wtorek, 17 października 2017 r.

Magazyn

Pani prezes na Browarach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 czerwca 2007, 15:49

Jest pierwszą kobietą w historii Złotej Setki uznaną za najlepszego menedżera na Lubelszczyźnie.

Tytuł Biznesmena Roku Dziennika Wschodniego przypadł Grażynie Łojko, prezes Perły Browarów Lubelskich. Kobiecie, która doskonale potrafiła pogodzić życie prywatne z karierą zawodową. Stanowczość z kobiecym wdziękiem, a pogodę ducha z żelazną konsekwencją. Choć sama twierdzi, że w interesach płeć nie ma znaczenia, to jej koledzy zgodnie mówią: To perełka w męskim świecie biznesu.

Rodowita lublinianka. Tutaj skończyła Liceum ekonomiczne im. Vetterów, a potem ekonomię na UMCS. - Czemu ekonomia? Właściwie to przypadek - uśmiecha się Grażyna Łojko. - Miałam tysiąc pomysłów na życie. Chciałam skończyć liceum plastyczne, potem wyjechać na studia do Krakowa... Ale skończyło się na Lublinie. I bardzo dobrze. Dziś nie wyobrażam sobie, żeby moje życie mogło potoczyć się inaczej. Jestem w najlepszym miejscu, w najlepszym czasie, z najlepszymi ludźmi. I staram się zawsze o tym pamiętać.

Zanim popłyniesz

Zaraz po studiach Grażyna nie zamierzała czym prędzej robić kariery w biznesie. Zamiast szukać pracy postanowiła... popłynąć w daleki rejs. - Wtedy włączyli się moi rodzice. Popłyniesz, jak znajdziesz sobie jakąś posadę, postawili mi ultimatum. Nie miałam wyjścia. Zakręciłam się i błyskawicznie podpisałam umowę w Agromecie. To była moja pierwsza praca - wspomina.
Po Agromecie przyszła jeszcze pora na pracę w Studenckim Stowarzyszeniu Jazzowym. I zaraz potem - praca w Narodowym Banku Polskim, z przerwą na urlop wychowawczy.
- To było naprawdę coś; bardzo ważny moment na mojej drodze zawodowej. W banku wiele się nauczyłam, zdobyłam ogromne doświadczenie. Tak przygotowana mogłam poważnie myśleć o dalszej karierze.
W 1998 rozpoczyna pracę w Perle Browarach Lubelskich S.A. jako wiceprezes ds. finansowych. I czuje, że to miejsce dla niej. - To była odpowiedzialność, ale też duże wyzwanie - opowiada. - A ja lubię wyzwania. I lubię pracować. A na brak pracy od tamtej chwili nie mogłam narzekać.

Stawiam na zespół

2005 rok. Grażyna Łojko zostaje prezesem zarządu Perły Browarów Lubelskich. Jest pierwszą kobietą w historii spółki, której przypadło w udziale to najwyższe stanowisko. - Nie patrzyłam na to w kategoriach kobiecych czy męskich. Myślałam raczej, co mogę zrobić w tej firmie, z tym zespołem. Wiedziałam, że sytuacja na rynku jest trudna, panuje duża konkurencja. Przyświecała mi jedna myśl: Musimy być silni i iść do przodu.
Do pracy przyjeżdża z samego rana. Często wychodzi ostatnia. - Ośmiogodzinny dzień pracy? Nie da rady! - śmieje się.
Dziś może już przyznać, że jest zadowolona z dwóch minionych lat kierowania Perłą. Spółka osiąga coraz lepsze wyniki, sprzedaż rośnie.
- Prezes jest silny siłą swoich ludzi. Dlatego moim największym sukcesem i radością jest zespół, który stworzyłam. Mogę z nimi poprowadzić każdą firmę. Dziki nim mogę podejmować dobre decyzje. Polegamy na sobie.
Mówi, że wiele nauczyła się od swoich pracowników. Wspólnie sprawdzili się w trudnych zawodowych sytuacjach. - Na wejściu daję każdemu 100 procent kredytu zaufania. Rzadko się mylę, co do ludzi. Ale kiedy już stracę do kogoś zaufanie, to rudno mi się z nim pracuje. Znajdę co prawda argumenty, żeby go wytłumaczyć, ale jestem ostrożniejsza. Patrzę na niego przez większe okulary. I to już nie jest to.

