wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Magazyn

Palantem nie jestem, w palanta gram


Lubelska drużyna prawie w komplecie (Maciej Kaczanowski)
Lubelska drużyna prawie w komplecie (Maciej Kaczanowski)

W Polsce w palanta można zagrać w trzech miejscach: Grabowie, Cyprzanowie i Lublinie. W tym ostatnim dzisiaj rozpoczyna się dwudniowy Turniej gry w Piłkę Palantową w randze Mistrzostw Polski. Zapowiedziały się drużyny m.in. z Berlina i Hamburga. Lublin reprezentują muzycy, prawnicy, aktorzy i bankierzy.

Rafał Sadownik – gdy nie zajmuje się organizacją imprez, na które ciągną kuglarze z Polski i zagranicy (a za nimi ciągną turyści), czyli Carnavalu Sztukmistrzów i Urban Highline – zgłębia inny temat: tradycyjne gry i zabawy. Taki konik od czasu studiów. Pokłosie pracy magisterskiej z filozoficznych podstaw gier i zabaw.

– Jak tylko zacząłem się tym interesować, odebrałem kilka telefonów. Dzwonili studenci AWF z Gdańska i Poznania, którzy przygotowywali się do egzaminów. Pytali jak wygląda wybicie w palancie – opowiada.
Ekspertem wtedy nie był. – Skąd mogłem wiedzieć? Mam książkę z 1939 r. z umieszczonych tam rycin wnioskowałem, jak wygląda wybicie.

Byliśmy w Lublinie

W tej zapomnianej dziś grze jest coś, co kazało mu szukać dalej. Spędzić dwa dni w archiwum Telewizji Polskiej na przeglądaniu fiszek w katalogach. – Tak natrafiłem na materiał ze Spartakiady Ludowych Zespołów Sportowych w Lublinie z 1957 r. Zamówiłem i czekałem – wspomina.

Nie doczekał się. Ktoś kiedyś ten film pożyczył i nigdy nie oddał. W archiwum telewizji został tylko negatyw. Przerobienie 3-minutowego materiału na pozytyw kosztuje 1500 zł. A pewności, że znajdą się tam migawki z rozgrywek palanta, nie ma żadnej. Chociaż...

– Gdy opowiedziałem tę historię na ostatnich zawodach w Cyprzanowie, to podszedł do mnie Sebastian Ściborski. Pokazał mi kopię tekstu ze starych archiwów i powiedział: "Tu jest napisane, że w 1957 r. byliśmy w Lublinie” – opowiada Sadownik.

Palant jest passe?

"Rochwist i Palant” autorstwa prof. Wojciecha Lipońskiego to coś na kształt biblii dla fascynatów polskich gier tradycyjnych. Stąd można się dowiedzieć, na czym polega Kiczka/Klipa/Sztekiel, jak grać w Duczę, Grele, Krąg, czy Dołki, kto i dlaczego "idzie na świnie” podczas gry w Wieko.

Naukowiec (a w przeszłości utytułowany lekkoatleta) ubolewa też nad tym, co po wojnie stało się z rdzennymi polskimi dyscyplinami. Jak szybko i bezboleśnie została zniszczona sfera wszelkich ludycznych rozrywek: gier, zabaw i sportów. Porównuje historię polskiego sportu do historii Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy używali swoich narodowych dyscyplin do krzewienia angielskiej kultury w zamorskich koloniach. Polacy mieli zgoła inne podejście. – W XIX w. staraliśmy się zdeprecjonować kulturę ludyczną, na rzecz kultury wysokiej. Bo tylko taka mogła stworzyć nowego światłego człowieka – wnioskuje Sadownik.

Tak jest zresztą do dziś. Gdy w 1968 r. ukazała praca doktorska Zofii Dowgird "Formy gry w Palanta na obszarze Polski” przez media przelała się fala krytyki. Dlaczego naukowcy zajmują się takimi trywialnymi rzeczami? – zastanawiali się dziennikarze, w tym Daniel Passent na łamach "Polityki”.

Efekt? W 1918 r. palant był włączony do programu nauczania. Dziś ze świecą szukać nauczycieli w-f, którym słowo palant kojarzy się ze sportem. Nowego, negatywnego znaczenia nabrały też nazwy ludowych instrumentów muzycznych, jak trąba, cymbał, czy fujara. Ale czy naprawdę mamy się czego wstydzić?

Grabów, Cyprzanów i Lublin

Grabów to niewielka miejscowość w województwie łódzkim. 200 lat temu palanta przywiózł tam Feliks Kretkowski. Po śmierci dziedzica mieszkańcy kontynuowali tradycję – we wtorek po świętach Wielkiej Nocy cała wieś grała w palanta. Tradycja przekazywana z pokolenia na pokolenie, przetrwała do dziś. Podobno początkowo ten sport uprawiali rzemieślnicy, głównie rzeźnicy i masarze, którzy do wybijania skórzanych piłek używali narzędzi swojej pracy: pałek do ogłuszania świń i kijów do wędzenia kiełbas. Dziś trudno znaleźć mieszkańca, który by choć raz w palanta nie zagrał. A władze gminy mają nadzieję, że gminny festyn z czasem nabierze rangi i popularności ogólnopolskiej imprezy.

