poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Gromit myli się rzadko, Cygun jest coraz lepszy, ale bywa, że ma gorsze dni. Częściej błędy zdarzają się Atosowi. Labrador Court był bardzo dobry, ale czasem próbuje wyłudzić nagrodę. Cztery psy, które węchem potrafią wykryć nowotwór u człowieka - szkolone są w Instytucie Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN w Jastrzębcu. Od kilku miesięcy naukowcy prowadzą tam pionierskie badania nad nową metodą wykrywania raka

Pięć próbek zapachowych leży w odległości około 120 cm od siebie. Opiekun wprowadza psa do specjalnego pomieszczenia. Pies obwąchuje próbki i siada przy tej, zawierającej powietrze wydychane przez osobę chorą na nowotwór. Myli się rzadko. - Wyniki każdego psa mogą się zmieniać. Jedne z czasem się doskonalą, inne "psują się”. Może ich ta praca znudzić albo zaczynają się popisywać - tłumaczy prof. Tadeusz Jezierski, kierownik Zakładu Zachowania się Zwierząt w Instytucie PAN w Jastrzębcu i koordynator projektu.

Nie rasa, a talent

Na razie jest ich cztery. Dwa mieszańce w typie wilczura, jeden owczarek niemiecki i labrador. Dwa przybłąkały się do Jastrzębca, jeden został przekwalifikowany z poprzedniego eksperymentu, labrador przyleciał ze Stanów.
- To nie kwestia rasy, a indywidualnych zdolności psa. Musi być pojętny, zrównoważony, z dobrym węchem i chętny do pracy z człowiekiem - przekonuje prof. Jezierski, który z psim węchem eksperymentuje nie po raz pierwszy. W latach 80. tresował psy do wykrywania rui u krów, potem dostał trzyletni grant na szkolenie psów do współpracy z policją przy identyfikacji przestępców.
Kilka lat temu naukowiec trafił na artykuł w czasopiśmie naukowym "Lancet”. Autor opisywał przypadek psa, który namiętnie obwąchiwał i lizał znamię na nodze swojego pana. Po wizycie u lekarza okazało się, że to czerniak - złośliwy nowotwór skóry.

Skuteczne nie tylko w laboratorium

Pytam, czy kiedykolwiek psy sprawdziły się "w terenie”?
- To była suka rasy portugalski pies wodny - mówi profesor. - Jeden z pięciu psów biorących udział w podobnych badaniach, jakie prowadziliśmy w Stanach. Właściciel zabrał ją na wystawę. Do tej pory w swojej rasie bezkonkurencyjna, tym razem zajęła dopiero czwarte miejsce. Dlaczego? Bo w czasie oględzin przez sędzinę, cały czas się kładła.
Naukowcy skontaktowali się z sędziną. Namówili na wizytę u onkologa. Czerniak złośliwy - brzmiała diagnoza.
- W naszych doświadczeniach brali też udział pacjenci wyleczeni z raka - wspomina profesor. - Na próbki pochodzące od czterech z nich psy nie reagowały. Jednego uparcie wskazywały jako chorego, mimo że badania mówiły coś zupełnie innego. Półtora roku później człowiek miał przerzuty.
- Może to tylko przypadek? Ale fakt jest faktem - komentuje te wydarzenia profesor.

Zamiast tomografu

Pies mógłby stać się nową, tanią i nieinwazyjną metodą "przesiewową”. Za jego pomocą można by przebadać bardzo dużą liczbę pacjentów. A przypadki wskazane przez psa skierować na badania medyczne. Wierzą w to naukowcy prowadzący badania w Jastrzębcu. Zaczęli wierzyć też lekarze, choć pierwsza reakcja onkologów nie była entuzjastyczna.
- Zaczęli traktować nas poważnie po prezentacji jaką zrobiliśmy w Centrum Onkologii - wspomina prof. Jezierski. - Wciąż padają pytania, ale my też je mamy. Dlaczego pies raz wskazuje, a raz nie? Albo nawet wskazuje fałszywie? W jakim stadium choroby pies jest w stanie wykryć nowotwór?
Może już wkrótce uda się znaleźć odpowiedź. Centrum Onkologii jest dziś źródłem, z którego pochodzą próbki wzorcowe do tresury psów. Pobrane od pacjentów ze zdiagnozowanym rakiem płuc i czerniakiem, ale przed chemioterapią. Wszyscy dawcy udzielili pisemnej zgody na udział w eksperymencie, ale obowiązuje zasada anonimowości. Ich dane personalne znają tylko lekarze.
- Z psami wyszkolonymi na próbkach wzorcowych idziemy dalej. Już udało się przebadać ponad setkę osób, głównie z kręgu pracowników instytutu i znajomych. Ale do wniosków jeszcze daleko. Pojawią się, gdy zaczniemy analizować wyniki - mówi prof. Jezierski.
Projekt naukowy finansuje Komitet Badań Naukowych. Potrwa trzy lata. W tym czasie psy mają przetestować próbki pochodzące od kilkuset osób.

Zapach raka

To organiczne substancje lotne, głównie alkany, pentany i pochodne benzenu. Produkowane przez tkankę nowotworową, uwalniają się do krwi, a stąd do moczu, potu, wydychanego powietrza. Dla człowieka niewyczuwalne, ale dla psów obdarzonych tysiące razy lepszym węchem...
- Nie wiadomo czy pies kieruje się zapachem pentanu czy raczej pochodną benzenu. Tego się od nich nie dowiemy. Po prostu siada lub nie - mówi prof. Jezierski.
Gromit, który odróżnia chorych od zdrowych z precyzją sięgającą 92 procent, cztery miesiące temu został ojcem. W jego potomstwie naukowcy z Jastrzębca pokładają duże nadzieje. Tytan, Kora, Oskar i Bis codziennie przez kilka minut uczą się chodzić między próbkami, obwąchiwać je.
- Prawdopodobnie jest jeszcze za wcześnie na tresurę, są jeszcze zbyt dziecinne - mówi profesor Jezierski.
Docelowo każdy z nich ma być specjalistą od innej odmiany raka. Dziś psy w Jastrzębcu węchem potrafią wykryć raka skóry, piersi i płuc. Na ten ostatni nowotwór wciąż nie ma jeszcze skutecznej i wiarygodnej powszechnej metody przesiewowej. A właśnie płuca to miejsce, gdzie najczęściej notuje się przerzuty nowotworów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!