym, żeby mu się udało.

• Dlaczego?
- To by był odświeżający wyłom w "Idolu” i w ogóle w naszym show-biznesie.

• Co możesz mu poradzić jako człowiek z debiutanckim albumem w ręku?
- On chyba wie, czego chce; krytyką się nie za bardzo przejmuje. Cóż ja mu mogę poradzić? Chyba tylko to, żeby w dalszym ciągu zachował dystans do tego programu, do tego, co się tam dzieje. I żeby nie nastawiał się na coś wielkiego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!