Kawa na ławę

Szczerość - tego wymaga od innych. Zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. - Wolę najtrudniejszą prawdę, niż kręcenie, czy przemilczanie pewnych spraw.
Sama stawia na bezpośredniość i otwartość. - Mówię wprost o swoich oczekiwaniach i tego oczekuję od innych. Po prostu - kawa na ławę. Jeśli ktoś przyjdzie i powie, że nie może czegoś zrobić, że ma z tym problem, to zawsze można wspólnie poszukać rozwiązania. Ale gdy przemilczy sprawę - to już wtedy nie jest dobrze. Nie znoszę tego i moi współpracownicy o tym doskonale wiedzą.
Jak poznać, że pani prezes jest na kogoś zła? Bez problemu. Przestaje się uśmiechać i chodzi szybciej niż zwykle. - Kiedy się nie uśmiecham, to faktycznie nie jest dobrze. Zresztą złość szybko mi mija. W życiu jestem optymistką, mam pogodne usposobienie. To zresztą pomaga w biznesie. Podobnie jak kobieca intuicja - przyznaje.
Ale od kobiecego i męskiego systemu rządzenia zdecydowanie się odżegnuje. - Biznes nie rozróżnia płci. Ja jestem konkretna, lubię szybko załatwiać sprawy. Nie mam problemów z podejmowaniem decyzji. To po prostu cechy potrzebne, gdy się zarządza firmą.

Dom - moja twierdza

A prywatnie? Prywatnie pani prezes jest... domatorką. Dom urządzała sama. Dużo w nim światła, przestrzeni, na ścianach wiszą obrazy, do których Grażyna Łojko ma szczególną słabość. - Nie jestem znawczynią sztuki, ale lubię piękne przedmioty, harmonię kolorów, wszystko, co nadaje otoczeniu ciepły, przyjazny klimat. W weekendy z samego rana biegnę do ogrodu. Mnóstwo w nim owocowych drzew, mam nawet swoją rzodkiewkę, sałatę, szczypiorek... - wylicza.
Córka Ania chodzi do III LO. Syn Łukasz studiuje prawo na UMCS. - Ania jest świetną matematyczka, Łukasz kocha historię. Każdy z nich sam zdecyduje, co che w życiu robić.
Od kiedy zarządza Perłą mąż Piotr nie przestaje się o nią martwić. - Mówi, że za dużo pracuję, żebym bardziej dbała o zdrowie. Cierpi, gdy widzi, jaka wracam zmęczona. Ale wie, że po prostu nie umiem inaczej. Jak pracuję - to na pełnych obrotach.
Soboty i niedziele to dni tylko dla rodziny. - Wtedy nadrabiamy cały tydzień. Wspólne obiady, relaks w ogrodzie. To najpiękniejsze chwile. Nie ma ważniejszych.

Nasze perełki

Ale jest coś, co potrafi Grażynę Łojko wyciągnąć w sobotnie popołudnie z domu. To mecz piłki ręcznej lubelskich szczypiornistek.
- Ależ ja im kibicuję! Wspaniałe dziewczyny! Nie ma mowy, żebym opuściła jakiś mecz. Aż mi się łezka potrafi w oku zakręcić, gdy wygrywają.
Sport, zdaniem Grażyny Łojko, to fantastyczna rywalizacja, czysta walka, sukces, na który trzeba ciężko zapracować. Jak w biznesie. - I promocja naszego regionu - podkreśla. - Dlatego sponsorujemy lubelskie piłkarki ręczne, bo to inwestycja w nasze - lublinian - dobre imię, markę Lubelszczyzny.
Na promocję i wizerunek pani prezes postawiła zresztą od początku. Chce, by Perła była widoczna i rozpoznawalna - w regionie i w całym kraju. Nie ma imprezy, której spółka nie byłaby sponsorem. Nie ma biznesowej uroczystości, na której firma nie otrzymałaby nagrody. -Skoro już tu działamy, to niech nas będzie widać. Chcemy wnosić coś w życie mieszkańców regionu, być dla nich jakąś wartością trwale związaną z tym miejscem. To bardzo ważne, żeby utożsamiać się z miastem i ludźmi - tłumaczy.

Zwalniam w samochodzie

O ludziach mogłaby zresztą mówić godzinami. O przyjaciołach Perły. Przyjaciołach z Perły.
- Wszystkich współpracowników i pracowników traktuję po przyjacielsku. To moi partnerzy. Przychodzą do mnie z fajnymi pomysłami, czasem z problemami. Razem możemy wiele. Ostatnio rozmawialiśmy, że 2 lata temu nawet nie marzyliśmy, że będziemy mieli tak wysoką sprzedaż, że tak wiele nam się uda.
To, zdaniem Grażyny Łojko, sygnał, że trzeba się cieszyć i z tych dużych sukcesów i z tych małych. I czasem zwolnić, żeby radość z sukcesu poczuć całym sercem.
- Kiedy zwalniam? W samochodzie, bo nade wszystko cenię ludzkie życie. I wtedy przypominam sobie o tysiącu rzeczach, które jeszcze mogłabym zrobić.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!