poniedziałek, 23 października 2017 r.

Magazyn

Piloci prowincjonalni z Mokrego

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 lipca 2009, 18:27
Autor: Paweł Puzio

Łopaty coraz szybciej tną powietrze, zegary pulsują w rytm obrotów. – Papa Tango. Możemy startować. Lot wycieczkowy. Jeszcze tylko kilka hopek i za chwilę krążymy nad Zamościem. Za sterami Przemysław Panas, prezes Aeroklubu Ziemi Zamojskiej

Mokre, wieś na obrzeżach Zamościa jest znana z dwóch rzeczy – lotniska i dużej giełdy samochodowej. Ale naprawdę, to jest miejsce magiczne, w którym ludzie bywają wniebowzięci.

Latanie to magia

Artur Dobrowolski z Biłgoraja zaraził się lotnictwem od paralotniarzy. – Poszedłem zobaczyć jak startują i od razu poczułem, że to jest to. Wolność, przestrzeń, żadnych korków. Po prostu musiałem tego spróbować. Tylko, że paralotnia wymaga odpowiedniego wiatru, nie zawsze można sobie polatać. Jedynym wyjściem był samolot – mówi Artur Dobrowolski.

Inaczej było w przypadku Przemysława Panasa. – Z lotnictwem zetknąłem się po raz pierwszy w wojsku. Służyłem w jednostkach specjalnych, gdzie obowiązkowo musiałem zaliczyć kurs spadochronowy. Minęły lata, w Polsce nastała wolność, rozkręciłem biznes transportowy, który wymaga szybkiego poruszania się po całej Polsce i Europie. Najpierw kupiłem szybkie auto. Nie zdało egzaminu. Potem był motocykl – też zawiódł. Korki, koleiny i cała zgraja wariatów na drodze. Rosyjska ruletka. Pozostał samolot. Odpalam i za godzinę z moimi pracownikami jestem w Łodzi. Pasja i potrzeba dnia codziennego – mówi Przemysław Panas.

Samolot na imieniny

Podobnymi przesłankami kieruje się Bogdan Jasina, który w Mokrem robi kurs pilota. – Z Warszawy do Zamościa jedzie się samochodem 6 godzin. Samolot to najszybszy środek komunikacji. Za kilka lat na naszym lotnisku będzie stać kilkadziesiąt małych samolocików – mówi Bogdan Jasina.

Natomiast Mariusz Rachował jest genetycznie obciążony. Lublinianin, choć mieszka pod Warszawą i oficjalnie przedstawia się, jako rodowity zamościanin. – Wychowałem się przy lotnisku w Radawcu. Cała rodzina latała na samolotach: ojciec, brat i siostra. Nie miałem innego wyboru. Lotnictwo po prostu było wpisane w moje życie. Poza pracą zawodową szkolę pilotów w Zamościu. Prywatnie latam Jakiem 3, który dostałem od żony na imieniny.

Wagon z czasów C.K.

Lotnisko w Mokrem powstało w 1928 roku. Dziś historia przeplata się tu z nowoczesnością. W minionym roku, na 80 urodziny aeroklubu członkowie z własnych składek oraz środków zarobionych na giełdzie postawili nowy, największy po tej stronie Wisły, hangar. – To nasza duma. Trwają jeszcze prace wykończeniowe, ale już za kilka tygodni przeprowadzimy się do nowych pomieszczeń. Na razie stoją tu szybowce i samoloty. Za chwilę nowy kąt będą mieli spadochroniarze i inne sekcje – mówi Panas.

Zwolennicy powolnego opadania na spadochronie, przez lata za główną siedzibę na terenie lotniska mieli wagon kolejowy, pamiętający czasy cesarza Franciszka Józefa. – Z Krakowa kiedyś przyjechał ekspert od kolejnictwa i stwierdził, że nasza spadochroniarnia to wielki zabytek kolejnictwa – opowiada Krzysztof Sierak, główny mechanik w aeroklubie, który bacznym okiem dogląda wszystkich statków powietrznych, od motolotni aż po najnowszy zakup: polski samolot szkoleniowy AT3.

Trzeba inwestować

Niestety, rzeczywistość na lotnisku nie jest sielankowa. – Pas trawiasty nie przystaje już do wymagań lotnictwa. Mamy wiele telefonów z całej Europy, z Niemiec, Austrii, od pilotów, którzy chcieliby przylecieć do Zamościa. Jak się dowiadują, że będą lądować na trawie, to rezygnują. Szkoda im podwozia – dodaje Panas.

Wymogiem jest betonowy pas o długości 1200 metrów.
Na lotnisku w Mokrem był już utwardzony pas, zbudowany w czasie okupacji przez Niemców. Pas był odwodniony, pokryty asfaltem sprowadzonym z Afryki, wydobytym z dna jeziora. Niestety, nikt nie dbał o ten fragment infrastruktury i asfalt zamienił się w żwirek. Teraz tylko z powietrza widać czarne zarysy. – Spokojnie można wykorzystać niemieckie odwodnienie, tylko że koszt budowy betonowego pasa to 2,5–3 miliony złotych. Poza naszym zasięgiem – przyznaje prezes.

Tutaj piłeczka leży po stronie Starostwa Powiatowego w Zamościu. – Jeszcze w tym roku złożymy do Regionalnego Programu Operacyjnego wniosek o budowę pasa betonowego na lotnisku w Mokrem. Jeżeli przejdzie pozytywną weryfikację, wówczas zaczniemy budowę, na której inwestorem zastępczym będzie Aeroklub Ziemi Zamojskiej – zapewnia Henryk Matej, starosta zamojski.

– 1200 metrów drogi prowadzi donikąd – mówi Panas. – Ale 1200 metrów pasa startowego otwiera cały świat.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
~Krysia~
Kanonier
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~Krysia~
~Krysia~ (2 sierpnia 2009 o 22:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co za .......................... (wstawić wg uznania) wydumał tego Jaka 3?
Rozwiń
Kanonier
Kanonier (2 sierpnia 2009 o 13:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No, no... Bogata z domu musi być ta pani Rachowałowa, skoro kupiła mężowi na imieniny samolot Jak 3 - jeden z lepszych myśliwców II Wojny Światowej!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!