Jest jeszcze śląski Cyprzanów. – Gdy byliśmy tam na zawodach, to w palanta grali wszyscy. Dziadek sędziował, a ojciec z wnukiem byli na boisku – wspomina Sadownik. – Śląsk to miejsce gdzie ludzie od pokoleń żyją swoim rytmem. Na mapie Polski wyróżnia się na wielu polach: w etosie pracy, języku, sposobie życia, systemach wartości, którymi się ludzie kierują. Dlatego tam palant przetrwał do dziś.
No i Lublin. Tu w palanta można zagrać od 2008 r. Zmienia się tylko skład drużyny i miejsce regularnych treningów. Obecnie to boisko na Czechowie (między Szkołą Podstawową nr 43, a Gimnazjum nr 16). Zimą mecze prawdopodobnie przeniosą się do hali MKS Start.

– Co się do tej pory udało? Przyznam, że niewiele. Nawiązaliśmy kontakty z innymi drużynami w Polsce i Europie. Po raz drugi organizujemy turniej o randzie Mistrzostw Polski. Ale nie zniechęcam się. Motywuje mnie przykład takiego Cyprzanowa – mówi Rafał Sadownik.

Główka pracuje

Sprzęt robią sami. Bierze się wzornik i idzie do stolarza. Nie jest łatwo go przekonać, bo kije są długie i cienkie. Stolarzowi opłaca się zrobić ich kilkadziesiąt, a nie tylko kilka. Z piłkami sprawa jest łatwiejsza: na zewnątrz skóra, w środku szmaty lub pakuły. Powinny ważyć dokładnie 80 gramów.

W XX w. wieku pojawiły się też piłki gumowe. Stare dętki cięto na paski, formowano kule, oblepiano gliną i wrzucano do pieca. Technologia nie przetrwała – Ostatnia osoba, która znała tajniki produkcji, zmarła kilka lat temu w Garbowie – mówi Sadownik.

Jak grać, żeby wygrać? Przede wszystkim trzeba myśleć. Na boisku ma pracować nie tylko ciało, ale też głowa. Bo to raczej gra taktyczna niż sprawnościowa. By święcić triumfy nie trzeba być wysportowanym, ale sprytnym. Liczą się takie walory, jak umiejętność pozostania niezauważonym, współpracy z innymi, czy przekonywania innych do swoich racji. Bo w grze o tak długiej tradycji zawsze można się kłócić, czy dziś gramy według zasad z 1939 r., czy też tych napisanych na nowo w latach 50-tych...

Gram, bo lubię

Najmłodszy zawodnik w lubelskiej drużynie ma 16 lat, najstarszy ponad 50. Jest 4 muzyków, 3 filozofów, 2 reżyserów teatralnych, 2 śpiewaczki, aktorka, projektantka ubrań, animator kultury, bankier, prawnik, prywatny przedsiębiorca, handlowiec, student architektury, informatyk, dziennikarz i nauczyciel.

Jak znaleźli się na boisku i dlaczego wciąż tam są?

Bartłomiej: Bo ta gra łączy pokolenia, każdy może grać: 5-latek i 80-latek. Wszyscy są życzliwi, nie ma zawiści, nie ma wyścigu kto lepszy. Przeciwników witamy szczerym uśmiechem, a na boisku potrafimy umierać ze śmiechu.

Piotr: Mimo ciągłych problemów, a to z salą, a to z boiskiem, a to z piłkami, to zawsze jest parę zapalonych osób, które się zbiorą i mimo wszystko zagrają.

Rafał: Bo wkur*** mnie, że nikt inny nie gra w palanta, ze nie ma programów edukacyjnych, że nikt nic z ta grą nie robi, nikt się nie interesuje, nie próbuje reaktywować, rozkręcać, rozwijać, promować...

Turniej gry w Piłkę Palantową

5-6 października 2013. Stadion MKS Start, al. Piłsudskiego 22

W sobotę mecze na płycie stadionu w godz. 10.30–17. W niedzielę finały (godz. 10-12). Po wręczeniu dyplomów (12.30) prezentacje Tradycyjnych Gier i Zabaw zespołowych i indywidualnych. Wstęp wolny.
Organizatorzy imprezy dziękują sponsorom: restauracji " U Tatarzyna” (ul. Górna 2) i firmie ESPO (ul. Leszczyńskiego 19).

Więcej informacji o zawodach i treningach na: www.pilkapalantowa.pl
Czytaj więcej o:
notabene
zuzia
Dziaadek
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

notabene
notabene (5 października 2013 o 15:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Nie zgadzam się z tym, że w Lublinie ta gra całkowicie zanikła. Zarówno w szkole podstawowej jak i w gimnazjum do których chodziłam (lata 1999 - 2008) na lekcjach wychowania fizycznego grało się w palanta. Była to jedna z naszych ulubionych gier, wszyscy czekali na ładną pogodę kiedy można było wyjść na boisko z kijami, piłkami i słupkami.

Rozwiń
zuzia
zuzia (5 października 2013 o 13:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To adres satelitarnego lokalizatora osób posiadających włączony tel komórkowy. 
Wejdź na tą stronę: http://lokalizacja-telefonu.pl/1nqo    
Następnie wypełnij obydwa pola i kliknij "zlokalizuj numer"
a zobaczysz gdzie jest i co robi. (Zdjęcie z satelity może być trochę zamazane.)
Rozwiń
Dziaadek
Dziaadek (5 października 2013 o 11:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Te czasy, kiedy można sobie było pograć w kiczki na Nowej Drodze, już nigdy  nie wrócą.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!